Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > S. Świderski o Kinder + Sport: To chyba rekord na skalę światową

S. Świderski o Kinder + Sport: To chyba rekord na skalę światową

fot. archiwum

Sebastian Świderski od wielu lat jest związany z imprezą skierowaną do młodych adeptów siatkarskich – Kinder + Sport. – Te rozgrywki dość mocno ewoluowały, mamy coraz większą liczbę uczestników, w tym roku ponad 41 tysięcy. To wszystko pokazuje, że chyba też nasza dyscyplina sportu jest coraz bardziej popularna i cieszy fakt, że szczególnie wśród dzieci cieszy się ona aż takim zainteresowaniem – o samej idei i imponujących rozmiarach, jakie osiągnęły rozgrywki, Strefie Siatkówki mówił ambasador Kinder + Sport – Sebastian Świderski.

Kolejna edycja rozgrywek Kinder + Sport już niemal za nami, jak bardzo na przestrzeni ostatnich lat zmieniały się te rozgrywki? Zmiany nie dotyczyły chyba tylko aren zmagań finałowych?

Sebastian Świderski: – Te rozgrywki dość mocno ewoluowały, mamy coraz większą liczbę uczestników, w tym roku ponad 41 tysięcy, więc to jest chyba rekord na skalę światową. To wszystko pokazuje, że chyba też nasza dyscyplina sportu jest coraz bardziej popularna i cieszy fakt, że szczególnie wśród dzieci cieszy się ona aż takim zainteresowaniem. Bo w dzisiejszych czasach komputer, telefon, PlayStation, iPady i inne nowości są jednak bardzo ważne w życiu tych młodych ludzi. Cieszę się, że mimo to wciąż ten sport jednak wygrywa i też mamy kawałek tego tortu dla siebie, jeżeli chodzi o dyscyplinę, jaką jest siatkówka.



Dołączając do programu Kinder + Sport, spodziewał się pan, że będzie to największa impreza dla młodych adeptów w Polsce? Rozmiary, jakie osiągnął turniej, mogą robić wrażenie.

– Na pewno nie, było to bardzo popularne i propagowane. Jednak myślę, że prawdziwy boom w ostatnich latach przyszedł po mistrzostwie świata wywalczonym przez naszą reprezentację. Coraz większa ilość młodych adeptów chce być w przyszłości zawodnikami takiego pokroju jak Mateusz Mika, Mariusz Wlazły, czyli zawodnicy, którzy zrobili bardzo wiele dla naszej reprezentacji i kraju. Myślę, że również wśród tych młodych ludzi na pewno też znajdują się tacy, którzy będą w przyszłości stanowić o sile naszej kadry narodowej. Bo należy wspomnieć, że właśnie Mika czy Kłos kiedyś zaczynali podczas takich turniejów.

Wspomniał pan o liczbie uczestników w tym roku, patrząc na zainteresowanie rozgrywkami, już obecność na finałach w Częstochowie jest niemałym wyróżnieniem i pierwszym sukcesem dla tych młodych adeptów.

– Oczywiście, tutaj mamy ponad 1000 dzieciaków z całej Polski, są najlepsi w swoich regionach, więc to już jest dla nich wielki sukces. I to jest fajna sprawa, czasem nawet dla niektórych miejscowości ten wyjazd i możliwość rywalizacji z innymi ekipami z kraju to jest spore wydarzenie. A dla tych, którzy zwyciężą, to już będzie w ogóle wielkie święto, bo wyjazd na Final Six Ligi Światowej do Krakowa i kilka dni obcowania z tymi najlepszymi na świecie, z naszą reprezentacją, to na pewno wydarzenie, które pozostaje w pamięci do końca życia tych młodych adeptów siatkówki.

Przy rozgrywkach toczących się równolegle w pięciu obiektach i dość intensywnym kalendarzu spoczywającym na ambasadorach turnieju znalazł pan chwilę na obserwowanie boiskowych poczynań? W tego typu rozgrywkach można już zauważyć pierwsze talenty, wyróżniające się osoby?

– Przede wszystkim widać wielką różnicę w podejściu do szkolenia tej młodzieży. Na dzień dzisiejszy wielkim atutem jest wzrost. Bo przyznam, że porównując te wszystkie lata, to widać, że w ostatnich sezonach selekcja opiera się przede wszystkim o kategorię, jaką jest wzrost, a w następnej kolejności o umiejętności. Wracamy do tych starych korzeni, szkoły rosyjskiej, gdzie liczy się wzrost, siła, dopiero później umiejętności. Ale jak już ktoś mądrze powiedział, techniki i umiejętności można się nauczyć, a wzrostu niestety nie da się dołożyć.

Jednym z kryterium jest też ograniczenie wiekowe. Nie ma więc zagrożenia, że na etapie zakończenia tej przygody nawet ci wyróżniający się młodzi zawodnicy gdzieś znikną?

– Nie ma takiej możliwości, teraz już są Siatkarskie Ośrodki Sportu, są klasy sportowe, ta siatkówka jest naprawdę bardzo mocno promowana. I co dla nas najważniejsze te dzieciaki przede wszystkim chcą się bawić w tę siatkówkę, bo nic ich nie ogranicza, mogą korzystać. My możemy im tylko zazdrościć, że w naszych czasach nie było czegoś takiego, nie mieliśmy tego rodzaju turniejów, możliwości pójścia pogrania na Orlik, do hali czy uczestniczenia w zajęciach dodatkowych. Teraz dzieciaki mają praktycznie wszystko, za naszych czasów się szło na trzepak, gdzieś się wieszało sznurek i się grało, teraz ci młodzi ludzie mają praktycznie wszystko. I tylko wielkie brawa dla nich, że z tego korzystają i rozwijają się w tym kierunku sportowym.

Zgodzi się pan z tym, że poza nauczycielami i wychowawcami sporą rolę we wzbudzeniu tego pierwszego zainteresowania i jego pielęgnowaniu, wspieraniu młodych odgrywają rodzice?

– Oczywiście, rodzice odgrywają bardzo istotną rolę, bo to oni ukierunkowują tę młodzież w kierunku siatkówki. Wielokrotnie to są nawet niespełnione ambicje rodziców, które przekładają się na dzieci. Wielkie brawa dla tych ludzi, którzy mimo że gonią za karierą i za pieniądzem, znajdują czas dla dzieci, przyjeżdżają tutaj, czasem nawet z drugiego końca Polski, aby dopingować. Zdarza się nawet, że to rodzice bardziej niż same dzieci przeżywają te mecze. Ale to też jest fajne, bo to wielka integracja i wyrwanie się z tego marazmu i codzienności, co jest jak najbardziej wskazane. Do tego jest to sposób na spędzenie czasu z tymi naszymi pociechami, więc wielki plus dla wszystkich.

Przy rozmiarze i prestiżu, jaki osiągnęły rozgrywki, może jednak pojawić się obawa, że ten typowo zabawowy charakter rozgrywek zastąpi wyłącznie koncentracja na wyniku…

– Myślę, że nie. Chociaż oczywiście są tutaj pewne ekipy przygotowane taktycznie, gdzie wszystko jest rozrysowane – gdzie, kto i jak powinien zagrywać. Jednak przede wszystkim to zabawa jest podstawą całej imprezy. Oczywiście są też emocje i rywalizacja, ale tym, co powinniśmy przede wszystkim wpajać dzieciom, jest zabawa i czerpanie radości z tego, bo bez takiej pozytywnej energii i woli spędzania czasu w hali nie będzie tej przyjemności i czystego umysłu, który spowoduje, że ci młodzi adepci będą się rozwijać.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-07-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved