Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Purya Fayazi: Każde zwycięstwo bardzo mnie cieszy, lubię je celebrować

Purya Fayazi: Każde zwycięstwo bardzo mnie cieszy, lubię je celebrować

fot. MKS Będzin/FIVB

– Siatkówka bardzo się ostatnio zmieniła i to nie nazwiska grają, a charaktery. Jeśli uda nam się zgrać te charaktery, jeśli zafunkcjonujemy jako kolektyw, to będziemy w stanie znacząco podnieść jakość gry drużyny. Ja w to wierzę – mówi nowy siatkarz MKS-u Będzin, Purya Fayazi. – Relacje między naszymi krajami zawsze były dobre i wciąż takie są. Już zapomniałem o tym, co Kubiak powiedział – dodaje nawiązując do konfliktu, jaki wybuchł kilka tygodni temu.

W minionym sezonie zdobył pan mistrzostwo Iranu, został MVP rozgrywek ligowych i…postanowił przenieść się do ostatniego zespołu PlusLigi. Dlaczego?



Purya Fayazi:Gdy otrzymałem propozycję z MKS-u Będzin natychmiast udałem się po poradę do Milada Ebadipoura, który od dwóch lat gra w Polsce i jest zachwycony pobytem w Bełchatowie. Powiedział mi, że od strony sportowo – organizacyjnej wszystko jest u was w najlepszym porządku, że liga jest mocna i zapewnia zawodnikom ciągły rozwój, a rozgrywki dają wiele radości. Chciałem też spróbować czegoś nowego, sprawdzić się w innej lidze niż irańska, bo dotąd tylko tam rywalizowałem, zobaczyć czy będę w stanie grać w nowym środowisku równie dobrze, jak w domu. Chcę podnieść swój poziom i myślę, że pod tym względem PlusLiga jest bardzo dobrym wyborem. Oczywiście na początku będę potrzebował pomocy – klubu, kolegów z zespołu i trenera a przede wszystkim wsparcia kibiców, żeby zadomowić się w waszym kraju i zrozumieć jak funkcjonuje „polska liga” (te słowa zostały wypowiedziane w naszym języku). Miałem już okazję porozmawiać z trenerem Bednarukiem i była to bardzo budująca rozmowa.

Jednak Będzin, to nie Skra Bełchatów, która jest w ligowej czołówce. To zespół z zupełnie innymi, skromniejszymi celami.

– To prawda, ale w nowym sezonie będzie tam zupełnie nowa drużyna, mocniejsza niż w poprzednich rozgrywkach. Widziałem listę zawodników i to pozwala mi zachować spokój oraz mieć przekonanie, że pokażemy się w lidze z dobrej strony. Prawda jest taka, że siatkówka bardzo się ostatnio zmieniła i to nie nazwiska grają, a charaktery. Jeśli uda nam się zgrać te charaktery, jeśli zafunkcjonujemy jako kolektyw, to będziemy w stanie znacząco podnieść jakość gry drużyny. Ja w to wierzę.

Nauczyliście się już funkcjonować pod kierunkiem Igora Kolakovica? Pytam, bo w tym roku zespół prezentuje się znacznie lepiej niż w poprzednim.

– W ostatnim czasie mieliśmy taki brzydki zwyczaj, że bardzo źle zaczynaliśmy turnieje i potem już nie potrafiliśmy się pozbierać. Jedna, dwie porażki sprawiały, że odechciewało nam się grać. Przed tegoroczną edycją Ligi Narodów pogadaliśmy sobie wspólnie i postanowiliśmy, że musimy zmienić nasze podejście. Przegrane czasem się zdarzają, to naturalne, ale najważniejsze, żeby nie tracić wiary w zwycięstwo, aby cały czas utrzymywać dobry poziom, nie zniechęcać się z byle powodu. Tylko takie podejście gwarantuje sukces.

Dlatego przez większą część fazy grupowej Ligi Narodów graliście praktycznie podstawowym składem?

– Nie do końca. Te rotacje jednak były, choć może nie tak wyraźne, jak w innych drużynach. Chcieliśmy pokazać się w Lidze Narodów z bardzo dobrej strony i to chyba się udało. Podczas ostatniego turnieju, w Bułgarii mocno mieszaliśmy składem, a mimo to udało nam się pokonać Serbów oraz gospodarzy, na ich bardzo gorącym terenie. Mamy naprawdę mocną czternastkę zawodników, a do tego kilku młodych graczy, którzy dość głośno zgłaszają swój reprezentacyjny akces.

Pozwoli pan, że na koniec wrócę do wydarzeń z Urmii, które miały miejsce po meczu z Polską. Po wygranej bardzo wyraziście wiwatował pan z kibicami. Chciał pan się odgryźć za te niefortunne słowa Michała Kubiaka?

– Absolutnie nie! Przez cztery sezony reprezentowałem barwy zespołu z Urmii i po każdym zwycięstwie robiliśmy wspólnie mały show. Tak samo zachowałem się po spotkaniu z Rosją. To było też takie moje podziękowanie za te cztery wspólne lata. Gram w siatkówkę po to, żeby wygrywać i każde zwycięstwo bardzo mnie cieszy, lubię je celebrować. Byliście naszymi gośćmi, a my szanujemy gości i nigdy nie zrobiłbym czegoś przeciwko wam, czy jakiejkolwiek innej ekipie. Zresztą miałem okazję porozmawiać z kilkoma polskimi zawodnikami i bardzo ciepło mnie potraktowali, mówiąc „witamy w PlusLidze”.

Ale generalnie lubi pan prowokować? Tak jak podczas Klubowych Mistrzostw Azji, gdy miał pan małą scysję z Michałem Kubiakiem?

– Tak naprawdę, to nie chodziło o mnie, a o zupełnie innego zawodnika. Było to zdarzenie związane wyłącznie z emocjami meczowymi, nic poza tym. My jesteśmy bardzo emocjonalni, Michał Kubiak także i czasami takie prowokacje się zdarzają. Ale powtarzam, wyłącznie w ferworze walki i nie ma to nic wspólnego z osobistymi animozjami. Mecz się kończy i ja o wszystkim zapominam. Co do Kubiaka. Szanuję go, bo jest naprawdę klasowym zawodnikiem, pod względem poziomu sportowego plasuję go w światowej czołówce. On ma swój własny styl bycia. Jednym może się to podobać, innym nie. Ja nie zamierzam oceniać ani Kubiaka, ani żadnego innego zawodnika, bo wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i każdy z nas popełnia błędy. Przeczytałem kilka książek o historii Iranu i Polski. Relacje między naszymi krajami zawsze były dobre i wciąż takie są. Już zapomniałem o tym, co Kubiak powiedział. Jako naród, jako siatkarze jesteśmy przyjaźnie nastawieni do ludzi. Na boisku czasami na siebie „warczymy”, ale prywatnie z wieloma zawodnikami z różnych krajów utrzymujemy bardzo dobre kontakty.

Czyli przy najbliższym spotkaniu z Michałem Kubiakiem poda mu pan rękę na przywitanie?

– Jak najbardziej i to bez jakichkolwiek oporów. 

Rozmawiała Ilona Kobus – więcej w serwisie plusliga.pl

źródło: plusliga.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-07-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved