Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Cykle > Siatkówka na końcu świata: Tunezja z Antonio Giacobbe

Siatkówka na końcu świata: Tunezja z Antonio Giacobbe

fot. Patryk Głowacki

Podczas turnieju w Gdańsku Tunezyjczycy przegrali wszystkie trzy spotkania. Momentami dotrzymywali jednak kroku europejskim zespołom, zdołali urwać Trójkolorowym jednego seta. Na nic więcej nie było ich stać i ostatecznie siatkarze z Maghrebu uplasowali się na ostatnim miejscu w grupie. – Przybyliśmy do Polski po mistrzostwach Afryki. Mieliśmy tylko tydzień odpoczynku i przyjechaliśmy do Gdańska, żeby zdobyć doświadczenie w meczach z mistrzami świata, Francją oraz Słowenią – powiedział trener reprezentacji Tunezji, Antonio Giacobbe.

 



Jak ocenia pan postawę swojej drużyny na turnieju w Gdańsku?
Antonio Giacobbe:– Przybyliśmy do Polski po mistrzostwach Afryki. Mieliśmy tylko tydzień odpoczynku i przyjechaliśmy do Gdańska, żeby zdobyć doświadczenie w meczach z mistrzami świata, Francją oraz Słowenią. Wszystkie drużyny były na wysokim poziomie, przyjechaliśmy do Polski głównie, żeby zebrać doświadczenie. Zespół z każdym dniem robił postępy, więc jestem usatysfakcjonowany.

W prawie wszystkich meczach prezentowaliście się bardzo dobrze do połowy seta, czasem dłużej, ale inne drużyny budowały nad wami przewagę w końcowej fazie…
– Tak było, ponieważ istnieje różnica w technice pomiędzy naszym zespołem, a innymi drużynami, ale krok po kroku poprawiamy się.

Mieliście zwłaszcza duże problemy w ofensywie. Z czego wynikały?
– Nie jesteśmy przyzwyczajeni do walki z tak agresywnym blokiem. Nie mamy bardzo wysokich siatkarzy, więc występują kłopoty w tym elemencie. Musimy się poprawić.

Do Gdańska nie przyjechał jeden z najbardziej rozpoznawalnych siatkarzy, Wassim Ben Tara. Dlaczego tak się stało i czy będzie występował podczas turnieju kwalifikacyjnego dla zespołów z Afryki?
– Wassim Ben Tara nie został powołany, ponieważ nie miał dobrego sezonu. Miał także problemy z kolanem, ale generalnie uważam, że bez niego też poradziliśmy sobie bardzo dobrze. Zobaczymy jaka będzie sytuacja, dyspozycja graczy i wtedy podejmę decyzję.

Czy mistrzostwa Afryki były dla was najważniejszym turniejem w tym sezonie?
– Tak, to był dla nas najważniejszy turniej w tym roku.

W tym sezonie zagracie jeszcze w Pucharze Świata w Japonii. Jaki jest cel na te rozgrywki?
– Musimy przygotować się bardzo dobrze na ten turniej, który będzie trudny. Mamy jednak do niego jeszcze 1,5 miesiąca. Przyjedziemy do Japonii w zdecydowanie lepszej kondycji i formie niż tutaj, do Gdańska.

Można wyciągnąć wniosek, że podoba się trenerowi praca w Afryce Północnej. Pracował pan kilka lat w Tunezji, później w Egipcie, a niedawno powrócił pan do Tunezji…
– To prawda, bardzo mi się podoba praca w tym rejonie, ponieważ to typ pracy, w której trzeba budować drużynę, zawodników. Nie jest się tylko menadżerem zespołu, ale najpierw trzeba stworzyć reprezentację, ponieważ nie ma zbyt wielu siatkarzy.

Jakie są różnice w mentalności graczy z Europy a z Tunezji?
– Tunezyjczycy są bardzo podobni do Włochów, więc nie ma zbyt dużej różnicy w mentalności. Różnicą jest brak rozwiniętej ligi, więc zawodnicy muszą w pewnym momencie wyjechać poza granice kraju, żeby zdobyć większe doświadczenie.

A jakie różnice występują między Tunezyjczykami i Egipcjanami?
– To dwa kompletnie różne kraje. Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę, że w samym Kairze mieszka 22 miliony ludzi, a w całej Tunezji mieszka mniej osób (11,5 mln przyp. red.), więc ta przepaść jest bardzo duża. W Tunezji ciężej znaleźć sportowców, trudniej zbudować też zespół z odpowiednim parametrami fizycznymi, wzrostem. Pomimo tego wygraliśmy dwa złote medale z rzędu na mistrzostwach Afryki.

Jak przyszłość czeka kadrę Tunezji? Jest wiele młodych graczy, którzy mogą wzmocnić drużynę w nachodzących latach?
– Mamy takich zawodników. Monitorujemy rozwój młodych siatkarzy. Nie przyjechali jednak z nami do Gdańska, ponieważ w Tunezji 21 sierpnia rozpoczną się mistrzostwa świata do lat 19 i ci gracze zostali w kraju.

Przygotowując się do naszej rozmowy znalazłem informację, że można tytułować pana ,,profesorem”. Jaka historia się za tym kryje?
– To także rzecz, którą bardzo lubię. Jestem profesorem w szkole. Wierzę, że jeśli chce się być dobrym trenerem trzeba pełnić także rolę nauczyciela. Bardzo mi się podoba, kiedy się pamięta o tym tytule. (uśmiech)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Cykle, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-08-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved