Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > R. Milczarek: W Katowicach liczyliśmy na pełną pulę

R. Milczarek: W Katowicach liczyliśmy na pełną pulę

Siatkarze PGE Skry Bełchatów pokonali GKS Katowice, ale dopiero po tie-breaku. Strata punktu spowodowała, że podopieczni Philippe’a Blaina spadli na 4. miejsce w tabeli. – Powiem szczerze, że liczyliśmy w Katowicach na pełną pulę, niestety nie udało się wygrać za 3 punkty. Jednak z przebiegu spotkania należy się cieszyć i z tych dwóch oczek, bo zespół z Katowic pokazał bardzo dobrą siatkówkę – ocenił libero bełchatowskiej drużyny.

Mecz w Katowicach był niezwykle zacięty, praktycznie każda z pięciu partii kończyła się po walce na przewagi. Nerwowo było zwłaszcza w czwartym secie. Po zamieszaniu i dyskusjach z sędziami czerwoną kartką ukarany został Marco Falaschi. – Niepotrzebnie daliśmy się wciągnąć w dziwną sytuację w czwartym secie, bo według mnie powinniśmy prowadzić dużo większą liczbą punktów, wygląda na to, że challenge widział inaczej. Stało się, jak się stało, szkoda tego seta, w tie-breaku była walka do końca. Cieszę się, że udało mi się po rozstrzygnąć, kto wie, ile czasu w tej hali byśmy jeszcze spędzili, bo GKS zagrał naprawdę dobre zawody – skomentował Bartosz Kurek.



Od 11 lutego tylko jeden mecz PGE Skry Bełchatów nie zakończył się tie-breakiem. Wyjątkiem było stracie z Cuprum Lubin (3:0), pojedynki z Lotosem Treflem Gdańsk, Cerrad Czarnymi Radom, Jastrzębskim Węglem i GKS-em Katowice kończyły się zwycięstwem podopiecznych Philippe’a Blaina. – Cieszymy się, że kontynuujemy zwycięską passę, obojętnie jakim stosunkiem setów. Oczywiście szkoda tego punktu, ale najważniejsze, że dwa udało się uratować. Myślę, że jest się z czego cieszyć, ale i nad czym pracować. Miejmy nadzieję, że w dalszej części sezonu już takich nerwowych meczów nie będzie – dodał zawodnik.

Im bliżej końca rundy zasadniczej, sytuacja w tabeli robi się coraz bardziej skomplikowana. Każda strata punktu może nawet oznaczać wypadnięcie poza najlepszą „czwórkę”. Dlatego bełchatowianie liczyli z pewnością na to, że zdobędą komplet oczek. Kolejny raz okazało się, że punktów nie można dopisywać sobie przed meczem. – Powiem szczere, że liczyliśmy w Katowicach na pełną pulę, niestety nie udało się wygrać za 3 punkty. Jednak z przebiegu spotkania należy się cieszyć i z tych dwóch oczek, bo zespół z Katowic pokazał bardzo dobrą siatkówkę. My też nie zagraliśmy słabego meczu, biliśmy się jak równy z równym. Hala do gry nie jest najłatwiejsza, dodatkowo GKS dobrze zagrywał, ale też i bronił. Dawał sobie okazję do kontry, którą wykorzystywał – mówił Robert Milczarek. – Cała liga pokazuje, że jest w niej dużo niespodzianek, z każdym przeciwnikiem trzeba się liczyć i wychodzić w pełni skoncentrowanym. Przed nami się nikt nie położy, zdajemy sobie sprawę, że musimy walczyć o każde kolejne zwycięstwo – uzupełnił libero.

Zdaniem Srećko Lisinaca bełchatowianie w meczu z GKS-em sami utrudnili sobie sytuację. – Robiliśmy dużo błędów na zagrywce, a może czasami wystarczyło dostarczyć rywalom piłkę i samemu spróbować obronić czy ustawić dobrze blok. Na początku meczu mieliśmy kilka właśnie takich skutecznych akcji, ale później rywale zaczęli lepiej zagrywać. GKS to dobry zespół, który urwał chociażby punkty Resovii. Aczkolwiek myślę, że nasza gra nie była tak dobra, jak powinna być. Każdy z nas musi przeanalizować, co może zrobić lepiej. Musimy przeanalizować, dlaczego przy naszym kilkupunktowym prowadzeniu pozwalamy przeciwnikom odrobić straty – przyznał środkowy Skry.

źródło: inf. własna, skra.tv

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-03-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved