Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Renee Teppan: W Estonii jest bum na siatkówkę

Renee Teppan: W Estonii jest bum na siatkówkę

fot. skra.pl

– Dzięki sukcesom estońskiej reprezentacji siatkarskiej, którą prowadzi Gheorghe Cretu, ten sport zrobił duży krok w przód. Dopisują także kibice, bo nieważne czy gramy w mniejszych czy większych halach – zawsze te obiekty się wypełniają – powiedział Renee Teppan, atakujący PGE Skry Bełchatów.

Już jako dziecko chciałeś zostać siatkarzem?



Renee Teppan:Nie pochodzę z typowo sportowej rodziny. Mój tata jest biznesmenem, ma firmę związaną z drewnem, a mama jest muzykiem. Dlatego gdy byłem mały, to również śpiewałem. Co więcej, jeździłem nawet na różne konkursy. Nie od zawsze więc sport był na pierwszym miejscu. Pochodzę z małej wioski, dlatego dużo czasu spędzałem na dworze. Mieliśmy grupkę dziesięciu dzieciaków, graliśmy w piłkę, koszykówkę i tak dalej. Od czwartej klasy Szkoły Podstawowej bardziej postawiłem na sport i wtedy poszedłem na pierwszy trening siatkarski.

Jak wyglądały wspomniane przez ciebie pierwsze treningi?

– Przez pierwszy rok na siatkarskie zajęcia musiałem codziennie dojeżdżać 30 km w jedną stronę. Jestem wdzięczny rodzicom za pomoc, bo przecież bez nich nie dałbym rady. Było ciężko, ale od piątej klasy zmieniłem szkołę na tę, w której trenowałem i trochę się to ustatkowało. Dojazdy zmieniły się w trzy, cztery godziny czekania na treningi. W klasie miałem kilku łobuzów, więc było trochę ciekawych historii, a na pewno nigdy się nie nudziliśmy (uśmiech). Wszystko potoczyło się jednak bardzo szybko, bo po kilku treningach zostałem zaproszony na turniej. Niewiele z niego pamiętam, bo byłem bardzo zestresowany. Grałem ze starszymi chłopakami i to może niecodzienne, ale wygraliśmy te zawody! To było miłe uczucie, ale mieliśmy mocny klub w Estonii i zawsze walczyliśmy o medale. Bywało tak, że grałem w kilku różnych kategoriach wiekowych i tych meczów było bardzo dużo. To był szalony czas.

Siatkówka jest w ogóle popularna w Estonii?

– Bardzo. Wiadomo, że piłka nożna to piłka nożna: gra się w nią w zasadzie wszędzie i zawsze jest na topie. Mimo że nie mamy ostatnio spektakularnych wyników, to wciąż wchodzą w ten sport duże pieniądze, więc chyba jest bardziej popularna od siatkówki. Ale dzięki sukcesom estońskiej reprezentacji siatkarskiej, którą prowadzi Gheorghe Cretu, ten sport zrobił duży krok w przód. Dopisują także kibice, bo nieważne czy gramy w mniejszych czy większych halach – zawsze te obiekty się wypełniają. To mówi samo za siebie. Jest teraz „boom” na siatkówkę w Estonii, ludzie ją pokochali. My z kolei staramy się pokazywać wysoki poziom w każdym meczu.

Atmosfera na trybunach jest tak gorąca jak w Polsce?

– Bardzo podobna. Jeszcze kilka lat temu nasi kibice nie wiedzieli, jak się zachować podczas turniejów siatkarskich. Ale fani w Estonii też zrobili ogromny postęp. Jako naród raczej jesteśmy cisi i nie mówimy dużo. Trochę trudności sprawiało im to, by nagle krzyczeć podczas meczu. Teraz doszło do tego, że czasem nie słyszymy się z chłopakami na boisku.

W Polsce jesteś już kilka ładnych miesięcy. Co powiesz o nas, Polakach?

– Przede wszystkim było mi tu bardzo łatwo się przeprowadzić. Polska jest bardzo podobna do Estonii, podobnie jak ludzie. Szybko poczułem się tak, jak w domu. Porównując to do Włoch, gdzie ostatnio grałem, jest kompletnie inaczej. Tam ludzie są bardziej otwarci, dużo mówią, więc z czasem zaczęło mnie to męczyć. A Polska? Najlepiej jest zobrazować to tak, że jest podobna do Estonii. Podoba mi się.

Jeśli miałbyś zrobić nam wycieczkę po Estonii, od których miejsc byś zaczął?

– Na pewno od Tallinna, czyli stolicy naszego kraju. To fajna okolica, na czele ze starym miastem. Miasto jest położone nad morzem, więc z pewnością to ciekawe miejsce do odwiedzenia. Innym ładnym miastem jest Parnawa. To taki letni resort, który przypomina polskie Trójmiasto. Dużo zależy też od pory roku, ale do tych dwóch dołożyłbym jeszcze Tartu, które jest typowym miastem akademickim.

Co jeszcze powinniśmy wiedzieć o Estonii?

– Że skopiemy wam tyłki podczas mistrzostw Europy! (śmiech) Ludzie często proszą mnie o to, żebym wymienił kilka znanych Estończyków na całym świecie. I nie jest łatwo, bo nie mamy wielu takich ludzi (śmiech). Ale to zależy czym się interesujesz. Jeśli chodzi o sport, to na pewno Ott Tänak czy Markko Märtin, czyli kierowcy rajdowego WRC. Jakichś większych gwiazd nie mamy.

Skoro Polska tak przypomina Estonię, to żyje ci się tutaj najlepiej? Czy może wolałeś Austrię lub Włochy?

– To zależy, gdzie mieszkasz. W Trento natura i okolica była piękna. W polskiej lidze chyba nic nie może z tym konkurować. Masz wokół siebie góry, jeziora i naprawdę jest co robić, szczególnie w porze letniej. W Innsbrucku również mieszkałem w górach. Przyroda w tej części Europy jest cudowna. Do tego średnia temperatura jest o pięć stopni wyższa, niż tutaj. To też mi się podobało, bo nie jestem fanem zimy. To robi przewagę, ale jak już mówiłem, w Polsce czuję się jak w domu. Lubię ten kraj i z pewnością mam jeszcze dużo do zobaczenia, szczególnie na południu. Jak będę miał trochę czasu, to być może wybiorę się w polskie góry.

źródło: skra.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-05-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved