Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > S. Pawlik: Przed sezonem finał brałbym w ciemno

S. Pawlik: Przed sezonem finał brałbym w ciemno

fot. pzps.pl

– Po zakończeniu meczu odczuwałem pewien niedosyt, bo wygranie I ligi było bardzo blisko. Natomiast przed sezonem awans do finału zapewne brałbym w ciemno. Jestem dumny z chłopaków, że doszli tak daleko, tym bardziej że nie mieli ku temu sprzyjających warunków – mówi Sebastian Pawlik, szkoleniowiec SMS-u PZPS Spała, który wywalczył wicemistrzostwo I ligi.

Jakie odczucia towarzyszą panu po zakończeniu I-ligowych rozgrywek? Jest pan dumny z chłopaków, że zaszli tak daleko, czy jednak odczuwa pan lekki niedosyt, że nie udało się wywalczyć złota, które mieliście na wyciągnięcie ręki?

Sebastian Pawlik: – Po zakończeniu meczu odczuwałem pewien niedosyt, bo wygranie I ligi było bardzo blisko. Natomiast przed sezonem awans do finału zapewne brałbym w ciemno. Jestem dumny z chłopaków, że doszli tak daleko, tym bardziej że nie mieli ku temu sprzyjających warunków. W maju odbywały się matury, przed ostatnimi meczami odbyło się zakończenie roku szkolnego, a chłopakom nie brakowało koncentracji w walce o wygranie I ligi. Mimo że przegrywaliśmy z GKS-em 1:2, to wyciągnęliśmy wynik i doprowadziliśmy do piątego spotkania. Cieszę się, że zawodnicy w czwartym pojedynku utrzymali koncentrację i potrafili wykrzesać z siebie chęć do walki. Ostatni mecz nie potoczył się po naszej myśli, mimo to chłopakom należą się słowa uznania za walkę do ostatniej piłki.



A może paradoksalnie ta porażka wywoła w chłopakach sportową złość, zmotywuje ich jeszcze bardziej do ciężkiej pracy?

– Porażki bywają bardziej rozwijające niż zwycięstwa. Nad wygranymi człowiek się zbytnio nie zastanawia, a w przegrane się bardziej zagłębia, analizuje je i próbuje wyciągać z nich wnioski. Mam nadzieję, że niepowodzenie w decydującym meczu o mistrzostwo I ligi pomoże nam w osiągnięciu sukcesu na mistrzostwach Europy juniorów.

Szansę na złoto straciliście w trzecim meczu, w którym prowadziliście 2:1 i 22:19, a przegraliście po tie-breaku?

– Już przed tym meczem zdawałem sobie sprawę z tego, że może on być najważniejszy. Wydawało mi się, że ciężko będzie odbudować się zespołowi, który przegrywał będzie 1:2. Jednak dalsza rywalizacja pokazała, że było zupełnie inaczej. W czwartym meczu odrobiliśmy straty i o mistrzostwie decydował jeden mecz, a w zasadzie dyspozycja dnia. Niestety, spośród tych pięciu spotkań ostatnie było chyba najsłabsze w naszym wykonaniu.

Czyli chłopakom zabrakło trochę siatkarskiego paliwa?

– Nie wiem, czy chodziło o siatkarskie paliwo. Być może zaważyła motywacja albo brak doświadczenia. Dla tych chłopaków była to pierwsza prawdziwa rywalizacja w play-off. Oni nigdy wcześniej nie grali do trzech zwycięstw, także może zabrakło im właśnie doświadczenia w takim graniu. Pewnie jest wiele czynników, które złożyły się na to, że nie udało nam się w piątym spotkaniu przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Ciągle jeszcze myślimy o tym, co można było zrobić lepiej, żeby walka o mistrzostwo I ligi zakończyła się sukcesem.

No właśnie, pięć meczów w półfinale i tyle samo w finale to dla chłopaków chyba fantastyczny bagaż doświadczeń?

– Szkoleniowo na pewno dobrze się stało, że zagraliśmy pięć meczów, na dodatek w półfinale decydujący pojedynek rozgrywaliśmy na wyjeździe. To bardzo ważne dla dalszego rozwoju zawodników. Na treningu nie da się wytworzyć takiej presji i tak dużych emocji jak w meczach o stawkę, więc bez wątpienia zawodnicy zdobyli ogromne doświadczenie w trakcie rywalizacji w I lidze. Wprawdzie rozegrali oni już w swojej karierze bardzo ważne mecze – o mistrzostwo świata, Europy, na olimpiadzie młodzieży, ale play-off rządzą się swoimi prawami. W nich zna się przeciwnika, trzeba rozegrać z nim nie jeden, a kilka meczów i dążyć do tego, żeby go przełamać.

Pewien etap w rozwoju tych chłopaków dobiegł końca. Większa grupa skończyła edukację w SMS-ie. Pan przez ostatnie lata spędzał z nimi mnóstwo godzin, pewnie był świadkiem różnych sytuacji. Zakręciła się panu łezka w oku? Pewnie zżył się pan z tymi chłopakami?

– Będzie nam dane jeszcze razem pracować w reprezentacji juniorów. Przed nami jeszcze jedna ważna impreza i jeden cykl pracy. Cieszę się, że miałem przyjemność pracować z tak utalentowanymi ludźmi.

Długo Spała będzie musiała czekać na tak utalentowany rocznik?

– To chyba jest naturalna kolej rzeczy, że często się tak utalentowana grupa nie trafia. Oczywiście, będziemy robić wszystko, aby być jak najbliżej wyników, które osiągnęła ta grupa. Niemniej jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że będzie to bardzo trudne. Będziemy jednak cierpliwie pracować i starać się, żeby kolejne roczniki rozwijały się i osiągały dobre wyniki.

Część chłopaków po zakończeniu edukacji w SMS-ie wybrała grę w PlusLidze. To dobry kierunek? Czy jednak obawia się pan tego, że ci chłopcy nie będą mieli szans na ciągłe granie?

– Większość zawodników szukała klubu w PlusLidze, w którym będą mieli szansę grania. Moim zdaniem jest to dobra droga rozwoju, dlatego że będą musieli ciężko pracować i bardzo się starać, żeby wywalczyć miejsce w szóstce, ale nie jest to niemożliwe.

Teraz czas na odpoczynek po ciężkim sezonie?

– Chłopaki będą mieli pierwszy dłuższy odpoczynek od siatkówki po trzech latach. Na pewno jest im on bardzo potrzebny. Mają okazję na odetchnięcie od sportowej rywalizacji. Po takiej przerwie na pewno wrócą do pracy z wielką przyjemnością. 14 lipca rozpocznie się pierwsze zgrupowanie przed mistrzostwami Europy, także chłopaki mają prawie dwa miesiące na odpoczynek.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved