Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Runda zasadnicza na finiszu – czy będą niespodzianki?

Runda zasadnicza na finiszu – czy będą niespodzianki?

Przed nami ostatnia kolejka fazy zasadniczej w I lidze mężczyzn. Wciąż jest wiele niewiadomych, a najciekawsze mecze odbędą się w Spale, Zawierciu i Nysie. Sporo roszad może jeszcze zajść w czołowej piątce, a o powrót na ósme miejsce nadal walczy Stal. Jedynie spotkanie w Wyszkowie nie ma żadnego znaczenia dla losów Campera i KPS-u.

Lider z Katowic udał się do Nysy, gdzie zakończy zmagania w rundzie zasadniczej. Do szczęścia potrzebne są mu dwa wygrane sety, czyli jeden zdobyty punkt. Zapewni on podopiecznym Grzegorza Słabego przystąpienie do play-off z pozycji lidera i batalię w nich ze… Stalą AZS PWSZ Nysa. Wszystko dlatego, że w przypadku porażki beniaminka po tie-breaku ekipa z Opolszczyzny wskoczy na ósme miejsce, które utraciła po ostatniej wygranej KPS-u Siedlce w Ostrołęce. Przed drużyną prowadzoną przez Janusza Bułkowskiego trudne zadanie, bowiem GKS nie zwykł przegrywać, ale w nyskim kotle wszystko zdarzyć się może. Wprawdzie akademicy w Katowicach niewiele mieli do powiedzenia, ale u siebie grają zazwyczaj przynajmniej o klasę lepiej. Jeśli nie sparaliżuje ich stawka spotkania, to mogą spróbować sprawić niespodziankę i pokonać faworyta. W przeciwnym razie dojdzie do ciekawej sytuacji, bowiem w play-off zabraknie zarówno mistrza, jak i wicemistrza tego szczebla rozgrywkowego.



Wszystko dlatego, że Victoria PWSZ Wałbrzych już zakończyła sezon. Wprawdzie otrzyma jeszcze trzy darmowe punkty za walkowera z Hutnikiem, ale nie wpłyną one na jej pozycję w tabeli. Podopieczni Krzysztofa Janczaka zakończą sezon na dziesiątej lokacie. W play-off zagra za to brązowy medalista z poprzedniego sezonu – Ślepsk Suwałki, który ma jeszcze teoretyczne szanse nawet na wygranie fazy zasadniczej. Aby tak się stało, GKS musiałby nie zdobyć ani jednego punktu w Nysie, a suwałczanie musieliby zdobyć trzy oczka w starciu z AGH AZS Kraków. O ile ten drugi warunek może być spełniony, o tyle ten pierwszy jest mało prawdopodobny. No chyba, że któryś z trenerów zdecyduje się na jakieś eksperymentalne zestawienie składu. Pewne jest za to, że podopieczni Andrzeja Kubackiego do Suwałk pojechali na dużym luzie, bo już wcześniej zapewnili sobie grę w play-off. – Na drugi koniec Polski jedziemy z czystą głową. Nie mamy żadnego stresu. Niezależnie od tego, czy wygramy, czy przegramy, i tak będziemy na siódmym miejscu – skomentował przyjmujący AGH, Jan Fornal. Jako ciekawostkę można dodać, że wielce prawdopodobne jest, że oba zespoły zmierzą się ze sobą w play-off.

Do jednego z najciekawszych pojedynków dojdzie w Spale, gdzie SMS podejmie Espadon Szczecin w meczu o trzecie miejsce na koniec fazy zasadniczej. W Szczecinie gospodarze wygrali 3:1, ale na wyjeździe wcale tak łatwo o punkty im nie będzie, tym bardziej że ostatnio ich forma nie zachwyca. Porażka z Krispolem i męczarnie w meczu z Energą Omis pozwalają przypuszczać, że to podopieczni Sebastiana Pawlika mogą być faworytem pojedynku. Na dodatek będzie to dla nich ostatni sprawdzian przed wylotem na kwalifikacje do mistrzostw Europy juniorów. Dotychczas we własnej hali przegrali tylko z GKS-em i Krispolem, ale szczecinianie również chcą zdobyć Spałę. – Nie ma co kalkulować. Trzeba wyjść i zagrać dobrą siatkówkę, a nie bawić się w rozstawianie. Do Spały jedziemy grać o trzecie miejsce. Będzie to już dla nas mały wstęp do play-off, które będą dla nas najważniejszą częścią sezonu – podkreślił Jakub Guz, libero szczecińskiej drużyny.

Co ciekawe, w przypadku podziału punktów w Spale i zwycięstwa Espadonu na trzecie miejsce może jeszcze wskoczyć APP Krispol Września, jeśli wywiezie komplet punktów z Zawiercia, gdzie zmierzy się z Aluronem Virtu Wartą. U siebie podopieczni Sławomira Gerymskiego rozgromili rywali, więc ci na pewno będą pałali chęcią rewanżu. Wprawdzie dla nich sobotni pojedynek nie będzie miał większego znaczenia, bowiem i tak rundę zasadniczą zakończą na szóstej pozycji, ale mogą stać się języczkiem u wagi. Od wyniku w Zawierciu może zależeć rozstawienie zespołów na miejscach 3-5, a co za tym idzie to, z kim podopieczni trenera Kwapisiewicza zmierzą się w play-off. – W Zawierciu będziemy chcieli dać z siebie wszystko i wygrać kolejny mecz. Pewnie rywale będą chcieli nam się zrewanżować za wcześniejszą porażkę, ale my też nie odpuścimy. Może być bardzo fajne spotkanie – uważa środkowy wielkopolskiego zespołu Moustapha M’Baye.

Do meczu o przysłowiową pietruszkę dojdzie w Wyszkowie, gdzie Camper zmierzy się z KPS-em Kęty. Oba zespoły znają już swoje miejsce w szeregu. O ile można było przypuszczać, że gracze znad Soły będą musieli rywalizować w play-out, o tyle niska pozycja podopiecznych Pawła Blomberga jest pewnego rodzaju zaskoczeniem. Dość powiedzieć, że gdyby nie wycofanie się z rozgrywek Hutnika Kraków, to musieliby oni walczyć również o utrzymanie. Tymczasem po sobotnim meczu zakończą sezon. Pewnie chcieliby pożegnać się z własną publicznością miłym akcentem, tym bardziej że w Kętach przegrali po tie-breaku. Dla KPS-u ten pojedynek będzie formą przetarcia przed walką z Energą Omis Ostrołęka o pozostanie na tym szczeblu rozgrywkowym. Bez wątpienia wygrana poprawi nastroje w zespole z Kęt i sprawi, że z większą wiarą we własne umiejętności przystąpi do play-out, choć w nich i tak zapewne największą rolę odegra odporność psychiczna.

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved