Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Puchar CEV M: Polskie akcenty wciąż w grze

Puchar CEV M: Polskie akcenty wciąż w grze

fot. Arkadiusz Buczyński

Mimo że w Pucharze CEV siatkarzy nie występuje żadna polska drużyna, to wciąż grają w niej zespoły z naszymi rodakami. W ćwierćfinale znalazły się między innymi Lokomotiw Nowosybirsk Fabiana Drzyzgi, zespół z Modeny Bartosza Bednorza oraz Lindemans Aalst trio – Rybicki, Staszewski, Górski.

W „polskim” meczu obyło się bez niespodzianki. VK Ostrava po raz drugi musiała uznać wyższość zespołu z Modeny. Jedynie w trzeciej odsłonie znalazła sposób na ogranie bardziej utytułowanego rywala. W całym spotkaniu spora dysproporcja między oboma zespołami była na siatce. Goście zanotowali na koncie o 5 bloków więcej, a ich skuteczność w ataku była o 16% wyższa od gospodarzy. Na boisku tym razem nie pojawił się Bartosz Bednorz, a po drugiej stronie siatki zaprezentowali się trzej Polacy. Mariusz Marcyniak zdobył 3 punkty – wszystkie w ataku, w którym jego skuteczność wyniosła 60%, Błażej Podleśny kreował grę drużyny z Ostravy, a dodatkowo dołożył 2 oczka do jej dorobku, natomiast Damian Sobczak w przyjęciu angażowany był 23 razy, a jego skuteczność w tym elemencie oszacowano na ponad 40%.



Dalej w grze jest Lindemans Aalst, który u siebie ograł Mladost Zagrzeb. Moment słabości gospodarzom przytrafił się tylko w drugiej odsłonie, ale zamknęli mecz w czterech setach. Swoją cegiełkę do wygranej dołożyli dwaj Polacy. Jakub Rybicki zdobył 14 oczek, w tym 1 asa serwisowego, 3 bloki, a w ataku jego skuteczność wyniosła 50%. Sporo pracy miał także w przyjęciu, w którym jego skuteczność przekroczyła 40%. Z kolei Adrian Staszewski zgromadził 12 oczka – 1 asa, 2 bloki, a 9 w ataku, w którym spisał się na poziomie 45%. Lepiej poszło mu w przyjęciu, w którym angażowany był 16 razy, a jego skuteczność oszacowano na poziomie prawie 70%.

Zgodnie z planem spisał się Lokomotiw Nowosybirsk, który na wyjeździe ograł Dynamo Apeldoorn. Moment słabości przytrafił mu się w trzeciej odsłonie, ale do tie-breaka już nie dopuścił. Przewaga gości zaczynała się w zagrywce, w której punktowali aż 12 razy, a kończyła w ataku, w którym osiągnęli ponad 50 % skuteczności. W bloku oraz w przyjęciu również byli znacznie lepsi od holenderskiej ekipy. Pierwszoplanową postacią w ich szeregach był Marko Ivović, który wywalczył 14 punktów. Dobrze spisał się także Fabian Drzyzga, który nie tylko kreował grę Lokomotiwu, ale także zapisał na swoim koncie 5 oczek, w tym 3 w polu serwisowym, 1 w bloku i 1 w ataku.

Problemów z przypieczętowaniem awansu nie miał Zenit Saint Petersburg, który u siebie lekko, łatwo i przyjemnie w trzech setach rozprawił się z OK. Budva. Trochę więcej walki było tylko w trzecim secie, ale przyjezdni nie postawili się za bardzo gospodarzom. Ci nie zagrali w najsilniejszym składzie, ale i tak dominowali, w szczególności na siatce. Ich skuteczność w ataku przekroczyła 50%, natomiast do niej dołożyli 13 bloków. Pierwszoplanową postacią w ich szeregach był Ivan Podrebinkin, który zapisał na swoim koncie 15 punktów.

Trudniejszą przeprawę u siebie miał Hypo Tirol Haching, który trochę męczył się z Barkomem Lwów. Mógł wygrać nawet 3:0, ale przegrana druga partia po walce na przewagi poderwała do walki gości, którzy dopiero po tie-breaku musieli uznać wyższość rywali. W całym meczu tylko w bloku okazali się lepsi od gospodarzy, za to ci dominowali w przyjęciu (o ponad 20% wyższa skuteczność) oraz w ataku, w którym zbijali piłki na poziomie ponad 50%. Do sukcesu siatkarzy z Haching poprowadził Pierre Claude Clere, który wywalczył 24 oczka dla swojego zespołu.

Strat poniesionych w pierwszym meczu nie odrobił United Volleys Frankfurt, który przegrał na wyjeździe z Arkasem Izmir w trzech setach. W każdym z nich dobił do granicy 20 oczek, ale na więcej nie było go stać. Kluczowa okazała się przewaga na siatce gospodarzy, którzy uzyskali o 10% wyższą skuteczność w ataku, a tylko 3 razy dali zablokować się przeciwnikom. Pierwszoplanową postacią w ich szeregach był Adis Lagumdzija, który zgromadził na swoim koncie 24 punkty.

Wygraną z Pucharem CEV pożegnało się Mladost Brcko, która mogła doprowadzić do złotego seta. Prowadziło u siebie z GFC Ajaccio 2:0, ale dwie wygrane partie przez zespół francuski dały mu awans do kolejnej rundy. Tie-break padł łupem gospodarzy, ale nie miało to już większego znaczenia. W całym meczu dysponowali oni znacznie stabilniejszym przyjęciem, co przełożyło się na ich nieco wyższą skuteczność w ataku. Za to w bloku brylowali goście, którzy 22 razy zatrzymywali Mladost. Do sukcesu ekipę z Brcka poprowadził Jovan Delić, który wywalczył 20 oczek, ale była to pyrrusowa wygrana gospodarzy.

Blisko doprowadzenia do złotego seta był C.S. Municipal Arkada Galati, który we własnej hali prowadził już 2:0 z Galatasaray Stambuł. Później jednak przebudzili się przyjezdni, którzy doprowadzili do tie-breaka. Wówczas stało się jasne, że awansują do kolejnej rundy. W piątym secie znowu lepsi okazali się gospodarze, którzy w całym meczu popełnili mniej błędów oraz częściej punktowali blokiem. W przyjęciu oraz ataku obie drużyny zaprezentowały się na porównywalnym poziomie. Do sukcesu rumuńską ekipę poprowadził Niels Klapwijk, który zgromadził na koncie 27 punktów.

Zobacz również:
Wyniki 1/8 finału Pucharu CEV mężczyzn

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved