Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Robert Strzałkowski: Na Mazowszu jest spory potencjał siatkarski

Robert Strzałkowski: Na Mazowszu jest spory potencjał siatkarski

fot. Bogusław Krośkiewicz

Podczas silnie obsadzonego XX Jubileuszowego Ogólnopolskiego Turnieju Piłki Siatkowej Juniorek w Rawie Mazowieckiej triumfowały siatkarki Sparty Warszawa. Przy okazji tego wydarzenia zadaliśmy kilka pytań trenerowi stołecznych spartanek, których pierwsza drużyna na co dzień rywalizuje zarówno w II lidze, jak i w rozgrywkach młodzieżowych. – Cieszymy się, że dzięki pracy u podstaw kilka naszych wychowanek znalazło mocniejsze kluby w I lidze czy ekstraklasie. To utrzymuje nas w przekonaniu, że taka polityka klubu ma sens – mówi trener Sparty Warszawa, Robert Strzałkowski.

Poprzedni sezon był dla was dość dramatyczny i nerwowy, bo wszystkie siły rzuciliście na mecze barażowe z Łaskovią po to, by utrzymać dla Sparty II ligę. Mieliście nóż na gardle, bo chyba nie sposób nie zgodzić się z tym, że gra na przyzwoitym poziomie najbardziej motywuje do pracy?



Robert Strzałkowski: – Zgadza się. My podobnie jak kilka innych zespołów, Volley Wrocław, Legionovia Legionowo czy Pałac Bydgoszcz, gramy juniorkami w II lidze. Moim zdaniem ta druga „mazowiecka” grupa jest naprawdę silna. To pokazuje historia poprzednich sezonów, bo wiele zespołów z tej grupy awansowało do I ligi. Wystawiając zawodniczki młode, w wieku 17-19 lat, trudno jest za każdym razem wygrywać. Traktujemy tę drugą ligę priorytetowo, choć budżet mamy ograniczony, to staramy się go wykorzystać jak najlepiej. W Warszawie niestety dla nas jest kilka zespołów, więc te dotacje muszą być podzielone.

Po zeszłym sezonie dwie kolejne „spartanki” trafiły do LSK, były to Monika Kacprzak i Dominika Kozyra. Jak regularnie wypuszczać zawodniczki do gry w ekstraklasie?

Nie odbierając nic innym, bardziej utytułowanym drużynom, często są one drugim garniturem czy rezerwami ekstraklasowych zespołów. My nie mamy możliwości i nie możemy sobie pozwolić na ściągnięcie do Sparty plejady młodzieżowych gwiazd czy dziewczyn z SMS-u. Skupiamy się na pracy z dziewczynami, które najbardziej rokują. Faktycznie sporo z nich później ma okazję zagrać w ekstraklasie, w tym roku naliczyliśmy już ich 13 czy 14. Dla nas jest to nobilitacja, ale do tego potrzebna jest ciężka i wymagająca praca zarówno zawodniczek, jak i trenerów.

W tej grupie, która już kilka razy w tym sezonie potrafiła zaskoczyć faworytki, widać takie dziewczyny, które mają predyspozycje do gry w siatkówkę na najwyższym poziomie?

– Oczywiście, że tak. Szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę, że w tej grupie jest dużo dziewczyn, które rok temu były kadetkami czy grały w II lidze mazowieckiej w juniorkach, drużynach z miejsc 9-16. One teraz w Sparcie potrafią ograć medalistki zeszłorocznych mistrzostw Polski. Zawsze jest kilka dziewczyn, które się wyróżnia, ale pracujemy jako grupa. Turniej w Rawie Mazowieckiej ułożył się dla nas kapitalnie i cieszy to, że w nowy rok wejdziemy z dobrymi humorami.

Druga liga i juniorki to jest jednak tylko ostatni szczebel edukacji, jaka prowadzona jest w Sparcie…

– Mamy grupy treningowe zaczynające się już od rocznika 2011. W tej chwili naszym największym problemem jest to, że nie mamy hali, aby te zajęcia dobrze rozplanować. Jest dużo chętnych i to dobrze o nas świadczy. W Warszawie i okolicach nie brakuje renomowanych szkół siatkarskich, jest mocna Atena Warszawa, MOS Wola, Metro Warszawa czy Legionovia. Jest spory potencjał siatkarski w tym rejonie, czego dowodem jest fakt, że 2-3 drużyny albo regularnie wchodzą do finałów MP juniorek, albo są wysoko w klasyfikacji generalnej.

Ten turniej był wam bardzo potrzebny, bo ostatnie trzy mecze w II lidze zakończyły się porażkami Sparty. Skąd wziął się taki chwilowy dołek formy, który poskutkował choćby przegranym tie-breakiem z Nike Węgrów?

– Trzeba pamiętać, że nasz mecz z wrocławiankami na tym turnieju juniorek był 38 w sezonie. Nie wiem, kto wymyślił to, że w II lidze gramy również w środy, bo jeżeli te same dziewczyny grają 2-3 mecze tygodniowo, to nie da się utrzymać tej dyspozycji. Myślę, że jest to coś, nad czym powinno się pochylić. W zeszłym sezonie sezon kończył się w kwietniu, teraz rundę zasadniczą kończymy już 2 lutego. Przed tymi zawodami mieliśmy kilka dni wolnego i nasza gra wygląda zupełnie inaczej. Złapaliśmy trochę świeżości i to widać. Zasadniczy problem jest taki, że nie mamy kiedy trenować przez taki terminarz i nie mamy czasu na „rzemieślniczą” pracę, która pozwoliłaby dziewczynom nie powielać tych samych błędów. Nic jednak już na to nie poradzimy i walczymy o to, by poza sukcesem w II lidze po 3 latach nieobecności, awansować także do finałów mistrzostw Polski juniorek. Rok temu brakowało nam dwóch małych punktów, sezon wcześniej trzech, więc myślę, że czas najwyższy, aby znaleźć się w gronie tych najlepszych.

Występ w Rawie Mazowieckiej nie jest jednak pierwszą oznaką tego, że z tej grupy dziewczyn może zrodzić się naprawdę silna drużyna, bo w lidze również potrafiliście już pokonać nieosiągalne do tej pory legionowianki…

Okazuje się, że Legionovia, czyli mistrz Polski juniorek, ma w tej silnej grupie 9. miejsce. To tylko przykład, bo fakt, że my jesteśmy o kilka miejsc wyżej, na razie o niczym nie świadczy. To pokazuje jednak, jak wyrównana jest to liga. U siebie potrafiliśmy wygrać 3:0 z legionowiankami, na wyjeździe już przegraliśmy 1:3. Z kolei w juniorkach zajęliśmy dopiero czwarte miejsce na Mazowszu i będziemy się bili w barażach o ćwierćfinały. Nie jest nawet powiedziane, że się tam znajdziemy. Trzeba do tych wyników podchodzić na spokojnie, bo Mazowsze jest tak silnym regionem siatkarskim, że trzeba się liczyć z każdym. Cieszymy się, że dzięki pracy u podstaw kilka naszych wychowanek znalazło mocniejsze kluby w I lidze czy ekstraklasie. To utrzymuje nas w przekonaniu, że taka polityka klubu ma sens.

Wydaje się, że województwo mazowieckie jest takim ostatnim bastionem siatkówki młodzieżowej kobiet. Jakie efekty może mieć rywalizacja klubów niemal „sąsiedzkich” i scentralizowanie mocniejszych ośrodków w jednym rejonie?

– Powstał taki pomysł, żeby jeden klub nie mógł mieć dwóch drużyn w danej kategorii wiekowej, tak jak robią to MOS Wola czy Legionovia. Z drugiej strony, gdyby tych zespołów złożonych z młodszych dziewczyn, które grają w wyższej kategorii wiekowej, nie było, to poziom rozgrywek znacznie by na tym ucierpiał. Obawiam się, że meczów dobrych jakościowo byłoby wtedy 2-3 w sezonie. Nic nie umniejszając bydgoszczankom, ale one na przykład w województwie kujawsko-pomorskim nie mają z kim rywalizować. Mogą wszystkie mecze wygrać w cuglach, z kolei w województwie świętokrzyskim jest tylko KSZO, nawet nie ma ligi, bo liczy się tam tylko jeden zespół. My na co dzień spotykamy się z większym wyzwaniem niż drużyny z innych województw i to działa na naszą korzyść.

Sporo kontrowersji i zamieszania wywołał przepis ograniczający możliwość gry młodszym zawodniczkom w kategorii wiekowej juniorek. Może pan przybliżyć, na czym on polega i jakie niesie konsekwencje?

– To jest sport, więc powinno się grać najlepszymi. Jeżeli młodsza zawodniczka jest lepsza od tej starszej, to czemu ma nie grać? Teraz przez decyzję PZPS-u nie jest to do końca możliwe. Od momentu gry w fazie ogólnopolskiej rozgrywek, czyli ćwierćfinałów, dziewczyny dwa lata młodsze od maksymalnego wieku juniorki (na ten moment są to roczniki od 2003 – przyp. red.) nie mogą już grać w kategorii juniorek, jeśli występują w młodszej kategorii wiekowej. Stanowi to duży kłopot, bo dopiero po ustaleniu składów ta informacja została ogłoszona. Okazuje się, że teraz mam 11 dziewczyn do gry, bo nie mogę dowołać tych 2-3 kadetek, które mogłyby uzupełnić skład. Jest to dla mnie dziwne i liczę na to, że ten przepis zostanie zmieniony.

Trudno jest chyba nawet w jakiś sposób obronić ten przepis…

– Zamyka to drogę lepszym zawodniczkom do gry z dziewczętami na swoim poziomie. Jeżeli 15-latka gra lepiej od kogoś na swojej pozycji w juniorkach i mogłaby walczyć z lepszymi od siebie. To dla mnie jest sprzeczne z duchem sportu. Nie mówiąc już o tym, że zamyka to drogę mniejszym ośrodkom do wystawiania zespołów w różnych kategoriach wiekowych. Drużyny w mniejszych miejscowościach nie mają takiego pola manewru jak my i nawet zebranie tych 11-12 dziewczyn często nie jest możliwe. Zawsze było tak, że trzon tych drużyn to były rzeczywiście dziewczyny starsze, ale wspierały je kadetki i młodziczki. Teraz już nie da się tego zrobić i efektem tego są takie sytuacje jak wycofanie się z rozgrywek Volley Płock, gdzie grało 5 juniorek, a reszta to były kadetki. Jest to smutne, bo była to drużyna, która zawsze w Polsce coś ugrywała.

Przez kilka lat motorem napędowym rozgrywek młodzieżowych była Młoda Liga. Pozostały po niej takie zespoły jak KSZO, ale mam wrażenie, że cały trud został trochę zniweczony. Jak decyzja o rezygnacji z tego przedsięwzięcia wpłynęła na to, co mamy dzisiaj?

– Moje zdanie jest takie, że Młoda Liga była przedsięwzięciem, które było trochę zbyt ambitnym projektem jak na polską żeńską siatkówkę. Generowała ona olbrzymie koszty, przy czym niekoniecznie szło to zawsze w parze z jakością. Niektóre kluby wysyłały pierwszoplanowe postacie z drużyny ekstraklasowej do rozgrywek U-23 to było to niejako sprzeczne z celem, bo nie służyło to już ogrywaniu, a „zażynaniu” tych zawodniczek. Uważam, że sam pomysł był dobry, ale powinny być ograniczenia co do gry tych dziewczyn z pierwszych drużyn. Pozostałości po tych drużynach rzeczywiście są do dziś, poniekąd są to ośrodki SOS-ów. Ja niestety co do tych ośrodków mam też mieszane uczucia, bo spotkałem się już z czymś takim, że podest, który jest przeznaczony do ćwiczeń bloku i do tego, by stała na nim zawodniczka, jest używany jako szafa, na której stoją kwiaty. Myślę, że związek powinien zweryfikować to, co dzieje się w Polsce i na co wydawane są pieniądze.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga kobiet, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-12-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved