Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > Sebastian Świderski o Kinder+Sport: Tych 10 lat pokazuje, że to jest dobra idea

Sebastian Świderski o Kinder+Sport: Tych 10 lat pokazuje, że to jest dobra idea

fot. archiwum

Na boiskach zabrzańskiego MOSIR-u setki młodych adeptów siatkówki przystąpiło do rywalizacji w turnieju finałowym Kinder+Sport. – Takie programy jak Kinder+Sport powinny być jak najbardziej kontynuowane i rozpowszechniane. Widać po ilości uczestników, po dziesiątkach tysięcy zawodników i zawodniczek, jak ten program się rozwija – o ewolucji turnieju na przestrzeni lat mówi ambasador Kinder+Sport – Sebastian Świderski.

W tym roku mamy 10. edycję turnieju Kinder+Sport w Polsce. Pamięta pan początki rozgrywek, tę premierową edycję? Rola ambasadorowa jest wyróżnieniem, ale też i zobowiązaniem, długo zastanawiał się pan nad przyjęciem propozycji?



Sebastian Świderski: – Z propozycją przyszedł do mnie Jakub Malke, po rozmowach ze związkiem i z firmą Ferrero wypracowali porozumienie i tak powstał ten program. Niestety tych pierwszych edycji w takim wymiarze nie mam prawa pamiętać, ponieważ wtedy brałem aktywny udział w rozgrywkach ligowych czy rywalizacji Ligi Mistrzów i te możliwości przyjazdu tutaj na finały były bardzo mocno ograniczone. Natomiast dla mnie wielkim przeżyciem było to, jak chociażby do Maceraty przyjeżdżała grupa zwycięzców Kinder+Sport, gdzie mogliśmy spokojnie potrenować, mogli zobaczyć spotkanie ligi włoskiej, spotkać się z gwiazdami światowej siatkówki i obcować z wówczas najlepszym zespołem w Europie i na świecie. Także takie wspomnienia zostają na całe życie.

Jak turniej zmienił się na przestrzeni tych lat?

Myślę, że tych 10 lat pokazuje, że to jest dobra idea i słuszny pomysł. Mamy przykłady kilku zawodników, którzy tutaj zaczynali swoje kariery, obecnie są zawodnikami w PlusLidze, a wierzę w to, że wkrótce będą również reprezentantami naszego kraju, także takie programy jak Kinder+Sport powinny być jak najbardziej kontynuowane i rozpowszechniane. Widać po ilości uczestników, po dziesiątkach tysięcy zawodników i zawodniczek, jak ten program się rozwija. I mam nadzieję, że będzie kontynuowany nie przez 10 czy 20, ale przez kilkadziesiąt lat.

Na etapie pierwszych edycji Kinder+Sport w Polsce spodziewał się pan, że turniej urośnie do takich rozmiarów? Już teraz jest to największy turniej nie tylko w Polsce…

Ktoś powiedział, że to nie tyko największy turniej w Europie, ale i na świecie i pod tym się podpisuję. To są minimistrzostwa Polski. Dzieci, które mogą po raz pierwszy rywalizować ze swoimi rówieśnikami z całej Polski, mając 11, 12, 13 lat. W jednej z edycji mogli spotkać się ze swoimi rówieśnikami z Włoch, będąc w ramach nagrody właśnie we Włoszech (z tego co pamiętam to było w 2010 roku). Także nie spodziewałem się, ale jak widać siatkówka w Polsce cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem wśród tych najmłodszych. I z tego w dzisiejszych czasach trzeba się bardzo cieszyć, że nie tylko komputer, telewizor, ale jest również aktywne spędzanie wolnego czasu. Co więcej osobiście bardzo się cieszę z aktywności zespołów, które nie pochodzą z wielkich miejscowości, ośrodków siatkarskich. Tutaj mamy nie tylko reprezentantów miast, jak Rzeszów, Warszawa, Gdańsk, Kędzierzyn-Koźle czy Jastrzębie-Zdrój, ale jest wiele małych miejscowości, które dzięki tej miłej siatkówce potrafią się wybić, pokazać, rywalizował i co najważniejsze potrafią wygrywać. To pokazuje, że również w małych miejscowościach siatkówka jest popularna.

W korytarzu MOSIR-u w Zabrzu stanęła tablica z napisami „to jest tylko gra”, „to nie są mistrzostwa świata” itp. To pokazuje, że ten charakter typowej zabawy ustępuje sportowym ambicjom?

Poszło to bardzo mocno do przodu. Przyznam, że kilka lat temu rzeczywiście to była fajna wielka zabawa, natomiast teraz już mamy rywalizację na całego. Są też rodzice czy nawet kluby kibica, które przyjeżdżają i dopingują tych młodych zawodników. Co więcej, to już nie jest tylko przebijanie piłki przez siatkę, ale pojawia się taktyka, ustawianie odpowiednich akcji. To jest takie mocne wprowadzenie profesjonalnej, dorosłej siatkówki do tak młodego wieku. Ale to pokazuje również, że nie tylko zawodnicy, ale również trenerzy, szkoły chcą z tych ciekawostek korzystać. Myślę, że może to trochę za wcześnie, bo taki młody zawodnik powinien przede wszystkim bawić się i cieszyć się z tego, co robi. Z drugiej strony patrząc na nich, na to jak się zachowują, chyba im to nie sprawia problemu, i ta taktyka z boku, ci kibice i rodzice to jest dodatek do pięknego turnieju.

Wraz z rozwojem samego turnieju pod względem organizacyjnym mamy więc progres w aspekcie typowo sportowym?

To jest bardzo mocno widoczne, na szczęście tutaj nie zawsze wzrost wygrywa. Oczywiście ci rośli, wysocy zawodnicy mają pewną przewagę, jednak widać, że ta technika indywidualna i taktyka powoduje, że ci niżsi zawodnicy szansę wygrać z tymi teoretycznie lepszymi, mocniejszymi, wyższymi. I właśnie ten rozwój siatkówki w wieku dziecięcym jest ważny, bo pamiętajmy, że to są dzieci, stawiające pierwsze kroki.

Kto powinien więc odgrywać kluczową rolę w prowadzeniu tego młodego zawodnika, tak aby ten rozwój zmierzał we właściwym kierunku? Rodzice, trenerzy, wychowawcy…?

Myślę, że to rola zarówno rodziców, jak i trenerów. Bo trenerzy trenują i uczą, natomiast rodzice codziennie obcują z tymi dziećmi, kształtują ich światopogląd, charaktery. I rodzice mają duży wpływ na to, czy młody zawodnik/zawodniczka będzie dalej kontynuował/a tę siatkarska karierę. Wierzę głęboko w to, że niespełnione ambicje niektórych rodziców będą gdzieś z boku, a ten czysty sport będzie zwyciężał i wola walki oraz miłość do tego sportu na końcu zwyciężą.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2017-06-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved