Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Robert Prygiel: Wygrana w Gdańsku nie oznacza spokoju

Robert Prygiel: Wygrana w Gdańsku nie oznacza spokoju

W meczu z PGE Skrą Bełchatów siatkarze Cerrad Czarnych Radom pokazali się z dobrej strony i wywalczyli punkt. W niedzielę czeka ich pojedynek z Lotosem Treflem Gdańsk, który będzie miał duże znaczenie dla układu tabeli. To właśnie między tymi dwiema ekipami powinna się toczyć walka o 7. miejsce na koniec rundy zasadniczej. – Ani zwycięstwo, ani porażka o niczym jeszcze nie decydują, bo przed nami jeszcze kilka ważnych pojedynków – zaznaczył Robert Prygiel.

Taktyka na mecz z PGE Skrą Bełchatów była prosta – zagrywka w Bartosza Kurka. Bardzo szybko wam się go udało wyeliminować, bo zszedł już w pierwszym secie przy stanie 5:0.



Robert Prygiel: – Udało się, dlatego z naszego punktu widzenia szkoda, że nie grał dłużej. (śmiech) Myślę, że to nie był najlepszy mecz w jego wykonaniu, aczkolwiek rywale mieli rotację na tej pozycji. Artur Szalpuk wszedł na boisko i trochę ustabilizował grę bełchatowian, na pewno z Arturem Skra prezentowała się lepiej.

Kiedy jednak Kurek wracał, wszystkie zagrywki szły w jego strefę. Na 81 przyjęć 39 piłek dogrywał, a przynajmniej próbował, właśnie on.

Nie jest to nic odkrywczego, że taki mieliśmy cel. Przyjęcie nie było jego najmocniejszą stroną, zanotował zaledwie 33 procent dogrania pozytywnego i 23 procent perfekcyjnego. Gra bełchatowian wygląda zupełnie inaczej, gdy to przyjęcie jest na czwarty-piąty metr, a inaczej, gdy jest dogranie do siatki. Kiedy Nicolas Uriarte ma przyjęcie w punkt, siatkarze Skry są strasznym egzekutorem. Żeby myśleć w ogóle o nawiązaniu walki z bełchatowianami, musieliśmy ich odrzucić od siatki. Kiedy to się udawało, wygrywaliśmy.

Konsekwencją waszej dobrej zagrywki była stosunkowo niewielka liczba ataków Skry ze środka? Przez dłuższe fragmenty gra opierała się wyłącznie na skrzydłach.

Nawet jeśli Uriarte posyłał piłkę do środkowych, byliśmy na to przygotowani. Dość dobrze realizowaliśmy taktykę założoną przed meczem, to przynosiło nam efekty, co miało przełożenie na bloki punktowe. Tym elementem zdobyliśmy więcej punktów niż Skra, wybloków również mieliśmy więcej. Choć akurat wygraliśmy trzeciego seta, żałowałem nieskończonych kontr. Mogliśmy wygrać jeszcze wyżej, a to zdecydowanie zasługa czytania przez nas gry.

Mieliście szansę w meczu ze Skrą nawet na trzy punkty, ale chyba z punktu widzenia tabeli to oczko i tak jest ważne?

Punkcik wywalczony ze Skrą zawsze cieszy, zwłaszcza że znowu przeskoczyliśmy w tabeli Lotos Trefl Gdańsk. Aczkolwiek przed tym spotkaniem chcieliśmy wygrać, więc na pewno nie można powiedzieć, że jesteśmy usatysfakcjonowani. Nie udało się, trudno, musimy się zadowolić tym, co mamy i skupić na kolejnych meczach. Szykujemy się na trudny bój z ekipą z Trójmiasta o trzy punkty.

Mecz w Gdańsku może się okazać decydujący? W końcu raz wy jesteście na 7. miejscu, raz podopieczni Andrei Anastasiego.

Myślę, że nie. Choć coraz bliżej do końca rundy zasadniczej, wciąż jest dużo meczów do rozegrania. Przed nami pojedynki we własnej hali z Cuprum Lubin, GKS-em Katowice czy Indykpolem AZS-em Olsztyn. Nie można więc powiedzieć, że kto wygra w Gdańsku, ten będzie spokojny o 7. miejsce. Na pewno to będzie miało znaczenie dla układu tabeli, jednak na takich samych zasadach jak każdy inny wygrany mecz. Ani zwycięstwo, ani porażka o niczym jeszcze nie decydują.

Strata punktu w Szczecinie bardzo was podrażniła? Do meczu ze Skrą podeszliście bez zbędnego szacunku dla rywala, jakbyście chcieli sobie zrekompensować niepowodzenie.

Nie do końca zgodzę się z faktem, że to była strata. Trzeba to rozpatrywać w kategorii wygrania dwóch punktów, w końcu równie dobrze mogliśmy przegrać ten mecz z Espadonem i dopisać na swoje konto tylko oczko. W Szczecinie pojedynek był dziwny, jednak już go nie rozpamiętujemy. Staramy się analizować tylko dzień po spotkaniu, wspominać to, co dobre, ale i wyciągać wnioski z błędów, bo zawsze jest coś do poprawy. Nie wychodzimy na boisko z myślą o poprzednim przeciwniku, bo każdy kolejny mecz to nowe rozdanie i nowe szanse.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-02-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved