Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Sebastian Świderski: Jak najmniej stracić…

Sebastian Świderski: Jak najmniej stracić…

fot. Tomasz Szwajkowski / szwajkowski.info

– Nawet jak wygramy Ligę Mistrzów, nie da się wyjść na swoje – gorzko stwierdza Sebastian Świderski, prezes mistrza Polski w siatkówce, ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Od lat rozgrywki najbardziej prestiżowego siatkarskiego pucharu na Starym Kontynencie przypominają skarbonkę bez dna. Zarabia tylko CEV – europejska federacja. – Nie wykluczam, że jeśli nic się nie zmieni, za rok ZAKSY w pucharach nie będzie – zapowiada Świderski.

Sebastian Świderski już przed startem tegorocznej edycji nie ukrywał, że zastanawia się nad sensem rywalizacji, skoro pod kątem biznesowym nie da się w żaden sposób usprawiedliwić występów w LM. Szef ZAKSY sygnalizował nawet, że przeszła mu przez myśl rezygnacja ze zgłoszenia drużyny do rozgrywek. – Nie znaleźliśmy tytularnego sponsora na puchary. Z tym samym budżetem co przed rokiem mamy na głowie 4 mecze więcej w lidze i co najmniej 6 w Lidze Mistrzów. Trzeba przyciąć wydatki w jednym miejscu, żeby jakoś sobie radzić w innym. Ale kołdra ciągle jest za krótka. Myślimy głównie o tym, by jak najmniej stracić – przyznaje.



Wydatków na pobyt drużyny rywali, sędziów, wszelkie kwestie organizacyjne oraz wyjazdy na mecze za granicą nie da się wyrównać wpływami z biletów. Zwłaszcza jeżeli nie ma się do dyspozycji dużej areny. – Trudno wypełnić nawet naszą mniejszą halę – stwierdza szef ZAKSY. – Mecze Ligi Mistrzów odbywają się w środku tygodnia albo około 18, gdy ludzie nie zdążą wrócić z pracy, albo o 20.30, kiedy trudno liczyć na szkolną młodzież. Ludzie wybierają telewizję lub puby. Poza tym mają czasem przesyt siatkówki, bo i nasza liga gra przecież więcej. Z praw telewizyjnych za LM też nic nie dostajemy.

Tymczasem klub płaci praktycznie za każdy drobiazg – począwszy od delegacji i pobytu sędziów i delegatów, przez system wideoweryfikacji, po słuchawki bezprzewodowe dla arbitrów. – Kiedyś jakoś można było porozumiewać się bez tego, ale weszła nowoczesność – wzdycha prezes mistrzów Polski. – Słuchawki jedynej marki zaaprobowanej przez CEV kosztują 3,5 tysiąca złotych. Na szczęście wypożyczyliśmy je od Lotosu Gdańsk, któremu zostały z ubiegłego roku.

Co w zamian daje CEV? Niewiele. Najpierw pobiera wpisowe 25 000 euro, do tego dochodzą koszty opłacenia licencji każdego siatkarza. Za wygraną płaci 4 000 euro (za porażkę 2 600). W kolejnych rundach znowu jest wpisowe (choć mniejsze) i nieco wyższe premie za wynik. W najlepszym razie z federacji można dostać na czysto 58 000 euro (przy wygraniu wszystkich meczów grupowych, play-off i całych rozgrywek, ale po odjęciu wpisowego). A przecież klub ponosi duże koszty. Jeden wyjazd zagraniczny (może ich być sześć) to kilkadziesiąt tysięcy złotych. ZAKSA nie ma więc szans, aby uniknąć strat, nawet wygrywając Ligę Mistrzów. – Nie wykluczam, że jeśli nic się nie zmieni, za rok ZAKSY w pucharach nie będzie – zapowiada Świderski.

źródło: Super Express

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved