Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > PTPS Piła po sezonie: Równowaga bez fajerwerków

PTPS Piła po sezonie: Równowaga bez fajerwerków

fot. orlenliga.pl

Pilski zespół zakończył minione rozgrywki na 8. miejscu. Chociaż przez całą rundę zasadniczą drużyna zajmowała szóste albo siódme miejsce w tabeli Orlen Ligi i wydawać by się mogło, że taki spadek nie miał większego znaczenia, to pilanki zanotowały pod koniec sezonu wyraźne obniżenie dyspozycji. W jego trakcie PTPS prezentował solidną siatkówkę, choć bez polotu, natomiast faza play-off kompletnie mu nie wyszła. W drużynie pozostał niedosyt i plany na polepszenie rezultatu w przyszłym sezonie.

Rewolucja w składzie



Klub z Piły jest jedną z najbardziej utytułowanych polskich drużyn, jeśli chodzi o siatkówkę żeńską. Zespół wielokrotnie stawał na podium mistrzostw Polski, sięgał także po Puchar Polski, jednak w ostatnich latach nieco obniżył loty. W sezonie 2014/2015 zajął 10. pozycję, zatem tegoroczne 8. miejsce wydaje się być progresem. Jednak nie jest on na tyle duży, na jaki z pewnością liczyli włodarze klubu przed rozpoczęciem ostatnich rozgrywek. Pilska ekipa przeszła bowiem dużą przemianę personalną. Przede wszystkim na ławce trenerskiej zasiadł od lat związany z polskim środowiskiem siatkarskim Nicola Vettori, a w składzie z poprzedniego sezonu pozostały tylko Joanna Sobczak, Klaudia Konieczna i Anna Stencel. Przy budowaniu zespołu na sezon 2015/2016 kierowano się zasadą, aby połączyć doświadczenie z młodością, wszak nieraz taka mieszanka wybuchowa przynosiła rezultaty. I tak obok „wyjadaczek” parkietów w osobach Małgorzaty Skorupy, sióstr Agaty Babicz i Doroty Wilk, a także powracającej do rodzinnego miasta Anity Kwiatkowskiej, pojawiły się młode i utalentowane zawodniczki, jak chociażby Oliwia Urban, Adrianna Kukulska czy Katarzyna Lewandowska.

Ligowy średniak

PTPS ogólnie był traktowany jako solidny, ligowy średniak. Stawiany był na równi z takimi zespołami jak chociażby Budowlani Łódź, BKS Bielsko-Biała, Muszynianka Muszyna czy nieźle spisująca się wtedy Legionovia Legionowo. Chociaż pilanki niezbyt udanie rozpoczęły sezon od porażek z będącej w ich zasięgu Muszynianką, a także wyżej notowanymi Impelem Wrocław i MKS-em Dąbrowa Górnicza, to w miarę rozgrywania kolejnych serii spotkań wyraźnie się rozkręcały i budząc się z początkowego marazmu, nabierały animuszu. PTPS był groźny przede wszystkim we własnej hali, gdzie pokonał chociażby łodzianki, czy wziął rewanż za wcześniejszą porażkę na zespole z Muszyny. Receptą na dobre wyniki teamu z województwa wielkopolskiego było wygrywanie i niegubienie punktów z drużynami, które znajdowały się w drugiej części tabeli Orlen Ligi. Chociaż podopiecznym Nikoli Vettoriego nie udało się „ugryźć” żadnego z potentatów, to początkowo były nazywane „czarnym koniem” rozgrywek. – To jest zupełnie inna drużyna niż w tamtym roku. Każda z nas ma coś do udowodnienia, razem tworzymy zespół, dobrze nam się ze sobą gra. Gramy do końca, walczymy o każdą piłkę – mówiła wtedy Joanna Sobczak, przyjmująca PTPS-u. – Naszą siłą w tym roku jest zespołowość i to, że wzajemnie sobie pomagamy i się wspieramy – wtórowała jej kapitan, Anita Kwiatkowska. Jedyną wpadką pilskiego zespołu była niechlubna porażka 0:3 z Pałacem Bydgoszcz, natomiast rundę zasadniczą PTPS zakończył dość spektakularnie zwycięstwem 3:1 nad Atomem Treflem Sopot, jednakże wicemistrzynie Polski wystąpiły w tym spotkaniu w dość eksperymentalnym składzie. W fazie play-off pilanki nie błysnęły formą i zakończyły ją w najgorszy możliwy sposób. Zawodniczki były wyraźnie zmęczone, a ranga spotkań, w których nie biły się o najwyższe cele, nie dodawała im motywacji. Wielkopolanki w półfinałach o miejsca 5-8 najpierw dwukrotnie (0:3, 1:3) przegrały z Muszynianką Muszyną, by w bezpośrednim starciu o 7. lokatę ulec w takim samym stosunku BKS-owi Bielsko-Biała.

Statystyki a przyszłość

Głównymi armatami pilskiego zespołu były Joanna Sobczak i Anita Kwiatkowska, które w newralgicznych momentach brały na siebie ciężar zdobywania punktów. Zawodniczki te znalazły się odpowiednio na 6. i 7. miejscu w posezonowej klasyfikacji najlepszych atakujących. W bloku nieźle radziły sobie Małgorzata Skorupa i Kiesha Leggs, plasujące się w połowie stawki najlepszych blokujących. Nieco słabiej pilanki wypadają, jeśli chodzi o rozegranie, bowiem Dorota Wilk znalazła się dopiero na 15. miejscu w rankingu. Trzon drużyny w przyjęciu zagrywki stanowiły Agata Babicz i całkiem dobrze spisująca się libero Volha Pauliukouskaya. Liczby wskazują, że dysponujący nie najwyższym budżetem klub zdołał zebrać grupę zawodniczek solidnych, które stać było na utrzymanie dobrej dyspozycji, ale… na nic więcej. Wydaje się, że pilankom brakowało błysku, jakiegoś momentu przełomowego, dzięki któremu wdrapałyby się wyżej w końcowym zestawieniu. Drużyna posiadała indywidualność, której nie zadrżała ręka w końcówce – była nią z pewnością Anita Kwiatkowska. Atmosfera w zespole była taka, jaka być powinna, czego zatem zabrakło, aby osiągnąć coś więcej? Na to pytanie będą musieli sobie odpowiedzieć zarządzający klubem z Piły. Odpowiedzi z pewnością będą szukali w zmianach personalnych, a jak dotychczas wiadomo, zespół na pewno opuści Dorota Wilk. Na dalszy rozwój wypadków będziemy musieli poczekać.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved