Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Rafał Sobański: Na sukces pracowaliśmy cały sezon

Rafał Sobański: Na sukces pracowaliśmy cały sezon

fot. Jacek Cholewa

– Chodzą różne słuchy i wersje tego, jak będzie wyglądała rywalizacja w elicie w przyszłym sezonie, ale tak naprawdę musimy czekać na odgórne decyzje. Liczymy na to, że nasza ciężka praca zostanie wynagrodzona i dostaniemy szansę zaprezentowania się w ekstraklasie – mówił Rafał Sobański, przyjmujący GKS-u Katowice, który wygrał I ligę, a w przyszłym sezonie chciałby grać w PlusLidze. 

W poprzednich sezonach nie wszyscy zwycięzcy rundy zasadniczej potwierdzali swoją dominację w play-off. Wam ta sztuka się udała. Wprawdzie po walce, ale wygraliście finał z SMS-em PZPS Spała, udowadniając, że zasłużyliście na ten sukces.



Rafał Sobański: Na ten sukces pracowaliśmy przez cały sezon. Nie było odpuszczania ani żadnych półśrodków. Nie mogliśmy sobie na nie pozwolić, bo zespoły, które z nami się mierzyły, zawsze nastawiały się na nas bardzo bojowo. Wiadomo, że obowiązywała zasada bij lidera, więc wszyscy chcieli nas ograć. W tym sezonie mieliśmy jasno określony cel, czyli awans do czwórki, ale jak już się w niej znaleźliśmy, to zweryfikowaliśmy swoje założenia. Uznaliśmy, że warto powalczyć o zwycięstwo w całych rozgrywkach, tym bardziej że runda zasadnicza pokazała, że jak najbardziej nas na to stać.

Finałowa rywalizacja rozpoczęła się dla was od zimnego prysznica od spalskiej młodzieży. Z czego mógł wynikać wasz falstart w finałowej batalii?

– Przed finałami mieliśmy dwa tygodnie surowego treningu, natomiast zespół ze spały ze Ślepskiem o awans do finału rywalizował w pięciu meczach, więc był cały czas w meczowym rytmie. Poza tym nas z niego wybiła majówka, w trakcie której mieliśmy kilka dni przerwy, odpoczynku i czasu na regenerację. W tym upatrywałbym przyczyn, że źle weszliśmy w ten mecz. Rywale to wykorzystali i zasłużenie wygrali. Ale ten zimny prysznic bardzo nam się przydał. Nawet w rundzie zasadniczej mieliśmy takie momenty, w których wygrywaliśmy kilka spotkań z rzędu, potem przydarzała nam się jakaś wpadka, która nas mobilizowała do pracy i zwyciężaliśmy w kolejnych meczach.

Tym razem porażka na początku finałowej rywalizacji też zmobilizowała was do pracy. Zdaniem wielu obserwatorów kluczowy był trzeci pojedynek. Według pana faktycznie był on przełomowy w całej rywalizacji?

– Najbardziej przełomowym momentem był czwarty set trzeciego meczu, w którym przegrywaliśmy już 19:22 i zanosiło się na naszą porażkę, ale wyciągnęliśmy tego seta. Potem udało nam się wygrać też tie-breaka, dzięki czemu wiedzieliśmy, że w najgorszym wypadku wrócimy do siebie na piąty mecz. Oczywiście, chcieliśmy zakończyć rywalizację w Spale, ale nam się to nie udało. Chłopaki z SMS-u przez całą batalię finałową stawiali nam bardzo ciężkie warunki, grali na wysokim poziomie i ciężko było ich pokonać.

Wspominał pan o tym, że porażki was mobilizowały. Czy podobnie było po niepowodzeniu w pierwszym secie decydującego starcia?

– Pierwszego seta mieliśmy na wyciągnięcie ręki, ale popełniliśmy kilka prostych błędów, przez co go przegraliśmy. Wiedzieliśmy jednak, że na tej partii mecz się nie kończy. Chociaż mogła ona być decydująca, bo chłopaki ze Spały mogli się jeszcze bardziej nakręcić i nie oddać nam już zwycięstwa. No ale może trochę się rozluźnili, a my ograniczyliśmy liczbę prostych błędów i poprawiliśmy swoją grę. Dzięki temu dość łatwo wygraliśmy dwa kolejne sety, ale w czwartym ponownie trwała bardzo wyrównana walka.

A co czuliście, kiedy w czwartym secie prowadziliście już 24:21, a zagrywki Tomasza Fornala sprawiły, że to złoto zaczęło wymykać wam się z rąk?

– Wiedzieliśmy, że rywale ryzykują na zagrywce. Jednak akurat Tomek Fornal w trakcie finałowej rywalizacji nie mógł się wstrzelić w polu serwisowym. A kiedy przyszła końcówka meczu, chłopak „kopnął” nas zagrywką, co trochę nas zaskoczyło. Jednak nie mogliśmy sobie pozwolić na porażkę w takich okolicznościach, bo w tie-breaku mogłoby być różnie. Robiliśmy wszystko, żeby zakończyć tę rywalizację już w czwartym secie, co nam się udało.

Triumfem w I lidze wysłaliście sygnał PLPS-owi, że GKS-owi należy się gra w PlusLidze?

Zasłużyliśmy na to, żeby otrzymać szansę gry w PlusLidze, ale wiemy, że w poprzednich sezonach bywało różnie. Camper wygrał rozgrywki, potem chciał grać w PlusLidze, ale nie został do niej dopuszczony. My czekamy z niecierpliwością na ostateczne rozstrzygnięcia. Chodzą różne słuchy i wersje tego, jak będzie wyglądała rywalizacja w elicie w przyszłym sezonie, ale tak naprawdę musimy czekać na odgórne decyzje. Liczymy na to, że nasza ciężka praca zostanie wynagrodzona i dostaniemy szansę zaprezentowania się w ekstraklasie.

Jaki ogólnie był to sezon? Coś szczególnie utkwiło panu w pamięci?

– Utkwiła mi w pamięci finałowa rywalizacja. Pierwszy raz brałem udział w tak zaciętej finałowej batalii, w której emocje mocno falowały. Ważny był też Puchar Polski, w którym awansowaliśmy do ćwierćfinału. Mogliśmy się zaprezentować przed szerszą publicznością, bo mecz z Asseco Resovią Rzeszów był transmitowany przez Polsat Sport. Godna zapamiętania będzie też nasza równa forma, bo wygraliśmy czternaście meczów z rzędu. Było dużo plusów w tym sezonie. Pracą przez cały sezon zasłużyliśmy na to, żeby świętować końcowy sukces.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved