Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Puchar CEV M: Zwyciężali faworyci, a wśród nich Asseco Resovia. Kurek wrócił na parkiet

Puchar CEV M: Zwyciężali faworyci, a wśród nich Asseco Resovia. Kurek wrócił na parkiet

fot. ziraatbankasisporkulubu.com

W pierwszych meczach 1/4 finału Pucharu CEV mężczyzn obyło się bez niespodzianek. Wygrane na swoim koncie zanotowały Calzedonia Werona, Biełogorie Biełgorod, a także Asseco Resovia Rzeszów. W starciu „polskich” ekip Ziraat Ankara Dawida Konarskiego pokonał Lindemans Aalst, w którym grają Adrian Staszewski i Krzysztof Modzelewski.

W pierwszym meczu 1/4 finału Pucharu CEV Biełogorie Biełgorod rozgromiło we własnej hali ACH Volley Ljubljana. O ile w premierowej odsłonie słoweńska drużyna próbowała jeszcze dotrzymać kroku gospodarzom, o tyle w dwóch kolejnych była dla nich tylko tłem. O jej bezradności najdobitniej świadczy fakt, że w całym meczu zdobyła zaledwie 48 punktów. Przewaga gospodarzy zaczynała się w polu serwisowym, w którym popisali się aż 12 punktowymi zagrywkami, a kończyła w ataku, w którym ich skuteczność przekroczyła 60 proc. Nie było elementu, w którym przyjezdni mogliby zaczepić się do gry, a dominację rosyjskiej drużyny potwierdza fakt, że w całym meczu tylko dwukrotnie została zablokowana. Jej akcenty w grze rozkładały się na kilku zawodników, a pierwsze skrzypce w jej szeregach wiódł Maksim Żygałow, który zapisał na swoim koncie 12 punktów. Był to dla niego ostatni występ w tej drużynie, bowiem w piątek rano gruchnęła informacja, że atakujący przechodzi do Lokomotiwu Nowosybirsk, natomiast jego miejsce w ekipie z Biełgorodu zajmie Georg Grozer.




Puchar CEV: Pierwszy krok Resovii zrobiony

Z punktu widzenia polskich kibiców najważniejsze spotkanie odbyło się w Rzeszowie, gdzie Asseco Resovia wykazała wyższość nad GFC Ajaccio. Mimo że podopieczni Andrzeja Kowala nie stracili nawet seta, to nie można powiedzieć, by mecz ten był dla nich spacerkiem. Najwięcej emocji było w drugiej partii, którą gospodarze wygrali dopiero po walce na przewagi. Na przestrzeni całego pojedynku osiągnęli prawie 60% skuteczności pozytywnego przyjęcia, co pozwalało im przyzwoicie prezentować się w ataku. Wprawdzie 10 razy zostali zablokowani, ale skuteczność rywali w ofensywie ledwo przekroczyła 30 proc., przez co przyjezdni nie osiągnęli korzystnego wyniku. Wśród rzeszowskich siatkarzy z dobrej strony pokazali się Thibault Rossard oraz Aleksander Śliwka, którzy zgromadzili na swoim koncie odpowiednio 14 i 11 oczek.


Nie powiodło się także innemu z francuskich zespołów, czyli Montpelier Volley, który przegrał na wyjeździe z Calzedonią Werona. Goście ugrali tylko jednego seta, ale mogli pokusić się o znacznie lepszy wynik. O zaciętości spotkania świadczy fakt, że dwie odsłony przegrali po walce na przewagi. Mimo że gospodarze znacznie lepiej prezentowali się w przyjęciu, osiągając prawie 60 proc. skuteczności w tym elemencie, to nie przełożyli tego na atak. Obie drużyny zagrały w nim na porównywalnym poziomie, ale przedstawiciel serie A częściej punktował w bloku, co okazało się kluczem do sukcesu. W jego szeregach z dobrej strony pokazał się przede wszystkim Thomas Jaeschke, który zapisał na swoim koncie 19 oczek, a dzielnie wspierali go Alen Pajenk i Stern Toncek. Wydaje się jednak, że przed rewanżem francuska drużyna wcale nie jest bez szans na odwrócenie losów rywalizacji.


W starciu „polskich” zespołów Ziraat Bankasi Ankara okazał się lepszy od Lindemans Aalst. Chociaż początek meczu był dość niespodziewany, bowiem premierowa odsłona padła łupem belgijskiej ekipy. W kolejnych jednak nie poszła za ciosem. Mimo że dysponowała lepszym przyjęciem od rywali, to nie potrafiła tego przełożyć na skuteczność na siatce. W ofensywie to gospodarze osiągnęli skuteczność 55 proc., przyzwoicie zagrali też blokiem, którym punktowali 11 razy, a dodatkowo popełnili mniej błędów od rywali, przez co są w korzystniejszej sytuacji przed rewanżem. Do sukcesu Ziraat poprowadził Oleg Antonow, zaś Dawid Konarski zapisał na swoim koncie 13 oczek. Warto również odnotować powrót na parkiet Bartosza Kurka. Polski przyjmujący pojawił się na boisku na zmianę w premierowej odsłonie i został już do końca meczu. Zanotował 61 proc. pozytywnego i 39 proc. perfekcyjnego przyjęcia, a w ofensywie skończył 9 z 16 piłek, dokładając do swojego repertuaru 2 asy serwisowe. po drugiej stronie siatki zaprezentował się Adrian Staszewski, który zdobył 9 punktów, natomiast Krzysztof Modzelewski nie pojawił się na parkiecie.

Zobacz również:
Wyniki Pucharu CEV mężczyzn

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved