Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Siergiej Grankin: Liczę, że pojadę na igrzyska

Siergiej Grankin: Liczę, że pojadę na igrzyska

fot. Katarzyna Antczak

W sezonie 2018/19 Siergiej Grankin przeniósł się z Dynamo Moskwa do Berlin Recycling Volley i pomógł temu klubowi stać się absolutnym liderem niemieckiej siatkówki. W tym sezonie berlińczycy wygrali Superpuchar i Puchar Niemiec i pewnie zmierzali do zwycięstwa w Bundeslidze, ale z powodu koronawirusa mistrzostwa kraju zostały przerwane, a wyniki zostaną anulowane.

Siatkarz powrócił do kraju i obecnie odbywa kwarantannę. – Wróciłem 14 marca. Nadal mam kwarantannę domową. Zmierzyli mi temperaturę na lotnisku, dali mi kwestionariusz i poprosili o pozostanie w domu przez dwa tygodnie. Nie ma ścisłej kontroli, ale w obecnej sytuacji lepiej jest, aby wszyscy byli odpowiedzialni i nie narażali innych.



Rozgrywający nie ukrywa rozczarowania takim obrotem spraw w lidze. – To bardzo rozczarowujące. Do końca sezonu regularnego pozostały tylko dwie rundy. Myślę, że można było dograć dwie kolejki, a my zdobylibyśmy tytuł. Była taka opcja, ale w pewnym momencie koronawirus zaczął rozprzestrzeniać się bardzo szybko w całym kraju, a liga została po prostu przerwana. Nie będzie mistrza i medali, jakby w ogóle nie było sezonu. Wszyscy w Berlinie byli rozżaleni, że nie uda się zdobyć potrójnej korony, ale jednocześnie w obecnej sytuacji wszyscy byli przychylni tej decyzji – zdrowie jest ważniejsze niż tytuły.

Grankin spokojnie podchodzi do spekulacji, że zespół z Berlina ma problemy finansowe. Nie martwi się o wypłaty z tytułu kontraktu. Komentuje również udział jego zespołu w tegorocznej Lidze Mistrzów, gdzie grał przeciwko dwóm zespołom z Rosji, ale nie udało się wygrać żadnego meczu z Kuzbassem i Fakiełem. – Główna przyczyna to kontuzja atakującego Benjamina Patcha. Ponadto rosyjskie kluby są wysokie i zabójcze w bloku. W Niemczech nie spotykamy takich zespołów. Kolejnym czynnikiem jest psychologiczny. Czasami nie wierzyliśmy, że możemy wygrać. Ogólnie myślę, że walczyliśmy jednak godnie.

Rosyjski siatkarz nie wie, gdzie zagra w przyszłym sezonie. Podkreśla, że przez epidemię sytuacja się skomplikowała. – W obecnej sytuacji negocjacje są trudne. Wszystko się zatrzymało. Agenci i kluby czekają na to, co będzie dalej z koronawirusem. Wciąż trudno jest powiedzieć coś konkretnego, ale są propozycje, w tym z Rosji. Myślę, że w maju sytuacja się wyjaśni.

W przypadku podobnych finansowo propozycji Grankin będzie analizował inne czynniki przy wyborze klubu z Rosji lub zagranicy. – Będę analizował, gdzie będzie mi wygodniej grać, gdzie będę zadowolony z atmosfery. Nie ukrywam – naprawdę lubię grać w Europie. Pieniądze są mniejsze niż w Rosji, ale kurs euro prawie niweluje tę różnicę.

Rozgrywający ekipy z Berlina dostrzega drobne różnice w mentalności jego rodaków i Niemców. – W rzeczywistości mentalność Niemców jest taka jak nasza. Tylko oni są bardziej zdyscyplinowani . Wszystko jest u nich jasne, wszędzie jest porządek. Przejawia się to we wszystkim, w tym w organizacji zespołu i całego klubu. Na przykład półtora miesiąca wcześniej znam swój harmonogram, który się nie zmieni. Na tej podstawie mogę zaplanować podróż do domu, jeśli są dwa lub trzy dni wolne. Podoba mi się również, że było minimum lotów – dwa były w sezonie zasadniczym. Oszczędza to energię. W Rosji możesz mieć jedyny dzień wolny od pracy w tygodniu, który chcesz spędzić z rodziną, ale ktoś poprosi cię o udział w audycji radiowej lub o wywiad na drugim końcu miasta i plan się sypie. Jest to kwestia elementarnego planowania i organizacji. W Berlinie dziennikarze przychodzą do samych graczy, pracownicy klubu wybierają dogodny czas przed treningiem lub po nim. W końcowym efekcie wszyscy są usatysfakcjonowani. 

Nie udało mi się nauczyć języka niemieckiego, choć próbowałem. W klubie wszyscy komunikują się po angielsku. Nie wiem czy punktualność jest typowo niemiecką cechą, bo w zespole mamy tylko trzech Niemców, a spóźnień i tak przez półtora roku widziałem zaledwie dwa lub trzy. Gracze mieszkają  w różnych częściach miasta, a w drodze ze wschodniego do zachodniego Berlina naprawdę można utknąć w korku. Za spóźnienie płacimy 10 euro do skarbonki drużyny, więc każdy stara się przychodzić pół godziny przed treningiem. W tym klubie podobało mi się, że wspólnie z chłopakami chodziliśmy  do restauracji i integrowaliśmy się. W zespole nie było problemu, że do kolacji wypijało się lampkę wina lub kufel piwa. W czasie wolnym w ogóle nikt się nie wtrąca do tego, co robisz – masz dobrze wykonywać swoją pracę i tyle.

Grankin skomentował również swoją sytuację w reprezentacji. – Przeniesienie igrzysk nie jest na moją korzyść. Nie robię się młodszy, ale oczywiście liczę na to, że pojadę do Tokio, co jest moim ogromnym marzeniem. Nie czuję się staro. Planuję pograć jeszcze kilka lat, choć po rozegraniu dużej liczby meczów w sezonie, organizm daje znać o sobie. W tym roku wakacje mogą być bardzo długie. Z jednej strony będzie czas na regenerację, ale z drugiej trzeba cały czas coś robić, żeby trzymać formę. Myślę, że pasuję do tej reprezentacji. Co prawda w Rosji gra się wolniej niż w Europie, ale to dlatego, że mamy wysokich atakujących, którzy wysoko skaczą. Nasza kadra ma problem przeciwko szybkim drużynom, ale to głównie przez grę obronną – trzeba być szybszym w bloku i szybciej myśleć. 

Na koniec Rosjanin odniósł się do zakończenia kariery. – Szczerze mówiąc, nie mam jeszcze planów. Dopóki siatkówka sprawia mi przyjemność, chcę grać, a potem pomyślę. Nie ma sensu zakładać firmy w trakcie kariery, bo musisz się w to w pełni zaangażować. Jestem pewien, że po karierze nie zostanę w domu, Z natury nie jestem kanapowym leniwcem.

źródło: opr. własne, sport.business-gazeta.ru

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-03-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved