Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Roksana Brzóska: Nie trzeba nas mobilizować

Roksana Brzóska: Nie trzeba nas mobilizować

fot. Michał Szymański

Siatkarki Polskiego Cukru Muszynianki Muszyna w bardzo przekonującym stylu odprawiły zespół Legionovii Legionowo i zwycięstwem bez straty seta otworzyły 22. kolejkę LSK. Muszynianki nie zagrały może najlepszego meczu w tym sezonie, ale też nie straciły koncentracji i po profesorsku wykorzystały słabszą dyspozycję siatkarek spod Warszawy. – Nasza dyspozycja dość wyraźnie ostatnio falowała. Jeżeli chodzi o sam mecz, to był on dość nierówny. Z obu stron pojawiały się jakieś takie niepotrzebne błędy, trudne do wyjaśnienia. To jednak nie jest już istotne. Najważniejsze, że zgarnęłyśmy pełną pulę punktów – powiedziała po ostatnim gwizdku meczu w Legionowie przyjmująca zespołu znad Popradu.



Przełamałyście pewnego rodzaju sinusoidę, bo o ile we własnej hali grałyście jak z nut, to w meczach wyjazdowych miałyście już problemy z pokazaniem wszystkiego, co potraficie grać. W końcu w Legionowie, na dosyć trudnym terenie i specyficznej hali, udało wam się wygrać bardzo pewnie, w dwóch setach dominowałyście na boisku niepodzielnie…

Roksana Brzóska: – Na pewno cieszy wygrana. Przede wszystkim właśnie dlatego, że nasza dyspozycja dość wyraźnie ostatnio falowała. Zwycięstwo za trzy punkty było dla nas bardzo ważne. Jeżeli chodzi o sam mecz, to był on dość nierówny. Z obu stron pojawiały się jakieś takie niepotrzebne błędy, trudne do wyjaśnienia. To jednak nie jest już istotne. Najważniejsze, że zgarnęłyśmy pełną pulę punktów i możemy teraz zejść z boiska bardzo podbudowane, w pozytywnych humorach.

Czy końcówka drugiego seta, kiedy przegrywałyście 20:22 i potrafiłyście odwrócić jego losy, miała kluczowe znaczenie dla końcowego rezultatu?

– Bez wątpienia był to ważny moment w tym spotkaniu, bo gdyby walka na przewagi potoczyła się inaczej, to po 10-minutowej przerwie zaczynalibyśmy praktycznie od początku, od stanu 1:1 i mecz mógłby zmienić swoje oblicze. Wygrałyśmy jednak tego seta, ale wbrew pozorom był to dla nas trudny moment. Zeszłyśmy na tę przerwę, zeszło z nas trochę powietrze i trzeba było znów mocno się „nakręcić”. Starałyśmy zmobilizować się jak najmocniej, chciałyśmy od samego początku trzeciej partii wywrzeć presję na legionowiankach. Wiemy, że jest to młody i waleczny zespół, a dłuższa przerwa często przyczynia się do odwrócenia losów całego meczu. Tym bardziej należy docenić to zwycięstwo.

Jesteście jednym z nielicznych zespołów, który znajduje się w takim specyficznym miejscu tabeli. Na awans do czwórki szanse macie już raczej matematyczne, baraże też wam nie grożą. Jak motywujecie się w tych ostatnich kolejkach rundy zasadniczej?

– Nas mobilizować nie trzeba, bo wychodzimy na mecz po to, aby wygrać. Do końca rundy zasadniczej pozostało nam już tylko kilka meczów i chodzi teraz o to, abyśmy za każdym razem wygrywały w dobrym stylu i zdobywały te trzy oczka do tabeli.  Jakie efekty przyniesie nasza praca? To już pokaże czas. My na pewno mamy o co walczyć, bo zależy nam na tym, by zająć jak najwyższe miejsce w tabeli.

LSK: Komplet punktów Muszynianki w Legionowie

Tak się składało, że w ostatnich latach sezon albo kończył się dla ciebie walką o awans, albo o utrzymanie. Dobrze jest mieć taki komfort psychiczny i do końca sezonu nie drżeć o swój los?

– Tak, zdecydowanie. (uśmiech) W ostatnich dwóch latach gry w ekstraklasie kręciłam się wokół ostatniego miejsca. Grałam w barażach i naprawdę nie jest to fajne uczucie. Cieszę się, że te czasy już minęły i teraz nasza pozycja gwarantuje jakiś spokój. Nie zadowalamy się jednak tym, nie zwalnia nas to z gry „na maksa”, nie podchodzimy lekceważąco do kolejnych meczów. Wręcz przeciwnie, staramy się dać z siebie jak najwięcej, jesteśmy bojowo nastawione. Przed nami kolejne trudne spotkanie, u siebie podejmiemy bielszczanki. Dziewczyny na pewno przyjadą bardzo zmobilizowane, ale my zrobimy wszystko, by trzy punkty zostały w Muszynie.

Zaczynałaś sezon zaraz po swoim debiucie w kadrze, ale w jego pierwszej części trener stawiał raczej na Bułgarkę, Marię Karakaszewą. Teraz z kolei wróciłaś do pierwszej szóstki i znów odgrywasz pierwszoplanową rolę. Dałyście trenerowi twardy orzech do zgryzienia…

– Faktycznie tak się złożyło, że w tej rundzie rewanżowej częściej wychodzę jako szóstkowa zawodniczka. Cieszę się, że trener mi zaufał. Ja robię swoje, to do szkoleniowca należy podjęcie decyzji o tym, kto akurat wyjdzie na boisko, ale chyba z jego perspektywy taki „dylemat” jest czymś pozytywnym. (uśmiech) Akurat wydaje mi się, że w meczu z legionowiankami zagrałam trochę słabiej niż ostatnio, na parkiet weszła Marysia i dała dobrą zmianę. Wygrałyśmy, więc mogę tylko się cieszyć.

W pierwszej części sezonu bielszczanki okazały się od was lepsze. Czy grając taką siatkówkę, jaką zaprezentowałyście w Legionowie, jesteście w stanie zrewanżować im się we własnej hali?

– Mamy coś do udowodnienia w tym meczu i chcemy z nimi wygrać. Myślę, że grając tak jak w starciu z legionowiankami, możemy mieć problem, aby zaskoczyć bielszczanki. Musimy dać z siebie znacznie więcej. Na szczęście mamy trochę czasu, bo następne spotkanie rozegramy dopiero w kolejny poniedziałek, więc będziemy mogły dobrze się przygotować. Teraz będziemy miały dwa dni wolnego, odpoczniemy, a później wracamy do pracy z nową energią i siłami. Terminy tych meczów są dość nietypowe, ale to dlatego, że w Legionowie był problem z halą, a z kolei mecz z bielszczankami jest „telewizyjny”. Dla nas nie ma to jednak znaczenia, jesteśmy przyzwyczajone, nie raz musiałyśmy dostosować się do specyficznego terminarza.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved