Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Rusza żeńska ekstraklasa – będzie biedniej, ale ciekawiej

Rusza żeńska ekstraklasa – będzie biedniej, ale ciekawiej

Porzucona przez sponsora, od lat w cieniu PlusLigi, rozdmuchana do granic możliwości rusza w sobotę Liga Siatkówki Kobiet. Mimo wielu przeciwności losu krytyków wciąż ma swoich wiernych fanów i wciąż gwarantuje emocje. W tym sezonie jeszcze większe dzięki przywróceniu systemu spadków.

Po raz ostatni w czternastozespołowym gronie wystartuje Liga Siatkówki Kobiet. Już nie Orlen Liga, bowiem sponsor wycofał się z finansowania tych rozgrywek, a na jego miejsce PLPS do tej pory jeszcze nie znalazł nikogo, kto mógłby i chciałby zostać sponsorem głównym żeńskich rozgrywek, chociaż ta sytuacja może się lada moment zmienić. Po raz ostatni, bowiem przywrócono system spadków, który wymusił na klubach nieco inną politykę transferową i budżetową i powinien znów zapewnić emocje do samego końca rozgrywek, czego brakowało w ostatnich sezonach. Zamknięcie ligi krytykowane było przez wielu i choć działacze, którzy byli za jego wprowadzeniem, mieli swoje argumenty, to okazało się, że w rzeczywistości brak spadków przynosi więcej negatywnych skutków niż pozytywnych.



Na koniec sezonu dwa ostatnie zespoły Ligi Siatkówki Kobiet zostaną relegowane do I ligi, a drużyna z 12. miejsca rozegra baraż z mistrzem rozgrywek pierwszoligowych. Nie jest to jeszcze system idealny, ale zapewni możliwość rotacji klubów pomiędzy ligami, a przede wszystkim zmniejszy liczę drużyn w ekstraklasie. PLPS po zamknięciu ligi wobec ambicji zespołów pierwszoligowych ze stabilnymi budżetami był niejako zmuszony do rozszerzenia rozgrywek, co również negatywnie na to wpłynęło. Nie brak głosów, że 12 drużyn to i tak za dużo, że powinno się dążyć w obecnej sytuacji do 10 zespołów, ale to z pewnością proces długotrwały i wymagający przeanalizowania wszystkich za i przeciw.

Problemy ze sponsorami ma nie tylko sama liga, ale również poszczególne kluby. Atom Trefl Sopot wobec braku wsparcia od PGE połączył się z Proximą Kraków i w nowym sezonie wystąpi jako Trefl Proxima Kraków, z czym nie bardzo mogą pogodzić się niezadowoleni kibice z Trójmiasta. Wsparcie dla wrocławianek znacznie ograniczył Impel Wrocław, z niższymi budżetami musiano sobie poradzić również w Dąbrowie Górniczej czy nawet w Policach. Mimo to obrońca tytułu, zespół Chemika, wciąż jest postrzegany jako główny faworyt rozgrywek. Ma w swoim składzie aż trzy mistrzynie Europy i jedną wicemistrzynię, a Stefana Veljković, Bianka Busa czy Malwina Smarzek mogą w tym sezonie odegrać niebagatelną rolę. Wszyscy są jednak zgodni, że policzankom w tym sezonie obrona tytułu nie przyjdzie łatwo. Chętnych do stanięcia na podium jest więcej i już nie klękają przed potęgą Chemika, jak to miało miejsce w poprzednich latach, co pokazał mecz Superpucharu Polski wygrany przez Budowlanych Łódź.

To właśnie Budowlani, a także wzmocniony Developres Rzeszów, BKS Bielsko-Biała oraz ubiegłoroczny beniaminek ŁKS Commercecon Łódź wymieniane są przez trenerów i ekspertów jako kandydaci do walki o medale. Z tych pięciu zespołów dla kogoś zabraknie miejsca w czołowej czwórce, która awansuje do play-off, a nie można wykluczyć, że do walki włączą się również inne zespoły. Fenomen Łodzi pokazuje, jak pozytywnie może wpłynąć na kluby rywalizacja – oba próbują być coraz mocniejsze, a mecze derbowe przyciągają na trybuny rekordową jak na żeńskie rozgrywki w Polsce liczbę kibiców. Budowlani z reprezentantkami Polski (Witkowska, Twardowska, Grajber, Kąkolewska) oraz Haną Cuturą, Gabrielą Polańską i Pavlą Vincourovą po raz kolejny chcą zdobyć medal mistrzostw Polski, być może nawet cenniejszy niż ten przed rokiem. Problemem dla zespołu może być krótka ławka rezerwowych oraz udział w Lidze Mistrzyń, który z pewnością nadwyręży siły siatkarek. Rywal zza miedzy wzmocnił się Zuzanną Efimienko-Młotkowską, a także Deją McClendon oraz Regiane Bidias, która może okazać się jednym z lepszych transferów zagranicznych LSK w tym sezonie. ŁKS rok temu powrócił do ekstraklasy po 23 latach nieobecności, a kibice tego klubu na medal czekają od 1990 roku. Miejsce na podium byłoby dla tego klubu, który siedem lat temu odbudowywał się i zaczynał w III lidze, ogromnym sukcesem.

Ogromną chrapkę na medal mają w Rzeszowie. Ściągnięcie w zeszłym sezonie do klubu trenera Lorenzo Micellego, a także wzmocnienia poczynione przed tym sezonem (Sawicka, Ptak, Ganszczyk, Rousseaux czy Blagojević) mają w tym pomóc. Brązowy medal i trzecie miejsce z poprzedniego sezonu rozbudziło kolejne ambicje i działacze chcieliby, by puchar za mistrzostwo Polski z północnego zachodu przewędrował na południowy wschód. Problemem Developresu może być zdrowie siatkarek – przed rozpoczęciem sezonu groźnej kontuzji doznała libero Lucyna Borek, problemy z urazami mają Ptak i Ganszczyk, a Sawicka wraca do gry po groźnej kontuzji zerwania więzadeł krzyżowych. Ciekawy zespół zbudowano również w Bielsku-Białej, gdzie powoli mówi się o nawiązaniu do najlepszych lat siatkówki w tym mieście. Do BKS-u dołączyły Marlena Pleśnierowicz, Aleksandra Jagieło, Katarzyna Konieczna i kilka ciekawych siatkarek młodego pokolenia, które mogą sporo namieszać w tym sezonie. Czy faktycznie medale rozda pomiędzy sobą ta „wielka piątka”? Wielu chciałoby sprawić niespodziankę i zaskoczyć faworytów.

Mimo niższego budżetu wciąż o wysokim miejscu w ligowej tabeli mówi się w Dąbrowie Górniczej. Swoje ambicje mają siatkarki Muszynianki, PTPS-u Piła oraz całkiem nowy zespół Trefla Proximy. Nie wiadomo, na co będzie stać odmłodzony zespół wrocławskiego Impelu, jak grać będzie pozbawiona Rebeki Pavan drużyna Budowlanych Toruń, czym zaskoczą Legionovia, Pałac czy też zmagające się z problemami organizacyjnymi KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Jedno jest w tym sezonie pewne – walka o utrzymanie powinna być równie pasjonująca jak ta o medale i trwać do końca sezonu. Kibice znów będą mogli przeżywać emocje, nie powinno być meczów o nic, a siatkarki będą musiały dać z siebie wszystko, by zapracować na kontrakty w nowej, mniejszej już ekstraklasie. Dla wielu z nich w przyszłym sezonie zabraknie miejsca, a na pewno naciskać będą te najzdolniejsze z I ligi oraz młode pokolenie. Już teraz w najwyższej klasie rozgrywkowej będziemy mogli oglądać rozwój talentów kolejnego pokolenia. Warto baczną uwagę zwrócić nie tylko na Malwinę Smarzek (Chemik), ale także na Julię Szczurowską, Weronikę Wołodko i Natalię Murek (Impel), Aleksandrę Lipską i Agatę Michalewicz (MKS), Olivię Różański, Julię Nowicką i Martynę Świrad (BKS), Martynę Łukasik (Trefl), Justynę Łysiak i Annę Pawłowską (PTPS), Monikę Fedusio i Paulinę Świder (Pałac). To siatkarki, które za kilka lat, jeśli im zdrowie pozwoli, mogą decydować o sile zespołów ekstraklasy i jeśli tylko dostaną swoją szanse, powinny ją wykorzystać.

Zobacz również:
Terminarz Ligi Siatkówki Kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved