Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Ryszard Bosek: Krytykować bez twarzy jest bardzo łatwo

Ryszard Bosek: Krytykować bez twarzy jest bardzo łatwo

fot. archiwum

Kiedy prowadząc 2:0, nie wygrywa się meczu, przegrywa się 2:3 – ta znana siatkarska dewiza przyświecała środowemu spotkaniu AZS-u Częstochowa z BBTS-em Bielsko-Biała. Było to drugie zwycięstwo w przeciągu tygodnia podopiecznych Michała Bąkiewicza. – W tym boju prawdziwi kibice pokazali, że potrafią dopingować swój zespół. Od dawna wiadomo, że każdy może przyjść do klubu, działać, a jeżeli chce zostać sponsorem, to ma taką możliwość… Nie wsłuchujemy się w negatywne głosy, ponieważ krytykować bez twarzy jest bardzo łatwo – powiedział dyrektor sportowy klubu, Ryszard Bosek.

Dwa ważne zwycięstwa z przeciwnikami w waszym zasięgu zwiastują chyba zupełnie nowe otwarcie dla AZS-u Częstochowa w 2016 roku…

Ryszard Bosek: – My od początku staramy się grać dobrze, a nasza prezencja jest inna o tyle, że wyniki są lepsze. Zawsze jest tak, że zespół potrzebuje się zgrać, szczególnie kiedy ze składu w wyniku kontuzji wypada podstawowy atakujący drużyny, stanowiący o jej sile. On nadal się regeneruje, przez co team potrzebował nieco więcej czasu. BBTS wiedział, że jest blisko osiąganych przez nas wyników, więc nastawiliśmy się na wyrównaną walkę. To rezultat osiągnięty z akademikami z Warszawy był pozytywnym zaskoczeniem dla wszystkich, a cały przebieg spotkania z bielszczanami był trochę gorszy, ponieważ zawodnikom włączyła się odpowiedzialność za wynik. Wszystkim siatkarzom za bardzo zależało i na początku starcia nieco się pogubili.



Mimo wszystko mecz ten był o tyle wartościowy, że pokazał prawdziwą zespołowość AZS-u Częstochowa. Team umarł w dwóch pierwszych partiach, by następnie w kolejnych trzech powstać z martwych.

– Powiedziałbym, że wręcz był w trumnie, a nie umarł. (śmiech) Wynik ten jest bardziej zasługą bielszczan, bowiem na początku postawili oni na taktyczną zagrywkę i z łatwością sobie nas podporządkowali. To oddziałało na nas tak bardzo także dlatego, że dwóch naszych podstawowych zawodników grało z gorączką. Chwała im za to, że wytrzymali całe pięć setów i nie przewrócili się na boisku! Mamy taki zespół, jaki mamy i u nas każdy siatkarz, który nie jest zdolny do gry, jest ogromną stratą.

Przed trwającym sezonem mówił pan, że to będzie inny zespół, który czekać będzie walka o lepsze wyniki. Czy na półmetku rozgrywek faktycznie taki on jest?

– Myślę, że jeśli chodzi o pewność siebie, to na pewno jest inny, nie poddaje się. Mówiąc o tym, na co nas stać, najlepiej zobaczyć to na naszych treningach, na których widać, jak dobrą siatkówkę zawodnicy potrafią prezentować. Siatkarze wewnątrz siebie nie umieli pokonać bariery nadmiernej odpowiedzialności za wynik, a szczególnie trudno przychodziło to młodszym ogniwom. Teraz już tak nie jest i właśnie to daje największą satysfakcję – widzimy, że zrobiliśmy progres.

Czy pojawił się również zawód? Do meczu z BBTS-em na koncie mieliście wygrane jedynie trzy spotkania.

– Na pewno liczyliśmy na więcej. Pamiętamy przecież, że w Lubinie byliśmy bliscy pokonania rywali, lecz kontuzja atakującego sprawiła, że nie postawiliśmy kropki nad i. Zdajemy sobie sprawę z siły naszego zespołu w stosunku do innych ekip i kalkulujemy każdy set. W poprzednim roku walczyliśmy mniej, szybciej się poddawaliśmy i potrafiliśmy przegrywać spotkania, prowadząc 23:17. Teraz już nam się to nie zdarza, więc w tym widzimy największy postęp.

Zarówno zespół AZS-u, jak i BBTS to nie drużyny, które walczą o czołówkę, a nieco inne cele. Czym w takim razie takie teamy mogą ze sobą wygrywać? Jaka jest recepta Ryszarda Boska?

– Nie powinienem mówić o innych drużynach, ale wystarczy wspomnieć, że BBTS w teorii ma o wiele lepszy zespół, składający się z bardzo doświadczonych zawodników, którzy wcześniej grali między innymi w reprezentacji. Nasza ekipa ma ich zdecydowanie mniej, więc pozostaje inwestować w pewność siebie. Zwycięstwo leży w sile mentalnej grupy. Wiadomo, że nasz team ma swoje cele, z każdego seta musi się cieszyć i w nowym roku właśnie to robi.

A co w takim razie można postawić przeciwko mistrzom Polski, z którymi zmierzycie się w następnej kolejce? Pewność siebie kontra pewność to chyba jednak za mało.

– Po prostu wystarczy się nie przestraszyć i pamiętać, że wcześniej w meczach z rzeszowianami inne zespoły potrafiły pokazać wiele. My ostatnio pokonaliśmy warszawian, a oni sprawili Resovii wiele problemów, więc myślę, że należy brać przykład z podopiecznych Jakuba Bednaruka i podejść do meczu bez obciążeń. To mistrzowie Polski muszą z nami wygrać.

Czy te dwa zwycięstwa uciszą głosy, które można usłyszeć z częstochowskich trybun?

– Nie za bardzo wsłuchujemy się w te głosy, ponieważ zdajemy sobie sprawę z tego, jaki mamy zespół. Głosom krytycznym łatwo jest podnosić raban na portalach społecznościowych i w innych miejscach, ale my od dłuższego czasu prosimy o ich pomoc, a ona od tych osób nie przychodzi. W meczu z BBTS-em prawdziwi kibice pokazali jednak, że potrafią dopingować swój zespół. Od dawna wiadomo, że każdy może przyjść do klubu, działać, a jeżeli chce zostać sponsorem, to ma taką możliwość… Reasumując, nie wsłuchujemy się w negatywne głosy, ponieważ krytykować bez twarzy jest bardzo łatwo.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-01-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved