Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Roberto Santilli: W Olsztynie rozpoczynam nowy rozdział

Roberto Santilli: W Olsztynie rozpoczynam nowy rozdział

fot. archiwum

W połowie marca klub ZAKSY Kędzierzyn-Koźle oficjalnie poinformował, że od przyszłego sezonu stery drużyny przejmie Andrea Gardini. Tym samym olsztyński AZS pozostał bez trenera, lecz włodarze nie próżnowali i w miejsce odchodzącego szkoleniowca zakontraktowali innego Włocha – Roberto Santillego. W rozmowie ze Strefą Siatkówki przyszły sternik akademików nie krył radości z powrotu do PlusLigi, ale zdradził też swoją wizję drużyny na kolejne rozgrywki.

Czemu zdecydował się pan podjąć współpracę z AZS-em Olsztyn? Czy miał pan inne oferty?



Roberto Santilli:Muszę przyznać, że rozmawiałem z wieloma klubami. Szczególnie dużo kontaktowałem się z innymi w miesiącu, kiedy zdecydowałem się zakończyć współpracę z reprezentacją Australii. Oczywiście wtedy wróciłem na siatkarski rynek i to był też najgorętszy okres negocjacji. Miałem szansę powrotu do PlusLigi w trakcie sezonu, ale zdecydowałem zaczekać do zakończenia rozgrywek. Oczywiście nie należy zapominać, że do polskiej ligi wróciłem już wcześniej na chwilę do Będzina, jednak to w Olsztynie rozpoczynam nowy rozdział. Prezes Jankowski niezwykle zacięcie prowadził nasze negocjacje, bardzo mu na mnie zależało i przedstawił mi wszelkie możliwości olsztyńskiego klubu, byle mnie tylko przekonać. Mamy podobne cele, więc od razu znaleźliśmy wspólny język. To świetna sytuacja dla trenera, by znaleźć miejsce, gdzie zarówno prezes, manager, jak i trener myślą tak samo i chcą dążyć to tego samego celu. Musimy pracować jako prawdziwa drużyna nie tylko z zawodnikami, ale i z zarządem. To funkcjonuje w Olsztynie na najwyższym poziomie, więc ani chwili się nie wahałem.

Do niedawna był pan trenerem reprezentacji Australii, a teraz ponownie poprowadzi pan ligowy zespół. Czy prowadzenie zespołu z Olsztyna potraktuje pan jako duże wyzwanie? W końcu trenowanie narodowego zespołu a ligowej drużyny to dwie różne sprawy.

Tak, to jest ogromna różnica, prowadzenie reprezentacji a zespołu ligowego. Nawet australijska reprezentacja, którą do niedawna prowadziłem, prezentuje odmienny poziom siatkówki niż inne światowe zespoły. Lubię Polskę, znam Polskę, znam zawodników i ich zachowania oraz ich wysoki profesjonalizm, a także jakość, jaką prezentują polskie kluby. Głównie te aspekty przekonały mnie do powrotu do tego kraju, a nie do wyboru oferty z innego państwa. Czuję się niezwykle zmotywowany, jestem również szczęśliwy z możliwości prowadzenia zespołu z silnej ligi.

A jaki jest pana plan na nową drużynę?

Oczywiście mam zarys zespołu w mojej głowie. Nie mogę jednak powiedzieć wszystkiego, ponieważ prezes prosił mnie, by nie zdradzać tego przed zakończeniem rozgrywek.

Jednak czy chciałby pan ściągnąć kogoś z zagranicy, czy raczej bazować na polskich zawodnikach?

Muszę przyznać, że skłaniam się ku polskim zawodnikom, ponieważ bardzo ich lubię i jestem pełen podziwu dla stylu gry, jaki prezentują. Ale uważam, że powinniśmy również zakontraktować zagranicznych siatkarzy. We wszystkim musimy dogadać się z prezesem Jankowskim, niezwykle ważna w tym przypadku będzie wspólna wizja drużyny. Chciałbym, żeby proponowani przeze mnie zawodnicy spotkali się z natychmiastową akceptacją prezesa, byśmy mogli ich natychmiastowo zatrudnić. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by przedłużyć kontrakty z zawodnikami, którzy kończą ten sezon pod opieką Andrei Gardiniego, ponieważ ta grupa jest idealnie wykreowana. Dużo zmian burzy charakter drużyny i mam nadzieję, że nie będziemy musieli tego robić. Jeśli jednak zmiany będą konieczne, to oczywiście ich nie unikniemy, ale teraz naszym głównym celem jest zatrzymanie obecnych reprezentantów AZS-u. Myślę, że większość drużyn również się na tym skupi. Liczymy się z tym, że nie każdy będzie chciał przedłużyć kontrakt z klubem, ale jak powiedziałem, teraz nadrzędnym celem jest zatrzymanie jak największej liczby zawodników.

Ta grupa, którą chce pan zatrzymać, zajmie w tym sezonie piątą albo szóstą pozycję. No właśnie, teraz można uznać to za ogromny sukces, jednak w przyszłym sezonie wiele osób uzna to za plan minimum. Zatem Andrea Gardini postawił poprzeczkę dość wysoko.

Tak, w pełni się z tym zgadzam. Ale właśnie na tym polega piękno siatkówki w Polsce. Są tutaj tak naprawdę trzy topowe kluby z dużym budżetem, o wiele większym niż reszta drużyn. W PlusLidze jest ogromna kultura budowania zespołów, jednak wszystko zależy od pieniędzy, co zresztą widać na przykładzie Trefla Gdańsk czy Cuprum Lubin. Gdańszczanie po gorszym sezonie pod względem zarówno sportowym, jak i finansowym prawdopodobnie dokonają sporych zmian, żeby znów móc walczyć o najwyższe cele. Dla mnie będzie to coś w rodzaju rywalizacji, by osiągnąć lepszy wynik niż odchodzący trener. Naszą przewagą może być grupa, którą za wszelką cenę pragniemy utrzymać. Mamy pewien punkt zaczepienia, od którego chcemy zacząć budowę zespołu na przyszły sezon. Spróbuję osiągnąć lepszy rezultat, ale w tym momencie wszystko zależy od rynku transferowego.

Jeśli AZS faktycznie zajmie w końcowej klasyfikacji piąte miejsce, zakwalifikuje się do Pucharu Challenge. Czy w ogóle rozmawiał pan o tym z prezesem Jankowskim, czy zarząd klubu w ogóle myśli o wzięciu udziału w tych rozgrywkach?

Rozmawialiśmy o tym. Jednak najpierw chcielibyśmy, żeby ten sezon się skończył i wtedy dojdzie do bardziej konkretnych rozmów. Oczywiście to jest jedna z opcji, by rywalizować na międzynarodowych parkietach, ale warto powiedzieć również o tym, że wiele drużyn rezygnuje z udziału w tych rozgrywkach, ponieważ wiążą się one z wysokimi kosztami. Moją pracą jest spróbować z dostępnych pieniędzy wykreować na tyle dobry zespół, jaki będziemy w stanie. Jeśli prezes powie, że ta rywalizacja pochłonie zbyt dużo pieniędzy, to oczywiście ja w tym wypadku nie będę miał nic do powiedzenia. Możliwe, że takie rozgrywki mogą być szansą na zaobserwowanie nowych zawodników, być może potencjalnych graczy. Ale trzeba się nad tym zastanowić, czy gra jest warta świeczki, bowiem Puchar Challenge wiąże się z naprawdę dużymi wydatkami. Poczekamy na koniec rozgrywek i wtedy zdecydujemy, czy weźmiemy udział w tych rozgrywkach.

Jednak najpierw musi pan ułożyć zespół według swojego planu. Karuzela transferowa już za moment w pełni się rozkręci i będziemy świadkami transferów. Czy jest jakaś konkretna data, kiedy chciałby pan zacząć treningi z nowym zespołem, by optymalnie móc zacząć kreować drużynę według własnego pomysłu?

Najpierw będziemy czekali na oficjalną datę rozpoczęcia rozgrywek sezonu 2017/2018, pewnie będzie to wrzesień lub październik. Myślę jednak, że przygotowania rozpoczniemy na początku sierpnia. Oczywiście nie mamy konkretnej daty, ale uważam, że to będzie najkorzystniejszy czas, by móc solidnie przygotować się do ligi.

A czy rozmawiał pan już z zawodnikami?

Do Olsztyna przyjechałem samochodem dopiero w nocy z poniedziałku na wtorek, więc wtorek tak naprawdę jest moim pierwszym dniem tutaj. Widziałem trochę miasta, obejrzę trening drużyny. Rozmawiałem już z niektórymi zawodnikami, jednak większość zawodników już znam, zwłaszcza jeśli chodzi o Pawła Woickiego czy Daniela Plińskiego. Będzie niezwykle miło znowu ich spotkać.

Będzie pan na meczu olsztynian z Cuprum?

Oczywiście, będę się przyglądał zawodnikom i grze drużyny.

Więc można powiedzieć, że tak naprawdę pracę zaczyna pan już w środę.

Będę wszystkiemu się przyglądał z boku, by faktycznie już zacząć współpracę z tym zespołem.  

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-04-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved