Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Sam Deroo: Pojedynek finałowy będzie interesujący

Sam Deroo: Pojedynek finałowy będzie interesujący

fot. Maja Kozłowska

Jeśli w rozgrywkach Pucharu Polski można było się spodziewać jakichś niespodzianek, to jedna z nich mogła mieć miejsce w półfinale ZAKSA – Trefl. Pomimo tego kędzierzynianie stosunkowo łatwo pokonali gdańszczan, zapewniając sobie walkę w ostatnim meczu turnieju. – Utrzymujemy poziom dokładności i mocy naszych zagrań, wywołujemy presję zagrywką, trudno nas więc pokonać, ale nie jest to niemożliwe – powiedział po sobotnim spotkaniu jeden z głównych bohaterów swojego teamu, Sam Deroo.

Sobotni mecz z Treflem pokazał, że chyba wszystkie zespoły PlusLigi muszą liczyć na spory cud, jeśli chcą was pokonać. Wyrośliście na faworyta wszystkich rozgrywek i niezaprzeczalnie jeden z zespołów, który można określić mianem kompletnego.



Sam Deroo: – Może potrzebny jest cud, a może po prostu dobra gra? (śmiech) Gdańszczanie zaprezentowali się dziś bardzo dobrze w pierwszym secie i zmusili nas do pokazania najlepszej siatkówki. Jeśli drużyny będą walczyły na swoim normalnym poziomie, to mają szansę na to, by się nam przeciwstawić, ale naszą zaletą jest to, że my możemy im odpowiedzieć i także poprawić styl naszej siatkówki, a to jak na razie jest największą siłą ZAKSY w tym sezonie. Utrzymujemy poziom dokładności i mocy naszych zagrań, wywołujemy presję zagrywką, trudno nas więc pokonać, ale nie jest to niemożliwe. (śmiech)

Jak dużą rolę odgrywał według pana fakt, że gdańszczanie mieli za sobą pięciosetowy bój w ćwierćfinale, a wy walczyliście tylko w trzech odsłonach z jastrzębianami? Czy takie niuanse na turniejach, które nie wybaczają błędów, odgrywają większą rolę niż normalnie?

– Wydaje mi się, że ich poprzednie zmagania były widoczne szczególnie w trzeciej partii, w której utracili nieco koncentracji. Jeśli chce się wygrać puchar, to nie można sobie na to pozwolić, a oni tę ostatnią partię niemalże nam oddali. My zachowaliśmy trochę więcej energii, osiągnęliśmy nasz docelowy poziom i zdominowaliśmy ich w końcówce.

Powiedział pan, że gdańszczanie w pierwszym secie zmusili was do zaprezentowania najlepszej siatkówki, ale z trybun wydawało się, że nie było ani jednego momentu, w którym wasze zwycięstwo byłoby zagrożone. Nie potrafię sobie wyobrazić, co w tej chwili dzieje się w waszych głowach, szczególnie że zwycięstwo z Treflem było jedynym, którego w tym sezonie brakowało wam do kompletu.

– Zgadzam się z tym, że duży wpływ na wynik miał fakt, że chcieliśmy udowodnić, że możemy wygrać z zespołem z Gdańska, czego nie udało nam się dokonać w pierwszej rundzie sezonu zasadniczego. W końcu to zrobiliśmy i dzięki temu z pewnością jesteśmy o wiele silniejsi mentalnie, niż byliśmy wcześniej. Teraz rodzi się w nas przekonanie, że możemy wygrać z każdym. Nasz poziom predestynuje nas do tego, żebyśmy grali najlepiej, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że czasem sporym wyzwaniem jest osiągnięcie zadowalającego poziomu. Mam nadzieję, że uda nam się tego dokonać w wielkim finale Pucharu Polski, ponieważ wiemy, że nasz rywal zaprezentuje swoje najlepsze umiejętności, niezależnie od tego, kim by był (wywiad przeprowadzany przed półfinałem Resovia – Skra – przyp. autora). Świadomość tego, że udało nam się dokonać rzeczy niezwykłych do tej pory, rodzi w nas nadzieję, że to samo zrobimy w ostatnim meczu turnieju.

Zgodnie z tym, co pan powiedział, duży wpływ na waszą grę ma mentalność zwycięzców, którą zdążyliście już zbudować w tym sezonie. Jak zatem oddziałuje presja tego, że każdy mówi, że to ZAKSA sięgnie po puchar, a w konsekwencji także po mistrzostwo?

– Sezon ciągle trwa, a ludzie powinni zdawać sobie sprawę z tego, że zarówno Resovia, jak i gdańszczanie mieli sporo zawirowań, jeżeli chodzi o problemy kadrowe, ale one nie trwają wiecznie. Poza tym europejskie puchary pochłaniają dużą część ich energii, bowiem wymagają szczególnego rodzaju poświęcenia, więc to jest główny powód, dla którego do tej pory nie mamy sobie równych. My po prostu prezentujemy dobrą siatkówkę, ale oni też będą musieli się poprawić, żeby nas dogonić. O zdobyciu trofeum w niedzielę decydować będzie jeden mecz, więc zdajemy sobie sprawę z tego, że musimy mieć się na baczności. Nikt nie może powiedzieć, że na pewno wygramy puchar albo mistrzostwo, więc podchodzimy do tego z chłodnymi głowami, bez presji, wiedząc, że nasz zespół jest nowy i wciąż czuje głód zwycięstw, który go napędza.

Kto byłby dla pana ciekawszym przeciwnikiem w niedzielę – Skra czy mistrzowie Polski?

– Chciałbym, żeby zagrały pomiędzy sobą długie spotkanie i by byli po nim bardzo zmęczeni. (śmiech) Oczywiście, że żartuję, choć przyznam, że takie rozwiązanie zawsze wiąże się ze sporą korzyścią dla nas, szczególnie że nie można wykluczyć jutro pięciu setów walki, a trochę mniej wymagający mecz poprzedniego dnia może mieć wpływ na jego wynik. Im więcej oni będą walczyć, tym więcej materiału do analizy będziemy mieli. Niezależnie od rozwiązania, pojedynek finałowy będzie interesujący. Oba teamy mają swoje mocne i słabe strony, a to może mieć wpływ na wyrównaną batalię w niedzielne popołudnie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved