Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Serie A M: Calzedonia Werona Bartosza Bućko lepsza od Exprivii Molfetta Kaczyńskiego

Serie A M: Calzedonia Werona Bartosza Bućko lepsza od Exprivii Molfetta Kaczyńskiego

fot. archiwum

3. kolejka włoskiej Serie A miała przynieść „polską” rywalizację. Po dwóch stronach siatki stanęły bowiem zespoły, których barwy reprezentują Michał Kaczyński i Bartosz Bućko. W konfrontacji zabrakło jednak polskiego akcentu, nowy nabytek Exprivii Molfetta ponownie nie znalazł miejsca w meczowym składzie, grający w Weronie Bućko był co prawda w meczowej dwunastce, jednak na przestrzeni pięciosetowego meczu nie pojawił się na boisku ani razu.

Spotkanie rozgrywane w Molfettcie było najbardziej wyrównanym starciem tej kolejki. Gospodarze postawili ekipie Andrei Gianiego twarde warunki, tym samym przyjezdni do triumfu potrzebowali aż pięciu partii, wygrywając po blisko 2,5-godzinnej walce. W meczu nie brakowało zwrotów akcji i emocjonujących wymian. Pewniej rozpoczęli goście. Pierwszy set to popis siatkarzy z Werony w ataku, szybko do roli lidera swojego zespołu wyrósł Uros Kovacević. Serbski przyjmujący w całym meczu zdobył 23 oczka, utrzymując imponującą 73-procentową skuteczność zagrań w ataku. MVP spotkania nie był jednak osamotniony, na skrzydłach swojego kolegę wspierał nie mniej skuteczny Taylor Sander. Tego poziomu koncentracji przyjezdni nie utrzymali długo i to, co było atutem Calzedonii Werona w pierwszej partii, w kolejnym secie sprzyjało gospodarzom. Przy zmienności sytuacji kolejny zryw i potknięcie zespołu Andrei Gianiego finalnie doprowadziły do tie-breaka. W pierwszych akcjach Molfetta odrzuciła rywali od siatki, punktując serwisem (5:4), minimalna przewaga okazała się niewystarczającą, atutem gości w tej części meczu była czujność w bloku i krótko po zmianie stron boiska było już 11:12. Była to jedynie próbka możliwości siatkarzy obu ekip, w nerwowej końcówce lepiej odnaleźli się siatkarze z Werony, w kluczowych momentach nie zawodził Uros Kovacević. Postawę swoich podopiecznych pozytywnie ocenił trener gości. – Wiedziałem, że możemy się spodziewać tego typu meczu, nie brakowało prawdziwych huśtawek emocji. Molfetta miała przewagę zgrania, wiedzieliśmy więc, że pokonanie ich będzie trudne. To był naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu – podkreślił Andrea Giani.

Exprivia Molfetta – Calzedonia Werona 2:3
(22:25, 25:22, 19:25, 25:20, 14:16)



Większej historii nie miało starcie ekip z dwóch końców tabeli. Zdecydowany lider tabeli, mający na koncie komplet oczek przy tylko dwóch przegranych setach, nie zostawił siatkarzom Revivre Milano złudzeń. Już pierwsze akcje meczu to pokaz możliwości siatkarzy DHL Modena. Po mocnym starcie gospodarze prowadzili już 8:2. Była to jednak tylko próbka możliwości podopiecznych Angelo Lorenzettiego, Bruno bezbłędnie rozrzucał blok rywali, w ataku nie mylili się Vettori z Petriciem. Przy pokazie siły w ataku miejscowi wygrali 25:15. Nieco więcej walki mediolańczycy zaprezentowali w drugim secie meczu, miejscowi prowadzili już 16:10 w spotkaniu, jednak zryw zespołu trenera Montiego w końcówce partii nieco zmniejszył dystans dzielący obie ekipy. Mimo błędów popełnianych przez gospodarzy Vettori i jego koledzy po raz kolejny wykazali się lepszą skutecznością, wygrywając również ten fragment meczu. Trzeci set okazał się tylko formalnością, 29-procentową efektywność zagrań siatkarzy z Mediolanu okazała się niewystarczająca w konfrontacji z liderem Serie A. Ten fragment spotkania gospodarze wygrali do 12, najlepiej punktującym zawodnikiem Modeny był Luca Vettori, jednak to nie do atakującego Azzurrich, a do Nemancji Petricia trafiło wyróżnienie MVP spotkania. Pozytywnie spotkanie ocenił trener zwycięzców. – Zagraliśmy dobry mecz, przeciwko drużynie, która niemal od początku sezonu zmaga się z problemami. W tym sezonie nie będzie łatwo, przy tym rozkładzie meczów praktycznie nie będziemy mieć czasu na treningi, dlatego każde zwycięstwo jest podwójnie ważne – mówił Angelo Lorenzetti.

DHL Modena – Revivre Milano 3:0
(25:15, 25:21, 25:12)

O dobrym początku sezonu w wykonaniu swojego zespołu nie mógł mówić kolejny włoski szkoleniowiec. LPR Piacenza prowadzona przez Alberto Giulianiego przegrała bowiem przed własną publicznością z rywalami z Padwy. Początki spotkania nie zapowiadały jeszcze takiego przebiegu rywalizacji. Lepiej mecz rozpoczęli miejscowi, budując przewagę we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła. Do roli lidera swojego zespołu w tej części meczu wyrósł Drazen Luburić. Kontrolując sytuację praktycznie na przestrzeni całego seta, miejscowi wygrali dość pewnie 25:17. Wraz z rozwojem meczu siła ataku siatkarzy z Piacenzy wyraźnie słabła, podczas gdy goście mogli liczyć na wysoki poziom efektywności Stefano Giannottiego. To właśnie wybrany najlepszym zawodnikiem meczu, zdobywca 19 oczek dał swoim kolegom sygnał do ataku. Grający zrywami miejscowi próbowali jeszcze ratować sytuację, jednak w końcówkach kolejnych partii lepiej reagowali siatkarze Valerio Baldovina, finalnie wywożąc z trudnego terenu komplet oczek. O trudnym powrocie do gry i właściwej reakcji swojego zespołu mówił Valerio Baldovin. – Walczyliśmy, także w pierwszym secie, popełniając jednak zbyt wiele błędów, zwłaszcza przy dłuższych wymianach. Zdołaliśmy jednak odnaleźć swoją grę, wywierając na rywalach presję. Graliśmy konsekwentnie i spójnie oraz co ważne zdobyliśmy komplet punktów – podsumował szkoleniowiec.

LPR Piacenza – Tonazzo Padwa 1:3
(25:17, 23:25, 15:25, 23:25)

O sporym szczęściu mogą mówić natomiast siatkarze Cucine Lube Banca Marche Civitanova. Podopieczni Gianlorenzo Blenginiego przegrywali już 1:2 z Latiną, aby w niezłym stylu wrócić do gry i zatrzymać u siebie dwa punkty. – Z pewnością musimy poprawić swoją jakość gry w niektórych elementach. Co prawda jesteśmy teraz w szczególnej sytuacji, jednak to niczego nie wyjaśnia. Drugi i trzeci set przegraliśmy nie tylko ze względu na jakość gry rywali, ale też przez brak naszej konsekwencji. Mój zespół finalnie w czwartym secie i tie-breaku potrafił stawić opór rywalom z Latiny – mówił po spotkaniu trener Lube. Rzeczywiście przy nerwowym początku spotkania dopiero w czwartym i piątym secie spotkania gospodarze zaprezentowali pełnię swoich możliwości. Podobnie jak we wcześniejszych meczach biancorossich, także tym razem nie zawodził Osmany Juantorena. Przyjmujący reprezentacji Włoch i Lube na przestrzeni całego spotkania zanotował 28 oczek, będąc najpewniejszym punktem swojego zespołu.

Cucine Lube Banca Marche Civitanova – Ninfa Latina 3:2
(25:20, 23:25, 23:25, 25:23, 15:11)

Pierwszą porażkę w sezonie odnieśli siatkarze obrońcy tytułu. Gialloblu tym razem musieli uznać wyższość rywali z Perugii. Nie brakowało emocji, kluczowa dla przebiegu spotkania okazała się trzecia partia spotkania, wygrana przez miejscowych na przewagi. Prawdziwym katem Trento okazał się Aleksandar Atanasijević, serbski atakujący Sir Safety Perugia w całym meczu punktował 33 razy. Po drugiej stronie siatki nie zawodził co prawda Mitar Djurić, do którego Simone Giannelli kierował najwięcej piłek w ataku. Po przegranej na przewagi trzeciej partii meczu w grze zespołu Radostina Stojczewa coś się załamało i czwarty set okazał się formalnością. Bezbłędni w ataku gospodarze wygrali tę partię do 13 i triumfując w całym meczu 3:1, zgarnęli pełną pulę punktów. Satysfakcji z takiego rozwoju wypadków nie kryli siatkarze Perugii. – To był wyjątkowo ważny mecz, nie tylko ze względu na zdobyte punkty. Dla nas to była też próba charakterów, daliśmy z siebie wszystko i ten wynik to w pełni oddaje – mówił po meczu Simone Buti.

Sir Safety Conad Perugia – Diatec Trentino 3:1
(25:22, 20:25, 27:25, 25:13)

Rywalizację 3. kolejki włoskiej Serie A zakończyło starcie Vero Volley Monzy z CMC Romagną. Tylko pierwszy set spotkania był wyjątkowo wyrównany, siatkarze Oreste Vacondio zdołali jeszcze wrócić do gry, jednak na niewiele się to zdało. Po stronie przyjezdnych kolejnych szans w ataku nie marnował Rafail Koumentakis, jednak to nie zdobywca 22 oczek w meczu, a Maurice Torres został uznany najlepszym zawodnikiem swojego zespołu. Sam zawodnik po meczu podkreślał wagę spotkania, uwzględniając kilka aspektów. – To był bardzo ważny mecz, zarówno ze względu na pozycję w ligowej klasyfikacji, jak i komfort psychiczny. Udało nam się dobrze zrealizować wszystkie cele, a nie było łatwo. Walczyliśmy do końca i to się opłaciło. Myślę, że możemy być zadowoleni z gry, jaką zaprezentowaliśmy w tym meczu – podsumował Torres.

Vero Volley Monza – CMC Romagna 1:3
(26:28, 23:25, 25:22, 19:25)

Zobacz również:
Wyniki i tabela Serie A mężczyzn

źródło: inf. własna, legavolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-11-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved