Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Resovia po sezonie: Nie tak zły kryzys?

Resovia po sezonie: Nie tak zły kryzys?

fot. Sylwia Lis-Dubiel

Wielkie oczekiwania, znane nazwiska, a następnie seria kontuzji i brak stałej szóstki, które poskutkowały bardzo słabym występem w finale PlusLigi i srebrnym medalem – tak można podsumować sezon 2015/2016 w wykonaniu Asseco Resovii Rzeszów. Po trudnym rozgrywkach nastąpił czas na pożegnania ze starym składem i kroczenie w kierunku tego, co nowe. Pytanie tylko, czy zaoferowana przez włodarzy mieszanka będzie lepsza.

Srebrny medal, 29 rozegranych meczów, 18 wygranych spotkań i aż 11 porażek – tak prezentował się bilans sezonu 2015/2016 w wykonaniu zawodników Asseco Resovii Rzeszów. Poza tym podopiecznym Andrzeja Kowala nie udało się stanąć na podium organizowanych u siebie rozgrywek Final Four Ligi Mistrzów ani (tradycyjnie) wywalczyć Pucharu Polski. Po niedawno minionych bojach pytanie stawiano jedno: czy w obliczu problemów, z którymi borykali się siatkarze z Podkarpacia, srebrny krążek plusligowych parkietów jest sukcesem?



Dmytro Paszycki, Bartosz Kurek, Aleksander Śliwka, Damian Wojtaszek, Thomas Jaeschke oraz Julien Lyneelwłaśnie te ogniwa wzmocniły zespół z Rzeszowa przed startem zmagań w niedawno zakończonym sezonie. Siatkarze ci zastąpili w szeregach mistrzów Polski Marko Ivovicia, Rafała Buszka, Dawida Konarskiego, Paula Lotmana i Michała Żurka, z którymi włodarze postanowili się pożegnać. Ci zawodnicy mieli zapewnić (obok Krzysztofa Ignaczaka, Jochena Schoepsa, Fabiana Drzyzgi, Lucasa Tichacka, Piotra Nowakowskiego, Dawida Dryi, Nikołaja Penczewa i Łukasza Perłowskiego) swojemu klubowi kontynuację sukcesów zarówno na arenie krajowej, jak i europejskiej. Czy im się to udało? To już kwestia indywidualnej oceny, jednak niezmiennym jest to, że w rundzie zasadniczej Resovia przegrała osiem spotkań, co przy korzystniejszym bilansie setów rzutem na taśmę dało jej awans do finałowej walki z ZAKSĄ, którą skończyła bardzo szybko – w trzech spotkaniach wygranych bardzo pewnie 9:0 przez podopiecznych Ferdinando de Giorgiego. Forma zawodników trenera Kowala falowała – na starcie sezonu wygrali trzy pierwsze mecze (AZS Częstochowa, BBTS, Skra), by zaliczyć małą wpadkę z jastrzębianami i powrócić na zwycięską ścieżkę w rywalizacji z Łuczniczką Bydgoszcz. Kiedy wydawało się, że wszystko idzie w miarę zgodnie z planem, zespół ze stolicy Podkarpacia przegrał cztery spotkania z rzędu (1:3 z ZAKSĄ, 2:3 z Cuprum, AZS-em z Warszawy i radomianami). Już w tym momencie sezonu mówiło się, że będzie mu bardzo trudno odrobić straty do plasujących się w ścisłej czołówce rywali i że ta czarna seria może mieć decydujący wpływ na to, kto będzie się mierzył w walce o medale PlusLigi. Wygranym rzutem na taśmę meczem z akademikami z Olsztyna zawodnicy trenera Kowala nieco poprawili sobie humory, następnie zwyciężając będzinian, Effector, Trefl, częstochowian i bielszczan. Nawet wynik 2:3 z bełchatowianami nie był w stanie popsuć humorów ówczesnym mistrzom Polski, ponieważ dwa kolejne mecze również zapisali na swoim koncie.

Słowa o kolejnym kryzysie w ich szeregach pojawiły się po dwóch następnych porażkach – z ZAKSĄ (1:3) oraz z Cuprum w Lubinie, kiedy z ust Fabiana Drzyzgi padły dość specyficzne słowa. – Ameryki nie odkryję, jeśli powiem, że w tym sezonie mamy problemy od jego samego początku. Niby idzie nam całkiem nieźle, mamy nie najgorsze wyniki, ale czasem zastanawiamy się, czy nie złapaliśmy punktów na wyrost, ponieważ nasza dyspozycja nie wygląda tak, jak tego byśmy chcieli – przyznał rozgrywający. Z kolan jego zespołowi udało się powstać raz jeszcze i wygrywał on wszystkie spotkania do końca rundy zasadniczej. Co prawda strata seta w meczu z będzinianami mogła go kosztować utratę możliwości walki o złoto, jednak dzięki małej wpadce bełchatowian z zespołem Krzysztofa Stelmacha Resovia trafiła do finału.

To, jak wyglądały ostateczne batalie z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, wie chyba każdy fan siatkówki. Trzy szybkie przegrane zespołu broniącego tytuł, niemoc, falująca dyspozycja każdego z zawodników, brak stabilności szóstki i zmiana goniąca zmianę – tak dotkliwego obrazu deklasacji rywala dawno nie było w rozgrywkach PlusLigi. – ZAKSA zasłużyła na to mistrzostwo jak mało który zespół. Jej przeciwnicy gaśli i śmiało można powiedzieć, że to nie był dobry sezon dla Asseco Resovii. Mimo tego, że rzeszowianie na swoim koncie mieli osiem porażek w rundzie zasadniczej, to zdobyli srebrny medal. To się chyba rzadko zdarza. Podopieczni Andrzeja Kowala w finale kompletnie rozczarowali, nie zapisując na swoim koncie chociażby seta. Nawet jeśli można uznać, że w ostatnim spotkaniu było trochę walki, to to, co działo się w Kędzierzynie-Koźlu, pokazało, że podobne rzeczy na tym szczeblu rozgrywek nie powinny mieć miejsca. Jedno jest pewne – wszyscy spodziewali się rywalizacji na dużo wyższym poziomie w pojedynkach o złoto, lecz mimo to trudno powiedzieć, czy te starcia wyglądałyby inaczej, gdyby walczyła w nich Skra – podejrzewam, że batalia byłaby lepsza. Pamiętajmy, że to bełchatowianie na własne życzenie nie dołączyli do ZAKSY, choć mimo wszystko zasłużenie zdobyli brązowy medal. To może nie jest odpowiedni moment, ale powiem, że Resovia zawiodła w finale – skomentował ostateczne rozstrzygnięcia Tomasz Swędrowski z Polsatu Sport. Słowa te chyba najlepiej oddały to, co działo się na boisku.

Zarówno finały, jak i reszta zmagań dobitnie pokazały, jak wielką rolę dla swojego zespołu mimo wszystko odegrał Bartosz Kurek. Zawodnik ten zakończył rozgrywki z tytułem najlepszego siatkarza na swojej pozycji, wypracowując 510 oczek dla swojego zespołu, co jednocześnie uplasowało go na tej samej lokacie w rankingu najskuteczniejszego z punktujących. Dodatkowo z 41 asami serwisowymi zajął drugie miejsce w kategorii najgroźniejszych za linią dziewiątego metra (Facundo Conte wyprzedził go o 3 zagrania). W przekroju całego sezonu w 29 spotkaniach rozegranych przez jego team wystąpił w 97 setach (11 mniej niż chociażby argentyński przyjmujący), dwukrotnie w meczu zdobywając 38 punktów (w przegranych pojedynkach z Cuprum Lubin i Skrą Bełchatów). Wydawać by się mogło, że klub będzie robił wszystko, by zatrzymać ogniwo, na którym (w świetle kontuzji Schoepsa) przez cały sezon opierała się ofensywa zespołu. Jeszcze przed zakończeniem batalii sezonu 2015/2016 do opinii publicznej trafiła jednak wiadomość, że atakujący odejdzie z Resovii do JT Hiroszima Thunders. Chwilę później poinformowano o nieprzedłużeniu kontaktów z Russellem Holmesem, Penczewem, Dominikiem Witczakiem (zastąpił Niemca) i Lyneelem. Prawdziwe zamieszanie na rynku polskich mediów wywołało jednak rozstanie z Krzysztofem Ignaczakiem, który po 9 latach był zmuszony ściągnąć ze swoich pleców podkarpacki „pasiak”. Wiadomo natomiast, że w barwach Resovii w przyszłym sezonie nie wystąpi również Śliwka.

Głośne pożegnania pociągnęły za sobą kolejne transfery. Powrót Ivovicia, pozyskanie Thibaulta Rossarda, Mateusza Masłowskiego, Johna Gordona Perrina, Gavina Schmitta i Bartłomieja Lemańskiego ma być receptą srebrnych medalistów PlusLigi na odbudowanie swojej potęgi. Nie można jednak nie zauważyć, że najpierw odpowiedni pułap złapać będą musieli dwaj atakujący-rekonwalescenci, a na tym przecież nie koniec powrotów do wysokiej dyspozycji po kontuzji – ta sama kwestia dotyczyć będzie Nowakowskiego. Co więcej, dalej nie wiadomo, jaka przyszłość czeka Oliega Achrema, który w obliczu zaostrzających się przepisów odnoszących się do obcokrajowców na polskich parkietach może być zmuszony do opuszczenia klubu (sytuacja adekwatna do tej, która spotkała Jurija Gladyra). Czy tak zbudowany zespół będzie w stanie dokonać więcej niż w minionych rozgrywkach? Oby, bo po niewykorzystanych okazjach przełomu 2015/2016 pozostał żal – nie tylko w kontekście zawodników, lecz przede wszystkim w sercach kibiców, których łzy obserwował cały siatkarski świat.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved