Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Roksana Wers: Kontuzja zatrzymała mnie w czasie

Roksana Wers: Kontuzja zatrzymała mnie w czasie

fot. Łukasz Krzywański

– Bardzo cieszę się, że zostałam we Wrocławiu. Mogłam liczyć na pomoc, psychicznie potrzebowałam takiej wiary we mnie – że mogę wrócić na boisko i pomóc drużynie – mówi Roksana Wers. – Na teraz każdy raczej spodziewa się, jak będzie wyglądać wyjściowy skład #Volley. Chciałabym jednak jak najszybciej móc być gotową na wsparcie drużyny na pełnym wymiarze meczu – dodaje kapitan zespołu z Wrocławia.

Nie chce mi się wierzyć, że zapomniałaś o kontuzji.



Roksana Wers:Kiedy pierwszy raz weszłam do Orbity przez głowę przeszła myśl, że to właśnie tutaj skręciłam kolano. Spojrzałam na to feralne miejsce, ale wzięłam głęboki oddech i… zabrałam się za trening. Zaczęłyśmy odbijać, trenować na pełnych obrotach i strach zniknął. Nie mam już wewnętrznych zahamowań, żeby pójść do ataku i zrobić to na pół gwizdka. Rehabilitacja idzie cały czas do przodu, wracam do zdrowia. Nie mam już obaw.

Czyli to jest kolano traktowane już w pełni poważnie?

– Zgadza się. Cieszy, że dostałam szansę podczas Memoriału im. Agaty Mróz-Olszewskiej na zagranie meczu od deski do deski. Do tej pory nie było takiej możliwości, głównie zaliczałam zmiany do drugiej linii, obrony, przyjęcia lub zagrywki. Punkty atakiem nie należały do moich obowiązków. Podczas ostatniego sprawdzianu przed LSK zagrałam całe spotkanie i to dodatkowo, na dystansie pięciu setów. Przyznam szczerze, pod koniec brakowało trochę siły, żeby wyskoczyć. To jednak przyjdzie z czasem. W tamtą finałową niedzielę (6 października dop. autor) minęło równo dziesięć miesięcy od skręcenia kolana. Po drodze była jeszcze artroskopia, kilka poważniejszych komplikacji, dlatego na to, co przeszłam – myślę, że obecnie mogę być zadowolona.

Po zakończeniu tego egzaminu, puściły emocje?

– Po finale nie ukrywałam łez, przyznaję. Powrót po dziesięciu miesiącach i gra, od początku do końca, to było super uczucie.

Patrząc na to, gdzie jest obecnie Roksana Wers, dwa lata to szmat czasu. Zaczynasz właściwie od początku.

– Kontuzja zatrzymała mnie w czasie. A zanim jej doznałam, czułam się bardzo dobrze i widziałam, że mogę zagrać fajny sezon. Trener Marek Solarewicz mi zaufał i czułam, że odgrywam ważną rolę w drużynie. Śmiałyśmy się, że kontuzję złapałam w dobrym momencie. Zagrałam pierwszą rundę, a w drugiej? Radźcie sobie dziewczyny! Oczywiście żartując… Szczerze mówiąc zadałeś mi to pytanie, a ja kiedyś sama myślałam o tych dwóch latach. Byłam w Azerbejdżanie, ME siatkarek, reprezentacja Polski… Czy jeszcze tam wrócę? Będę skakać tak, jak skakałam? Nie mogę teraz odpowiedzieć na te pytania.

Nie wchodzicie na głowę trenerowi Kurczyńskiemu, debiutantowi w roli „pierwszego” w LSK?

– Nie sądzę. W poprzednim sezonie mieliśmy z Wojtkiem fajny kontakt, jeszcze jak był tym „drugim” w hierarchii sztabu. Teraz ma nowe obowiązki, działa już na swój rachunek i my to akceptujemy. Nadal mamy dobry kontakt, generalnie nie wchodzimy na głowę chłopakom z naszego sztabu szkoleniowego.

Rozmawiał Maciej Piasecki – Sportem po oczach
Cały wywiad dostępny tutaj

źródło: Sportem po oczach

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-10-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved