Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Ryszard Czarnecki: Nadchodzący sezon będzie wielką niewiadomą

Ryszard Czarnecki: Nadchodzący sezon będzie wielką niewiadomą

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Kluby próbują przystosować się do nietypowej sytuacji, jednakże ze sporym niepokojem obserwują co może przynieść przyszłość. Wielką niewiadomą będzie nadchodzący sezon. Nie wiadomo, kiedy będą mogły rozpocząć się rozgrywki ligowe, jaki system meczów będzie obowiązywać. Nie jest tajemnicą, że sport, w tym siatkówkę czeka zaciskanie pasa – mówi wiceprezes PZPS, Ryszard Czarnecki. – Zapewnienie finansowania klubów będzie olbrzymim wyzwaniem dla działaczy i całej dyscypliny. Na pewno czekają nas olbrzymie oszczędności w klubach, ale też pewnie i w siatkarskiej centrali – dodaje.

Świat, w tym siatkarski pozornie zatrzymał się w miejscu, ale tylko pozornie. Przed takimi organizacjami, jak PZPS, Ministerstwo Sportu, CEV, FIVB wyzwania dotychczas nieznane. Jak pan ocenia dotychczasowe działania wspomnianych instytucji i organizacji?



Ryszard Czarnecki:Wstrzymanie aktywności sportowej, zakończenie rozgrywek, przełożenie wielu imprez sportowych na przyszłość było jedynymi możliwymi decyzjami. Dla niektórych były to decyzje bolesne i trudne do zaakceptowania, niestety trzeba te decyzje uszanować. Najważniejsze w tej sytuacji jest zdrowie i życie sportowców oraz kibiców. Zmiany w kalendarzu imprez światowych, nie tylko Igrzysk Olimpijskich, ale i Ligi Narodów oraz pucharów europejskich mocno skomplikują organizację imprez i turniejów siatkarskich co najmniej przez kilka miesięcy, a zapewne nawet do półtora roku w związku z pierwszym w 124-letniej historii nowożytnych Igrzysk Olimpijskich ich przesunięciem z powodu pandemii.

Co dla PZPS będzie najważniejszym wyzwaniem w najbliższym czasie? Jakie ustanowić priorytety?

– Obecnie trzeba przygotować różne warianty działań na najbliższe miesiące, ale także w dłuższej perspektywie – na rok, dwa do przodu. Oczywiście czekamy na  stabilizację sytuacji w Europie i na świecie, następnie na decyzje CEV i FIVB odnośnie nowych terminów imprez międzynarodowych i ewentualnych zmian organizacyjnych, aby przygotować optymalny  kalendarz rozgrywek krajowych. Zdecydowanie jednak podkreślam, że priorytetem dla PZPS powinno być wsparcie klubów nie tylko ligowych, ale i młodzieżowych w tym bardzo trudnym okresie, który będzie nas czekać jeszcze w roku 2020 i roku 2021. Chodzi o wsparcie finansowe – tam, gdzie to będzie możliwe, rezygnację z różnego rodzaju opłat wnoszonych przez kluby na różnych poziomach rozgrywek, słowem: wsparcie konkretnymi decyzjami, które pomogą przetrwać i wrócić do normalności. Gdy chodzi o szczegóły, możemy mówić nie tylko o anulowaniu opłat, ale też ich wyraźnym rozłożeniu w czasie. Najbliższy rok to czas, gdzie będzie trudno myśleć o zyskach, być może jest to też okazja do reorganizacji pewnych struktur oraz modyfikacji niektórych przepisów, które usprawnią funkcjonowanie klubów. Absolutnym priorytetem musi być walka o uratowanie jak największej liczby klubów z różnych lig, bo niektórym widmo upadku może zajrzeć w oczy. Jeżeli będzie Pan drążył temat ulg dla klubów, to pewnie możemy rozmawiać o zawieszeniu na jakiś (lub obniżeniu) opłat licencyjnych, opłat transferowych, ewentualnie ekwiwalentów za wyszkolenie.

Takim przykładem działań niestandardowych będących konsekwencją rozprzestrzeniania się COVID-19, była pomoc naszym siatkarkom i siatkarzom w powrotach do kraju. Czy wszyscy zainteresowani spędzą Wielkanoc w Polsce?

– Nie wszystkim polskim siatkarkom i siatkarzom udało się powrócić do Polski. Na początku tego tygodnia dalej w Japonii był kapitan reprezentacji Michał Kubiak, który ma do Polski wrócić parę dni po świętach przez Holandię. A we Włoszech Bartosz Kurek i Bartosz Bednorz, którzy jednak też podjęli decyzję o powrocie do ojczyzny. Cieszę się, że osobiście mogłem pomóc, wraz z innymi pracownikami PZPS, w powrocie do kraju ekipy wicemistrzów Europy w siatkówce plażowej: Kasi Kociołek i Kingi Wojtasik, co było dużą operacja logistyczną, bo cały team wracał z Australii przez Indie do kraju. Fajnie, że udało się załatwić powrót z Włoszech ostatnim samolotem z Mediolanu Zuzanny Góreckiej. Wcześniej, wypożyczonymi samochodami wrócił kapitan naszej reprezentacji Agnieszka Kąkolewska oraz Magdalena Stysiak – obie oczywiście z północnych Włoch. To ważne, że nasze siatkarki i siatkarze mieli poczucie, że nie zostali sami, że Związek i Państwo Polskie starało się pomóc ludziom, którzy tak dobrze reprezentują nasz kraj na arenie międzynarodowej.

Utrzymuje pan na bieżąco kontakt ze środowiskiem Polskiej Siatkówki. Jakie wieści płyną z siatkarskiej Polski?

– Kluby próbują przystosować się do nietypowej sytuacji, jednakże ze sporym  niepokojem obserwują co może przynieść przyszłość. Wielką niewiadomą będzie nadchodzący sezon. Nie wiadomo, kiedy będą mogły rozpocząć się rozgrywki ligowe, jaki system meczów będzie obowiązywać. Nie jest tajemnicą, że sport, w tym siatkówkę czeka zaciskanie pasa. Dla siatkarskich sponsorów czy szerzej: sponsorów sportu, zejdzie on  niejako na drugi plan i ważniejsze będzie ratowanie firm i uporanie się z kryzysem gospodarczym, który będzie zapewne efektem pandemii. Zapewnienie finansowania klubów będzie olbrzymim wyzwaniem dla działaczy i całej dyscypliny. Na pewno czekają nas olbrzymie oszczędności w klubach, ale też pewnie i w siatkarskiej centrali.

Na ile zmieni się sport, siatkówka po pandemii?

– Życie pokaże. Dziś trudno ocenić jakie będą zmiany, ale można przyjąć, że sport w jakiejś mierze „znormalnieje”. W piłce nożnej skończą się chyba astronomiczne kontrakty. Paradoksalnie, sport młodzieżowy może być traktowany bardziej priorytetowo i z czasem może być lepiej finansowany. Zapewne kalendarz m.in. siatkarski nie będzie tak przeładowany i działacze FIVB i CEV w związku z pandemią będą brać pod uwagę zdrowie zawodników. Gdy w końcu wróci normalność zakładam, że na siatkarskie mecze będą przychodzić tłumy ludzi, a same mecze będą traktowane jako znaczące sportowe widowiska dla kibiców, którzy będą w większymi stopniu interesować się rywalizacją niż rankingami, kto ile zarabia w siatkówce.

 Jakie są mocne strony Polskiej Siatkówki na czas po pandemii? Jakie są zagrożenia?

– Jeśli wygramy z pandemią, jeśli nasze siatkarki, siatkarze indywidualnie, jako wspólnota nie poddadzą się koronawirusowi, to może paradoksalnie, dłuższa przerwa w rozgrywkach i minimalną aktywność fizyczna spowoduje, że organizmy zregenerują się. Takie przerwy czasami są bezcenne. Jednakże wydłużona bezczynność spowoduje inne problemów. Przygotowanie do kolejnego sezonu będzie musiało być zupełnie inaczej zaplanowane i zrealizowane. Przede wszystkim potrzeba będzie więcej czasu na trening ogólny i wszechstronny. Mówiąc półżartem, pół serio raczej nie będzie punktem odniesienia włoski model przygotowań do sezonu, gdzie już pierwszego dnia po przerwie zespoły ćwiczyły taktykę w zestawieniach szóstkowych. Mocną stroną polskiej siatkówki powinien okazać się  nasz system szkolenia młodzieży, który jest jednym z najlepszych na świecie, a może i najlepszy. System ten przygotowuje kolejne roczniki młodzieży dobrze wyszkolone siatkarsko. Ciekawy system rozgrywek młodzieżowych w Polsce daje możliwość obserwacji i selekcji najbardziej uzdolnionych do gry w zespołach PlusLigi i 1 ligi. W nowym sezonie – tylko kiedy się on rozpocznie? – będzie zapewne znakomita okazja, aby dać szanse wielu zdolnym zawodniczkom i zawodnikom zaistnieć w lidze. Nie trzeba być prorokiem, aby wiedzieć, że kluby będą oszczędzać i jest to właśnie okazja wypromować naszą młodzież a nie wydawać olbrzymie pieniądze na zaciąg zagraniczny, gdzie bywa, że 30% zakontraktowanych jest rezerwowymi…

źródło: pzps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, inne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2020-04-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved