Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Artykuły > Quo vadis, Orlen Ligo?

Quo vadis, Orlen Ligo?

fot. archiwum

Rozgrywki Orlen Ligi wkraczają w decydującą fazę. Momentami można jednak odnieść wrażenie, że znacznie ciekawsze jest nie to, co na świeczniku, a rywalizacja na samym dole ligowej tabeli. Jak to się stało, że pomimo zamknięcia ligi walka o miejsca 9-12 budzi tyle emocji, a brak spadków i awansów wywołuje tyle kontrowersji i to nie tylko wśród I-ligowców? Wydaje się, że PLPS sam sobie taką sytuację sprokurował…

Cofnijmy się do pierwszej połowy 2014 roku, kiedy to PZPS podjął decyzję o zamknięciu Orlen Ligi wzorem jej męskiego odpowiednika i rozszerzeniu najwyższej klasy rozgrywkowej do 12 zespołów. Działacze wiedzieli już wtedy, jak to rozwiązanie sprawdziło się w rozgrywkach PlusLigi (gdzie spadków i awansów nie obserwujemy już od sezonu 2011/2012), wywołując wiele głosów niezadowolenia głównie w środowisku I-ligowym. Co przemawiało na korzyść zastosowania analogicznego modelu zmagań w przypadku ligi żeńskiej? Nowy system miał spowodować, że szansę gry z najlepszymi dostanie zdecydowanie więcej młodych zawodniczek, bo kluby z dołu tabeli nie będą miały obciążenia psychicznego spowodowanego wiszącym nad nimi widmem spadku z ekstraklasy. Jednocześnie w obawie przed obniżeniem się poziomu ligi wprowadzono pewne kryteria, instrumenty, które miały zagwarantować odpowiednią jakość gry poszczególnych zespołów. Te określa „Regulamin profesjonalnego współzawodnictwa”, który jest dokumentem upublicznionym na oficjalnej stronie PLPS-u i właśnie na zawarte w nim podpunkty chciałbym się powołać. Wymogami dopuszczenia klubu do udziału w rozgrywkach Orlen Ligi są m.in. uregulowanie zaległości finansowych przekraczających trzy miesiące w rozliczeniach z zawodnikami, członkami sztabu szkoleniowego lub innymi klubami, osiąganie wyników sportowych gwarantujących zdolność do konkurowania z pozostałymi drużynami ligi czy prowadzenie przynajmniej jednej drużyny w kategorii młodzieżowej. Wszystko to miało przynieść wymierne efekty także w kontekście szkolenia zawodniczek, które w perspektywie kilku lat mogą stanowić o sile reprezentacji Polski. Brzmi sensownie i logicznie prawda? Powołano także do życia Młodą Ligę Kobiet, która zapewnia napływ młodych siatkarek do klubów z Orlen Ligi i jest bacznie obserwowana przez trenerów czy ludzi związanych z najwyższą klasą rozgrywkową. O ile wyniki osiągane w poszczególnych meczach Młodej Ligi często należy traktować z przymrużeniem oka, szczególnie te osiągane w fazie grupowej, gdy terminy meczów często kolidują ze spotkaniami Orlen Ligi, to sam pomysł na taką młodzieżową ligę okazał się moim zdaniem strzałem w „10”. Aleksandra Gromadowska, Klaudia Grzelak, Klaudia Konieczna, Klaudia Kulig, Justyna Łukasik, Julia Piotrowska, Aleksandra Wańczyk, Magdalena Woźniczka, Kinga Drabek – to tylko niektóre przykłady młodych dziewczyn, które już po sezonie występów w Młodej Lidze otrzymały szansę gry w pierwszym zespole. A przecież wiele z nich znalazło też swoje miejsce np. w klubach I-ligowych. Jednak czy wszystko poszło zgodnie z planem i zamknięcie ligi zdało egzamin?



Wydaje się, że jednak nie. Zapomniano o najważniejszym – możliwości rozwoju nie ma bez kibiców i sponsorów. Zamknięcie Orlen Ligi błyskawicznie odbiło się na spadku zainteresowania rozgrywkami I–ligowymi. Efekt – jeszcze przed startem ligi zostaliśmy zasypani informacjami o wycofaniu się kolejnych klubów, najpierw KS-u Jastrzębie Borynia, następnie Ekstrimu Gorlice, w końcu podobną decyzję musiał podjąć klub z Sulechowa, który bronił tytułu mistrzowskiego. Nie bez znaczenia był w tym przypadku fakt, że decyzję o tym, czy mistrz I ligi będzie miał okazję grać w Orlen Lidze, odwlekano aż do 8 lipca, a to zdecydowanie za późno na negocjacje z zawodniczkami, które w tym momencie już także chcą wiedzieć „na czym stoją”. Brak określonej stawki, ciężaru gatunkowego spotkań na zapleczu ekstraklasy czy nawet wsparcia medialnego w postaci ogólnopolskiej transmisji mocno obniżają rangę obecnych rozgrywek I ligi.

Wróćmy jednak do zespołów, dla których nowe przepisy miały przynieść największą korzyść. W obecnym sezonie zgodnie z przewidywaniami PLPS-u postąpiła jedynie Legionovia. Zbudowano tam zespół oparty niemal w całości na juniorkach, gdzie te dostają możliwość regularnego pokazania swoich możliwości na parkiecie. Oprócz tego „w ogonie” ligowej tabeli znalazły się także zespoły z Rzeszowa, Ostrowca Św. i Bydgoszczy. Spójrzmy więc po kolei na składy tych drużyn. Pierwsze skrzypce grają takie zawodniczki jak Agata Skiba, Ewa Cabajewska, Roksana Brzóska, Sandra Szczygioł, Alicja Wójcik, Beata Mielczarek, Ewelina Krzywicka, Marlena Pleśnierowicz. To jedynie przykłady, ale co łączy wszystkie te zawodniczki? Gra w zeszłym sezonie w czołowych klubach I ligi. Nie twierdzę, że awans sportowy tych siatkarek to coś złego, wręcz przeciwnie! Jednak czy nie uzyskalibyśmy podobnego efektu, stosując stary, sprawdzony system spadków i awansów? Mało tego, zamknięcie ligi spowodowało również spadek zainteresowania samą Orlen Ligą. Jednak czy może to dziwić, gdy pojawia się coraz więcej spotkań o tzw. pietruszkę? Przykładem jest tutaj chociażby kuriozalna sytuacja i mecz policzanek w Legionowie, dokąd mistrzynie Polski przyjechały… w siódemkę. Nietrudno jest chyba postawić się w roli zawiedzionego kibica, który przychodząc na mecz, chciał zobaczyć reprezentantki Polski, najlepsze siatkarki w kraju.

Jak już wspomniałem, nowy system rozgrywek miał w założeniu zapewniać klubom komfort psychiczny i także organizacyjny, gwarantując utrzymanie w lidze – właściwie to dość oczywiste, bo na tym wszakże polega cała jej „zamkniętość” (sic!). Jednak także i tutaj zawarto jedno ALE, furtkę, wentyl bezpieczeństwa dla PLPS-u. We wspomnianym wcześniej regulaminie profesjonalnego współzawodnictwa czytamy: Zarządzający może nie dopuścić Klubu do rozgrywek Ligi w następnym sezonie rozgrywkowym (…), gdy Klub prezentuje poziom sportowy, obniżający atrakcyjność rozgrywek ligowych, za który uznaje się wygranie przez drużynę mniej niż 5 meczów (w fazie zasadniczej danego sezonu rozgrywkowego), przy jednoczesnym przegraniu większości meczów w stosunku 3:0 lub 3:1, a także zajęcie ostatniego miejsca w tabeli rozgrywek Ligi na koniec sezonu. Kluczowe jest tutaj słowo może, które w gruncie rzeczy powoduje, że ten przepis wcale nie musi znaleźć zastosowania i jest bardzo niejasny. Skoro jednak w dokumencie widnieje taki podpunkt, to wcale włodarze zespołów znajdujących się na dole tabeli nie mogą spać spokojnie, co z kolei przeczy samej idei stojącej za zamknięciem ligi… Przeglądając wspomniany dokument, natrafiłem również na inny wymóg stawiany drużynom z Orlen Ligi. Chodzi mianowicie o: (…) zapewnienie uczestnictwa widzów na meczach rozgrywanych przez zespół jako gospodarza na poziomie przekraczającym 1.500 widzów na meczu. Tutaj próżno jest już szukać słowa „może” czy „ewentualnie”, a kryterium tego w zeszłym sezonie nie wypełniłaby połowa klubów w Orlen Lidze. Koło się zamyka, ta informacja nie może dziwić w obliczu tego, że postawiony nieco na drugim planie kibic powoli traci zainteresowanie meczami o coraz mniejszym znaczeniu czy poziomie. Stworzony regulamin w obecnym sezonie może doprowadzić do precedensu, sytuacji, gdy dwa kluby nie wypełniając, nazwijmy to roboczo, „wymagania 5 wygranych”, mogą w końcowym rozrachunku zająć wyższe miejsca niż te, które to kryterium wypełniły. Jak w takiej sytuacji postąpić, zachować sprawiedliwość? Trzeba będzie wypić piwo, którego się nawarzyło…

Obecnie przeważają głosy krytyczne dotyczące obowiązującego systemu rozgrywek. O ile to, że takie pojawiają się w ustach działaczy związanych z czołowymi drużynami I ligi, dziwić specjalnie nie może, to także coraz więcej negatywnych głosów apelujących o zmiany płynie od trenerów zespołów Orlen Ligi. Dlaczego więc władze tak bardzo bronią swojej koncepcji, która w obecnej formie wydaje się nie zdawać egzaminu? No cóż, tego tematu nie będę się podejmował, bo nie czuję się na tyle kompetentny w tym zakresie, ale myślę, że ludzie choć trochę bliżej związani z siatkówką na pewno chcieliby znać odpowiedź na to pytanie. Prezes PLPS-u zapowiedział niedawno w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego, że prawdopodobną opcją jest rozszerzenie ligi tak, by brało w niej udział aż 14 zespołów (tak jak obecnie ma to miejsce w PlusLidze). Czytając artykuł, musiałem dwa razy sprawdzać wiarygodność źródła i dosłownie przecierałem oczy ze zdumienia. Naprawdę nie wyciągnięto żadnych wniosków z minionych, już niespełna, dwóch sezonów? Czy w ten sposób chce się uciszyć głosy krytyki poprzez zaspokojenie ambicji klubów I-ligowych? Jak krótkowzroczne jest to rozumowanie? To tylko niektóre z pytań, które przyszły mi na myśl, gdy dotarła do mnie ta informacja. Dość łatwo jest przewidzieć, że kolejne rozszerzenie ligi spowoduje jeszcze większe obniżenie się poziomu, spadek zainteresowania kibiców, odejście sponsorów… Z kolei dla wielu I-ligowców byłby to także olbrzymi cios. Nie ma w tym momencie ogromnej fali zespołów z II ligi zainteresowanych grą na zapleczu (czy takie określenie I ligi jest w tym wypadku na miejscu?) Orlen Ligi, by wypełnić powstałą lukę. Nawet jeśli udałoby się utworzyć stabilną finansową I ligę, to dla kogo pozostałyby rozgrywki niższych szczebli, gdzie już dzisiaj zespoły rezygnują choćby z gry w play-off, czy oddają mecze o utrzymanie walkowerem, taka sytuacja miała miejsce w przypadku GLKS-u Nadarzyn w grupie 3.

Czy nie lepiej jest więc powrócić do spadków i awansów? Zadbać o przywrócenie wyższej rangi rozgrywkom I ligi, które byłyby furtką dla utalentowanych siatkarek do gry z najlepszymi, która byłaby nagrodą za poprowadzenie swojego zespołu do triumfu w rozgrywkach „o oczko” niżej niż Orlen Liga. Być może nawet zmniejszenie liczby drużyn walczących w Orlen Lidze, tak jak to było dwa sezony temu, wzmocniłoby prestiż obu sąsiadujących ze sobą lig i co za tym idzie ułatwiło przyciągnięcie sponsorów. Jednak jak słyszymy, proponowane zmiany idą wprost w przeciwnym kierunku… W kierunku, którego perspektyw i przemawiających za nim argumentów ja nie potrafię dostrzec. Pozostaje jednak mieć nadzieję, że słusznym, bo od tego zależy przyszłość żeńskiej siatkówki w Polsce.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Artykuły, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved