Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Robin de Kruijf: Nie możemy już pozwolić sobie na stratę punktu w tej grupie

Robin de Kruijf: Nie możemy już pozwolić sobie na stratę punktu w tej grupie

fot. legavolleyfemminile.it

Siatkarki Imoco Volley Conegliano pokazały klasę i wywiązały się z roli faworyta w starciu 3. kolejki Ligi Mistrzyń, pokonując miejscowy ŁKS 3:0. – Złoto jest celem każdej z nas. Teraz jednak musimy skupić się na wyjściu z tej ciężkiej grupy. Dopiero wtedy na miejscu będzie rozpatrywanie nas w kategoriach medalowych – mówiła po meczu Robin de Kruijf, środkowa mistrzyń Włoch.

W Łodzi dokonałyście tego, czego nie udało wam się zrobić w Schwerinie, gdzie dość niespodziewanie przegrałyście z walecznymi Niemkami. W meczu przeciwko łodziankom szczególną uwagę poświęciłyście temu, by o rozprężeniu nie mogło być mowy?



Robin de Kruijf: – Nie jestem do końca przekonana, czy ma to związek z naszą koncentracją. Wydaje mi się, że grając mecz w Schwerinie, przytrafił nam się taki dołek formy i niektóre akcje zwyczajnie przestały nam wychodzić. Po tym meczu każda z nas starała się jakoś to sobie poukładać w głowie. Dziewczyny z Niemiec wyszły na boisko bez kompleksów, niczego się nie bały i tą odwagą nas pokonały. Oczywiście teraz każde spotkanie ma dla nas większą presję, które same sobie nałożyłyśmy tą porażką. Wiemy, że nie możemy już pozwolić sobie na stratę żadnego punktu w tej fazie grupowej. Ważny był fakt, że weszłyśmy w to spotkanie bardzo dobrze, bo taki zespół jak ŁKS może wykorzystać moment słabości i później „udusić” rywala.

Waszą siłą jest też ugruntowana pozycja zawodniczek grających w podstawowej szóstce, trener Daniele Santarelli dopiero w trzecim secie zaczął rotować składem. Po tym spotkaniu trudno jest jednak wskazać jakiekolwiek słabości waszej drużyny… Dopiero co zakończyłyście etap meczów ćwierćfinałowych Pucharu Włoch, a już w kolejnej kolejce zmierzycie się z jednym ze swoich największych ligowych rywali, jadąc do Novary. Jesteście w stanie walczyć na wszystkich tych frontach?

– Oczywiście jest to dużo grania. To nie jest najłatwiejszy terminarz, w niedzielę mamy mecz z drużyną z Novary, wyleciałyśmy do Polski już w poniedziałek, aby we wtorek spokojnie rozegrać to spotkanie. Nie mamy czasu nie tylko na odpoczynek, ale na treningi również. Robimy jednak co do nas należy, musimy w każdym meczu grać dobrze, bo taka jest nasza praca. Dlatego też jestem dumna z tego, że udało nam się tak pewnie zakończyć mecz z ŁKS-em.

Od czterech lat niezmiennie stajesz na podium Ligi Mistrzyń, czy to grając w koszulce VakifBanku Stambuł, czy teraz wraz z Imoco Volley Conegliano. Złota jednak do kolekcji wciąż ci brakuje…

– Zgadza się, ale oczywiście to złoto jest celem każdej z nas. Teraz jednak musimy skupić się na wyjściu z tej ciężkiej grupy. Dopiero wtedy na miejscu będzie rozpatrywanie nas w kategoriach medalowych.

Zamieniłabyś złoty medal wywalczony w Serie A na triumf w Lidze Mistrzyń? Które z trofeów ma dla ciebie większą wartość?

– Nie jestem w stanie zdecydować. Liga Mistrzyń ma wymiar międzynarodowy i jest o tyle wyjątkowymi rozgrywkami, że naprawdę niewiele siatkarek może się pochwalić zwycięstwem w LM. Z drugiej strony w Serie A rozgrywamy mnóstwo meczów i by wywalczyć sobie medal, trzeba pracować bardzo mocno przez cały sezon.

Lata 2014-2016 spędziłaś w Stambule, ale jednak coś sprawiło, że wróciłaś do Italii. Co tak wyjątkowego jest w Serie A?

– Rozgrywki ligi tureckiej stoją na wysokim poziomie, ale to co moim zdaniem wyróżnia Serie A to kibice. Szczególnie w Conegliano mamy ogromne wsparcie naszych fanów. Na każdym meczu hala się wypełnia i granie przed taką publicznością sprawia mi wiele frajdy. Myślę też, że ta liga jest bardziej wyrównana, nawet drużyna z niższych miejsc potrafi zaskoczyć i urwać punkty faworytowi, co niestety również w tym sezonie było widać na naszym przykładzie. Cały czas trzeba być skoncentrowanym. Styl gry też jest nieco inny, stąd za każdym razem, kiedy ktoś zadaje mi pytanie o porównanie tych dwóch lig, jest to dla mnie problematyczne. Myślę, że wybór jednej z nich zależy też od indywidualnych preferencji zawodniczki.

Czy po dwóch meczach z zespołami ze Schwerina i z Łodzi możesz powiedzieć, że są to ligi, które gdzieś chociaż trochę zbliżyły się w ostatnich latach poziomem do tej włoskiej, która uchodzi za najsilniejszą w Europie?

– Tego nie wiem, niestety moja wiedza o tych ligach jest zbyt mała. Wiem, że jeszcze 6 czy 7 lat temu na pewno było inaczej. Zespół ze Schwerina potrafił nas pokonać, ale nie wiem, czy jest to wystarczający powód, by wyciągać na tej podstawie wnioski co do całej ligi.

Kibice stworzyli wyjątkową otoczkę tego spotkania, bardzo żywiołowo wspierając swoje zawodniczki. Jak podobała ci się oprawa samego meczu?

– Bardzo podobała mi się atmosfera na meczu, czułam się prawie jak na meczu piłkarskim, ale było to bardzo przyjemne.

Łódź jest dla ciebie bardzo szczęśliwym miejscem, bo to tutaj sięgałaś po wicemistrzostwo Europy. Aż trudno uwierzyć, że było to prawie 10 lat temu…

– Pamiętam, ale to chyba nie było w tej hali. Rozmawiałam o tym z Asią (Wołosz – przyp. red.) przed meczem i z tych mistrzostw Europy mam naprawdę świetne wspomnienia, pomimo tego, że w finale przegrałyśmy z Włoszkami. Ja jednak dobrze zapamiętałam mecz grupowy z Rosjankami, gdzie od tego, czy pokonamy rywalki, zależał awans Polski do półfinału. Czułyśmy się wtedy tak, jak byśmy to my były gospodyniami, bo cała publika była na naszej stronie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved