Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Rafał Szymura: Czas w AZS-ie wzmocnił mnie psychicznie

Rafał Szymura: Czas w AZS-ie wzmocnił mnie psychicznie

fot. Klaudia Piwowarczyk

Rafał Szymura do mistrza Polski przeszedł ze spadkowicza z Częstochowy, gdzie pełnił funkcję lidera. W ZAKSIE już taka odpowiedzialność na nim nie spoczywa, ale zawodnik otrzymuje szanse do gry i dobrze wywiązuje się z powierzonej mu roli. – W ZAKSIE wymagania są ogromne, rywalizujemy nie tylko w PlusLidze, ale też w Lidze Mistrzów. Uważam, że trzy lata spędzone w Częstochowie dobrze przygotowały mnie do grania w Kędzierzynie-Koźlu – mówił w rozmowie ze Strefą Siatkówki Rafał Szymura.

Słabszy początek w meczu z Cerrad Czarnymi Radom wynikał z tego, że odczuwaliście jeszcze trudy po rywalizacji i podróżach w ramach Ligi Mistrzów?

Rafał Szymura: –  Myślę, że nie. Radomianie bardzo dobrze weszli w mecz, zwłaszcza jeśli chodzi o zagrywkę. Kopali nas niesamowicie w tym elemencie i dlatego mieliśmy spore problemy z przyjęciem. Cerrad Czarni wygrali premierową partię właśnie dzięki świetnej dyspozycji w polu serwisowym. Później rywale zaczęli popełniać więcej błędów w tym elemencie, a nam gra się zaczęła układać. To cieszy, bo już we wtorek zagramy następne spotkanie z Onico Warszawa.

Choć może w statystykach tego nie widać, to w kolejnych setach też nie mieliście zbyt dokładnego dogrania. Benjamin Toniutti musiał się mimo wszystko trochę nabiegać.

– Zdecydowanie, w Cerrad Czarnych Radom były dwie osoby, które przysporzyły nam sporo problemów – byli to Dmytro Tieromienko i Wojciech Żaliński. Oni naprawdę kopali nas zagrywką, serwisy pozostałych radomian udawało nam się w miarę dokładnie dogrywać. Przy Tieromience i Żalińskim musieliśmy grać na wysokiej piłce, ale na szczęście wykorzystywaliśmy swoje atuty w tym elemencie. Jak tylko mieliśmy lepsze przyjęcie to już Benjamin Toniutti robił to, co robi najlepiej na świecie.



W pierwszej fazie meczu Toniutti więcej grał skrzydłami, ale gdy uruchomił środek, to radomscy blokujący nie mieli nic do powiedzenia.

– Ben to klasa światowa, nie ma co się oszukiwać. Jeśli ma przyjęcie perfekcyjne lub chociaż blisko siatki, może z piłką zrobić wszystko. Jest wiatr wśród blokujących. (śmiech)

Jak ty zapatrujesz się na możliwość współpracy z Toniuttim, który jest przecież jednym z najlepszych zawodników na tej pozycji?

– Bardzo fajnie, Totti jest niezwykle pozytywną osobą. Lubi sobie pożartować, jako kolega jest bardzo w porządku, a jako siatkarz to już chyba wszystko na temat jego umiejętności zostało powiedziane. Jeśli tylko mamy jakiekolwiek problemy, natychmiast na bieżąco je wyjaśniamy. Mam nadzieję, że nasza współpraca będzie wyglądała jeszcze lepiej.

PL: Komplet punktów ZAKSY

Patrząc na statystyki, wypadliście dość podobnie do Cerrad Czarnych Radom, a mimo tego wygraliście za trzy punkty.

– Myślę, że o końcowym rezultacie zadecydowały przede wszystkim nasze bloki i wybloki. Nasza obrona była ustawiona w odpowiednim miejscu, dzięki wyblokom mieliśmy szansę na wyprowadzenie kontrataku. Wykorzystywaliśmy je i dlatego mogliśmy się cieszyć z triumfu za trzy punkty.

Rok temu walczyłeś o utrzymanie w lidze z AZS-em Częstochowa, w tym sezonie nie tylko grasz w ekipie mistrza Polski, ale również masz okazję rywalizować w Lidze Mistrzów. Zastanawiasz się czasami nad tym, jak dużo zmieniło się w ciągu kilku miesięcy? Nie myślisz, że to jakiś sen?

– Czy to ogarniam? Nie wiem, pewien rozdział w mojej siatkarskiej przygodzie się zakończył. AZS Częstochowa spadł z PlusLigi, ja odszedłem z klubu. Zamknąłem ten etap i przestałem rozpamiętywać to, co było wcześniej. Teraz skupiałem się nad tym, by myśleć pozytywnie i jak najlepiej zaprezentować się w ekipie mistrza Polski, zarówno na treningach, jak i na boisku. Chciałem jak najwięcej z siebie dawać. Mam nadzieję, że póki co mi to wychodzi i liczę na to, że będzie jeszcze lepiej.

W Częstochowie czułeś odpowiedzialność i presję? W końcu gra opierała się głównie na twoich barkach, nie brakowało ci czasami wsparcia kolegów?

– Już przed startem sezonu po rozmowie z Michałem Bąkiewiczem wiedziałem, że mam być liderem w AZS-ie, że taką widział dla mnie rolę. Powiedział, że jestem już na tyle dojrzały i liczy, że sobie z tym poradzę. W trakcie sezonu nie myślałem o tym, że odpowiedzialność faktycznie na mnie spoczywa. Po prostu chciałem dawać z siebie maksa, wiedziałem, że najważniejsze piłki będą skierowane do mnie. Starałem się robić wszystko, co najlepiej potrafię, próbowałem każdej techniki w ataku. Mam nadzieję, że mi to pomogło. Uważam, że trzy lata spędzone w Częstochowie dobrze przygotowały mnie do grania w Kędzierzynie-Koźlu. Wiadomo, że w ZAKSIE wymagania są ogromne, rywalizujemy nie tylko w PlusLidze, ale też w Lidze Mistrzów. Dzięki temu, że w AZS-ie byłem liderem, na pewno bardzo pomogło mi to psychicznie.

Dla ciebie ważne jest na pewno to, że nie jesteś w ekipie mistrza Polski statystą, tylko masz sporo okazji do zaprezentowania swoich umiejętności.

– Przed sezonem przyszedłem jako trzeci przyjmujący, wiedziałem więc, że czeka mnie walka o szóstkę. Ciężkim treningiem i ciężką pracą wywalczyłem sobie tyle czasu na boisku, bo gram naprawdę dużo. Trener mnie darzy dużym zaufaniem i mam nadzieję, że mu się odpłacam.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-02-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved