Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Rafał Sobański: Nie chcemy być chłopcami do bicia

Rafał Sobański: Nie chcemy być chłopcami do bicia

W 11. kolejce PlusLigi doszło do niemałej niespodzianki, bowiem półfinalista rozgrywek z poprzedniego sezonu – Lotos Trefl Gdańsk – przegrał na własnym terenie z beniaminkiem z Katowic. GKS pokazał dużą skuteczność w ataku, w każdym secie zdobywał bezpieczną przewagę, przez co wygrał 3:0. – Myślę, że przeciwko gdańszczanom dobrze zagraliśmy w przyjęciu, a w tym elemencie w ostatnich spotkaniach graliśmy falami. Tym razem udało nam się utrzymać równy poziom i to nam znacznie ułatwiło grę. Dzięki temu mogliśmy postawić się drużynie z Gdańska, bo wiedzieliśmy, że na papierze jest lepsza i ma większy staż ligowy niż my – analizował spotkanie specjalnie dla Strefy Siatkówki były zawodnik Lotosu Trefla, a obecnie przyjmujący GKS-u Katowice, Rafał Sobański.

Podejrzewam, że zaskoczyliście nie tylko kibiców w Ergo Arenie, ale też całą siatkarską Polskę. Spodziewaliście się tak słabej postawy rywali?



Rafał Sobański: – Na pewno się nie spodziewaliśmy takiego meczu. Gramy o każdy punkt, o każdy set i staramy się w każdym meczu. Może niektórzy z nas wierzyli w taki rezultat, bo ostatnio dobrze się czujemy na treningach i coraz lepiej nam wszystko wychodzi. Widać, że się zgrywamy z meczu na mecz. Myślę, że przeciwko gdańszczanom dobrze zagraliśmy w przyjęciu, a w tym elemencie w ostatnich spotkaniach graliśmy falami. Tym razem udało nam się utrzymać równy poziom i to nam znacznie ułatwiło grę. Dzięki temu mogliśmy postawić się drużynie z Gdańska, bo wiedzieliśmy, że na papierze jest lepsza i ma większy staż ligowy niż my. Była faworytem. Jeśli jednak nam „idzie”, pomagamy sobie, walczymy o każdą piłkę, to możemy sprawić niespodziankę i w tym przypadku tak było.

Wspomniałeś o dobrym przyjęciu, ale w statystykach rzuca się w oczy wasza zdobycz punktowa zagrywką. To wy tak dobrze serwowaliście, czy też po prostu trafiliście na gorszy dzień w przyjęciu gdańszczan?

– Rozmawialiśmy z chłopakami szybko po meczu i też stwierdziliśmy, że zagraliśmy bardzo dobrze w polu serwisowym, bo ryzykowaliśmy i utrzymywaliśmy stabilny poziom, nie psuliśmy dużo. To na pewno też nam pomogło. Przez to w szeregach Lotosu Trefla mogła się wkraść jakaś niepewność i mogliśmy szukać swojej szansy na korzystny wynik.

W meczu z Lotosem Treflem Gdańsk widać było, że coraz lepiej się ze sobą czujecie, zgrywacie się. Dobrą zmianę dał przecież Gert van Walle, który zmienił nieźle grającego Karola Butryna.

– To nie był pierwszy raz, kiedy zmiany trenera dają pozytywny efekt, bo podobnie było w Bielsku-Białej, gdzie trener wpuścił mnie na boisko i bardzo pomogłem drużynie. Każdy chce grać, widać to na treningach, że każdy chce dołożyć tę przysłowiową cegiełkę do dobrego wyniku. Gert ostatnio się leczył, ma cały czas lekki uraz kolana i podejrzewam, że jeszcze nie uczestniczy w treningach na sto procent, tylko musi na siebie uważać. W jednym z ostatnich spotkań też dał dobrą zmianę, dlatego to tym bardziej cieszy, że nawet gdy nie jest w pełni sił, daje drużynie dużo dobrego. Jeszcze sporo kolejek przed nami, wierzę, że on jeszcze się pokaże z dobrej strony, a jak wróci do pełnej sprawności, to drużyna będzie miała z niego dużo radości.

Kolejnym waszym przeciwnikiem jest Cuprum Lubin. Po tym meczu z Lotosem Treflem Gdańsk apetyty wzrosną i będziecie chcieli po raz kolejny sprawić niespodziankę?

– Tak naprawdę beniaminek ma to do siebie, że raczej nie będzie stawiany w roli faworyta, tylko będzie musiał pokazać się z najlepszej strony. Cuprum Lubin oczywiście będzie faworytem. Szanujemy każdego przeciwnika, w kolejnym meczu nie może być inaczej, tym bardziej że lubinianie na razie prezentowali się bardzo dobrze w PlusLidze. Obecnie nic nie mogę powiedzieć na ten temat, czekamy, aż trenerzy rozpracują rywala i na ich instrukcje. Mogę jedynie obiecać, że na pewno będziemy walczyć, nie oddamy tego meczu za darmo. Mimo że dopiero wchodzimy tak naprawdę w te szeregi ekstraklasy, to nie chcemy być chłopcami do bicia. Chcemy być godnym przeciwnikiem, jeśli mamy tracić punkty, to tylko po trudnym i wymagającym meczu.

Grałeś kiedyś w Gdańsku. Jak się czujesz po powrocie tutaj i jakbyś porównał tamte czasy z obecnymi?

– Grałem tutaj pięć lat: 3 lata w liceum, a potem 2 lata w pierwszej drużynie. Trefl tak naprawdę mnie ukształtował jako siatkarza. W pierwszym roku mojej gry w seniorach awansowaliśmy do PlusLigi, a w drugim już graliśmy w ekstraklasie. Na pewno dużo się nauczyłem, mam duży sentyment do tego miasta i na pewno prywatnie tutaj wrócę. Zobaczymy, jak to będzie. Mam nadzieję, że jeszcze dużo lat grania przede mną i tutaj też będzie mi dane zagrać.

Kto będzie mistrzem Polski w 2017 roku?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved