Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Sebastian Świderski: Po co to całe przedstawienie?

Sebastian Świderski: Po co to całe przedstawienie?

fot. zaksa.pl

Kilka dni temu CEV ogłosiło, że została podjęta decyzja o wypłacie klubom pieniędzy z tytułu udziału w europejskich pucharach. Każdemu klubowi przynależy się konkretna kwota liczona za wygrane i przegrane mecze według stosownych stawek. Prezydent CEV Aleksandar Boricić przekonywał, że szybka i terminowa wypłata środków będzie istotna w dobie kryzysu. 

Nie wszyscy jednak są zadowoleni z takiej narracji, jaką zastosowała federacja. Otwarcie mówi o tym Sebastian Świderski, prezes ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Według niego taka forma przekazu może przynieść więcej szkody, niż pożytku. – Kibice i sponsorzy czytając tę informację, mogą odnieść wrażenie, że kluby dostaną znaczący zastrzyk gotówki. Wizerunkowo może ładnie to wygląda, ale tak naprawdę nie stanowi żadnej pomocy. Dostaniemy po prostu to, co najzwyczajniej w świecie nam się należy. Nic więcej. Po co więc to całe przedstawienie?



Świderskiego wyraźnie zdenerwowało przedstawienie przez CEV całej sytuacji jako gestu ratunkowego dla klubów. Realia są jednak takie, że kluby mają te kwoty skalkulowane i w pewnym stopniu uwzględnione w swoich budżetach. Nie jest też tak, że suma nagród, które wpłyną do klubu jest zastrzykiem gotówki i nadwyżką w finansach. Te pieniądze jedynie w części bilansują wydatki związane z udziałem w europejskich pucharach. Już samo prawo udziału w fazie grupowej to „na dzień dobry” wpłata do CEV 25 tys. euro. Doliczając do tego organizację meczów (m.in. pokrycie kosztów lotu i pobytu sędziów oraz supervisora), przeloty na mecze wyjazdowe, hotele, wyżywienie etc., kwota kosztów kilkakrotnie przewyższa samo wpisowe. Jeżeli jeszcze zespół ma „pechowe” losowanie pod względem logistyki (np. wyjazdy wgłąb Rosji lub kraje spoza Unii Europejskiej), to koszty i komplikacje wyjazdowe są jeszcze większe. Pieniądze z europejskiej federacji zatem zasypują nieco tylko wyrwę w budżecie, którą rozgrywki CEV generują dla klubu. – Do tegorocznej edycji dołożymy grubo ponad 200 tysięcy złotych, a największe wydatki ponieśliśmy w ćwierćfinale. Nie dość, że podróż do Kemerowa bardzo dużo nas kosztowała, to na domiar złego rewanż musieliśmy rozegrać bez udziału publiczności. Do tego brak atrakcyjnych rywali w grupie sprawił, że mecze oglądało w naszej hali niewielu widzów – wylicza Świderski.

Szansę na dodatni bilans w Lidze Mistrzów miał Jastrzębski Węgiel. Awans do półfinału to dodatkowe 125 tys. euro, a finał i zwycięstwo wiążą się z jeszcze większymi nagrodami. Nic jednak nie wskazuje na to, żeby rozgrywki miały być dokończone, więc jest to tylko gdybanie. ZAKSA zamknie więc europejską przygodę kwotą nagród w wysokości 59 tys. euro, Jastrzębski Węgiel dostanie 40,5 tys., a VERVA 26 tys. Biorąc pod uwagę, że pierwsze dwa kluby wpłaciły już do kasy CEV po 30 tys. euro (wpisowe za fazę grupową + ćwierćfinał), a warszawianie 25 tys. euro (faza grupowa), to gołym okiem widać, że wszystkie drużyny dołożą do startów.

Świderski uważa, że takie podejście CEV to tylko próba poprawy wizerunku i trudno się z tym nie zgodzić. Zbliżają się wybory we władzach federacji i obecny szef zrobi wszystko, żeby pokazać jak bardzo organizacja stara się pomóc klubom w całej Europie. Zabieg z szybką wypłatą nagród to zapewne również w jakimś stopniu element kampanii wyborczej. Pocieszać się można tym, że gdyby nie wybory, to na pieniądze kluby mogłyby czekać dłużej, a kto wie jakie inne rozwiązania przyszłyby do głowy włodarzom. Nie raz już przekonywaliśmy się o ich kreatywności w tym względzie.

 

źródło: inf. własna, Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-04-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved