Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Robert Prygiel: Z niewolnika nie ma pracownika

Robert Prygiel: Z niewolnika nie ma pracownika

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Osiągane przez nas wyniki nie są dobre. Nie jesteśmy zadowoleni z tego, jak wygląda nasza gra. Mógłbym używać wielu argumentów, aby to tłumaczyć, ale najważniejsze jest to, że nie zdobywamy punktów. Mam nadzieję, że moje rozmowy z zarządem i drużyną podziałają pozytywnie – powiedział trener Cerradu Czarnych Radom, Robert Prygiel.

 



Co się dzieje w pana zespole?
Robert Prygiel:Osiągane przez nas wyniki nie są dobre. Nie jesteśmy zadowoleni z tego, jak wygląda nasza gra. Mógłbym używać wielu argumentów, aby to tłumaczyć, ale najważniejsze jest to, że nie zdobywamy punktów. Mam nadzieję, że moje rozmowy z zarządem i drużyną podziałają pozytywnie. Jeśli chodzi o odejście Michała Filipa, to jest to zupełny zbieg okoliczności, który nie powinien być łączony z naszymi wynikami. Atakujący poprosił o możliwość opuszczenia z klubu. W drużynie trzymamy się zasady, że z niewolnika nie ma pracownika. Powiedział nam, gdzie będzie grał (przeniósł się do BKS Visła Bydgoszcz – przyp. red.). W Radomiu miał niewiele szans na zaprezentowanie umiejętności, co było spowodowane dużą konkurencją na pozycji. Jest bardzo ambitny i źle się z tym czuł. Na pewno też frustrację przekładał na poziom sportowy i na drużynę. Dla dobra wszystkich wybraliśmy najlepsze rozwiązanie. Nikt nikogo do tego nie zmuszał i nie zwalniał. Ten ruch wynikał z chęci klubu i zawodnika do dogodzenia wszystkim.

W jego miejsce przyszedł Łukasz Zugaj.
– To wychowanek klubu. Liczę na to, że poza pomocą w treningach, wpłynie pozytywnie na atmosferę w zespole. Nie zgodziłbym się na ten transfer, gdybym wiedział, że bardzo osłabiamy drużynę. Łukasz gwarantuje nam poziom sportowy. Poza tym liczyło się też to, że w przeszłości był w zespole i wykonał wtedy bardzo dużo fajnej roboty mentalnej. Jest to zawodnik, który lubi trenować i potrafi to robić. Jest zaangażowany, a swoją osobą wnosi wiele dobrego do teamu.

Ostatnie porażki z bydgoszczanami i MKS Będzin były dużym wstrząsem dla pana drużyny?
– Mentalnie tak. Zachwiały naszą pewnością siebie. Z dobrymi drużynami walczyliśmy, graliśmy piękne mecze bez zdobyczy punktowych. Z zespołami na naszym poziomie lub teoretycznie słabszymi gubiliśmy sety. Dwie ostatnie porażki dały nam dużo do myślenia. To jeden z trudniejszych, o ile nie najtrudniejszy, sezonów po powrocie drużyny do PlusLigi. Zarówno mnie, jak i klub sporo nauczył.

Czego pana nauczył?
Poprzedni sezon był dla nas dobry. Tamtą drużynę budowaliśmy przez trzy, cztery lata. To, co w tej chwili mówi się o klubie w całym środowisku siatkarskim, ale przede wszystkim w radomskim, jest również pokłosiem wyniku z rozgrywek 2018/2019 (zespół zajął piąte miejsce w PlusLidze – przyp.red.). Podnieśliśmy poprzeczkę, a apetyty urosły. Każdy spodziewał się, że z sezonu na sezon będzie lepiej. Nauczką dla nas jest też to, co stało się pod koniec poprzednich rozgrywek. W zeszłym roku bardzo ubolewałem nad tym, że przed najważniejszymi meczami o wejście do czwórki inne kluby bez żadnych sentymentów „wyciągały” zawodników w trakcie grania. Nie liczyły się z tym, że jesteśmy o krok od historycznych wyników.

*cały wywiad Sary Kalisz w serwisie sport.tvp.pl

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-01-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved