Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > S. Świderski: Budżet jest ważny, ale nie najważniejszy

S. Świderski: Budżet jest ważny, ale nie najważniejszy

fot. Katarzyna Antczak

– Wiele się zmieniło w naszej polskiej rzeczywistości, ale wciąż staramy się brać to, co najlepsze od najlepszych. Nie ma sensu wyważać drzwi, które wcześniej zostały otwarte – twierdzi Sebastian Świderski w wywiadzie dla Rzeczpospolitej. – Jeśli jest się od kogo uczyć, to się uczymy, oczywiście uwzględniając rodzime warunki i otoczenie, w którym działamy. Myślę jednak, że idzie nam to całkiem nieźle i nie powinniśmy mieć kompleksów – dodaje prezes ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

Jak to jest być prezesem najlepszego klubu siatkarskiego w Polsce?



Sebastian Świderski:Powiedzieć, że nie jest łatwo, to nic nie powiedzieć. To bardzo wymagająca funkcja, myślę, że znacznie cięższa od tego, co robiłem wcześniej, gdy byłem zawodnikiem, a później trenerem i dyrektorem sportowym w tym klubie.

Nie jest pan pierwszym w Polsce byłym siatkarzem, a później trenerem, któremu zostaje powierzona funkcja prezesa. We Włoszech, gdzie grał pan wiele lat, obowiązuje jednak inny model.

Zgadza się. Tam prezesami zostają sponsorzy, właściciele wielkich firm, którzy finansują działalność klubów. Znani sportowcy są co najwyżej dyrektorami sportowymi.

Włosi też mieli swoje problemy, ale potrafili sobie z nimi poradzić i dziś znów mają bardzo silną ligę i reprezentację.

Reprezentacja i jej coraz skuteczniejsze występy na arenie międzynarodowej sprawiły, że pojawili się nowi sponsorzy i włoska siatkówka wróciła do wielkiej gry. Z ostatnich igrzysk w Rio de Janeiro Włosi wróciła przecież ze srebrnym medalem. Na pewno pomógł jej też trochę kryzys w Rosji i osłabienie tamtejszej ligi. Wielu znakomitych zawodników, mając teraz do wyboru włoską lub rosyjską ligę, wybierze tę pierwszą, nawet jeśli zarobi trochę mniej. Ale te różnice są już znacznie mniejsze niż wcześniej.

Ale bez odpowiednio wysokiego budżetu ciężko marzyć o sukcesach. Biedny wciąż jest bez szans. Zgadza się pan z taką opinią?

– Budżet jest ważny, ale na szczęście nie najważniejszy. ZAKSIE w zdobyciu mistrzowskiego tytułu nie przeszkodził przecież fakt, że nie jest najbogatszym klubem w Polsce. W tym sezonie na razie prowadzimy wyraźnie w tabeli i chcemy ten tytuł obronić. Myślę, że dokonaliśmy po prostu dobrych wyborów, postawiliśmy na właściwych ludzi i zbieramy tego efekty.

Kto zadecydował o tym, że w drużynie mistrzów Polski grają ci, a nie inni?

O personalnych wyborach decydowaliśmy wspólnie z trenerem Ferdinando de Giorgim, oczywiście w oparciu o klubowy budżet. Zależało nam na ludziach, którzy chcą się wybić, grając u nas, głodnych zwycięstw. I myślę, że niektórym to się udało. Dwa lata temu Benjamin Toniutti nie był tak znanym rozgrywającym, jakim jest teraz. W jednym sezonie grał w trzech klubach, a w tym trzecim siedział na ławce rezerwowych. Jego rodak Kevin Tillie walczył w tym czasie z kontuzjami, a młodego Belga Sama Deroo znali tylko nieliczni. A dziś to uznani gracze, odgrywający również bardzo ważną rolę w swoich narodowych drużynach. Toniutti i Tillie w reprezentacji Francji, a Deroo – Belgii.

Trenera też już macie na przyszły sezon, Włoch zastąpi Włocha. Andrea Gardini opuszcza Olsztyn i zajmie miejsce „Fefe” de Giorgiego. Dlaczego właśnie on?

Mamy podobną, spójną wizję rozwoju ZAKSY, a to jest najważniejsze. Gardini wykonał kawał dobrej roboty z Indykpolem, teraz będzie miał szansę pójść krok dalej, pracując w Kędzierzynie-Koźlu. On też ma taką świadomość. Mam nadzieję, że mu się uda.

Włoscy trenerzy zawładnęli naszą ligą, takie są fakty. Czyżby język włoski najlepiej przemawiał do siatkarzy?

– Coś w tym jest. Zresztą nie tylko w lidze, w reprezentacji też. Poza Stephane’em Antigą jego poprzednicy (Raul Lozano, Daniel Castellani, Andrea Anastasi) i następca Ferdinando de Giorgi reprezentują szkołę włoską. Wprawdzie Lozano i Castellani są Argentyńczykami, ale o siatkówce myślą po włosku. Tak jak znany bułgarski trener Radostin Stojczew, od lat pracujący z sukcesami we włoskich klubach.

Czy chce pan powiedzieć, że Włosi są najlepszymi trenerami na świecie?

Nie miałem tego na myśli, ale nie ulega wątpliwości, że mają dużo do powiedzenia w tej branży. Stworzyli pewien system pracy i są w tym konsekwentni, dlatego tak wielu z nich znajduje zatrudnienie. Dla nich równie ważne, jak trenujesz, jest to, co jesz i jak odpoczywasz. A przy tym dużo się uczą, uczestniczą w najróżniejszych seminariach, chętnie wymieniają się poglądami na tematy szkoleniowe. Coś o tym wiem, bo w lidze włoskiej grałem siedem lat.

Więcej w Rzeczpospolitej

 

źródło: Rzeczpospolita

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-03-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved