Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ: Kanadyjczycy postawili się Amerykanom, Japończycy zwyciężyli po tie-breaku

PŚ: Kanadyjczycy postawili się Amerykanom, Japończycy zwyciężyli po tie-breaku

fot. fivb-org

W przedostatnim piątkowym meczu w Pucharze Świata Amerykanie zmierzyli się z Kanadyjczykami. Podopieczni Glenna Hoaga postawili trudne warunki faworyzowanym rywalom, jednak ostatecznie to siatkarze ze Stanów Zjednoczonych okazali się lepsi. W drugim spotkaniu Japończycy zmierzyli się z Egipcjanami. O zwycięstwie w tym spotkaniu zadecydował tie-break, w którym górą okazali się gospodarze.



Początek meczu między Kanadą i USA okazał się bardzo wyrównany. W nieco lepszej sytuacji na pierwszą przerwę techniczną schodzili jednak Kanadyjczycy (8:7). Z pewnością miał w tym swój udział Blake Scheerhoorn, który sprawił problemy przeciwnikowi za pomocą swojej zagrywki. Ten element okazał się skuteczną bronią kanadyjskiej drużyny, gdyż chwilę później asa serwisowego dopisał do swego konta także Danny Demyanenko. Wtedy trener USA nie mógł już dłużej czekać i postanowił wziąć czas przy negatywnym stanie punktowym dla swoich zawodników (7:11). Siatkarze z Kanady dołożyli jeszcze starań w elemencie bloku i dzięki skutecznemu zatrzymaniu Aarona Russella mogli zejść na drugą przerwę o cztery oczka lepsi. Natomiast Amerykanie jedynie pogarszali swoją sytuację błędami własnymi. Pod koniec Kanada wręcz bawiła się grą czy to w bloku czy w polu serwisowym, co mocno kontrastowało z jakby zmęczonymi i pozbawionymi motywacji reprezentantami USA. Podjęli oni jeszcze walkę tuż przed rozstrzygnięciem losów tego seta, ale było to już zbyt późno by cokolwiek zmienić i to Kanada szczęśliwie zakończyła tę partię 25:21.

W drugim secie nastąpiło jednak przebudzenie Amerykanów. Matthew Anderson poczęstował bowiem swych rywali punktową zagrywką. Na ataku rozszalał się natomiast Jeffrey Jendryk i to właśnie USA mogło cieszyć się w początkowej fazie tej partii z trzech oczek przewagi (5:2). Przed pierwszą przerwą zdołali jeszcze zatrzymać Kanadyjczyków pojedynczym blokiem, co tylko umocniło ich prowadzenie (8:3). Jednak nie było to jeszcze ostatnie słowo Amerykanów, wśród których dobrą grą w bloku zaczął wyróżniać się Mitchell Stahl. Na drugą przerwę schodzili więc już z ogromną przewagą aż jedenastu punktów (16:5) po punktowej zagrywce w wykonaniu Russella. Dalszy ciąg tego seta był już tylko pewnego rodzaju formalnością. Drugą partię zakończył ostatecznie Garrett Muagututia za pomocą asa serwisowego. Przesądził tym samym o nokaucie Kanady w tym secie, ustalając jego wynik na 25:11.

Początek trzeciej partii okazał się nieco zbliżony do pierwszego seta. Bowiem to Kanadyjczycy ponownie doszli do głosu i po asie serwisowym Nicholasa Hoaga wygrywali już 5:1. Amerykanie nie byli im jednak dłużni w tym elemencie i szybko zajęli się odrabianiem swoich strat. Kanada dobrze się natomiast broniła za pomocą zagrywek Ryleya Barnesa. Okazało się to jednak zbyt mało, aby utrzymać wcześniej wypracowaną przewagę i już po chwili tablica wyników ukazała remis (11:11). Emocjonująca walka trwała aż do samego końca. Lepiej jednak sytuacja na boisku układała się dla reprezentantów z Kanady. Wśród nich asa serwisowego zanotował na swoim koncie Byron Keturakis i zaraz potem to trener John Speraw musiał wziąć czas przy stanie 19:22. Swoją dobrą grą o losach seta przesądził ostatecznie Nicholas Hoag. Punktowa zagrywka w jego wykonaniu dała decydujący punkt Kanadzie, która wygrała z Amerykanami 25:20.

Czwarty set przyniósł kolejne emocje związane z wyrównaną walką na boisku. To jednak Amerykanie schodzili na pierwszą przerwę techniczną o jedno oczko lepsi. Także świetna gra na kontrach zaczęła przynosić im znaczne korzyści, do których Anderson dołożył jeszcze asa serwisowego w swoim wykonaniu. Dało im to trzy punkty przewagi (11:8), które na tym etapie mogły się już okazać znaczące. Dodatkowo USA zaczęło wykorzystywać atuty swojego bloku, dzięki czemu na drugiej przerwie technicznej ich przewaga powiększyła się już do pięciu oczek. W decydującej fazie seta Kanada próbowała jeszcze ratować się czasem, ale to drużynie z Ameryki brakowało już tylko sześciu punktów do doprowadzenia do tie-breaka (19:13). Wobec tego w dalszej części tej partii obyło się już bez większych emocji i to USA wyszło z niego zwycięsko 25:19.

W decydującą partię lepiej weszła reprezentacja Kanady, co zmusiło trenera Amerykanów do szybkiego wzięcia czasu na rzecz swojej drużyny. Jednak to co udało się wypracować Keturakisowi na zagrywce skutecznie przyćmił Muagututia dokładnie w tym samym elemencie. Błędy zarówno jednych jak i drugich nie dawały natomiast odskoczyć żadnej z drużyn na bezpieczną przewagę. W końcówce to jednak Amerykanie mieli o dwa oczka więcej i zdawali się być bliżej zakończenia tego meczu (12:10). Mimo doprowadzenia do remisu Kanadyjczykom nie udało się wykorzystać swojej szansy, co przesądziło o ich przegranej w jakże niezwykle zaciętym tie-breaku 13:15 oraz w całym starciu 2:3.

USA – Kanada 3:2
(21:25, 25:11, 20:25, 25:19, 15:13)

Składy zespołów:
USA: Anderson (20), Russell (13), Stahl (12), Christenson (2), Holt (2), Defalco (1), E. Shoji (libero) oraz Muagututia (14), Jendryk (12), Saeta
Kanada: Hoag (18), Vandoorn (16), Barnes (9), Keturakis (7), Scheerhoorn (7), Demyanenko (6), Marshall (libero) oraz Maar, Vernon-Evans, Szwarc


W kolejnym meczu Pucharu Świata lepszą grą na początku wykazała się reprezentacja Japonii. Na pierwszej przerwie technicznej prowadziła już bowiem 8:4. Jednak nie zamierzała na tym poprzestać, co udowadniał jedynie Yuji Nishida w polu zagrywki. Zawodnik ten świetnie spisywał się także w ataku, co z pomocą reszty drużyny poskutkowało aż dziewięcioma punktami przewagi na przerwie numer dwa (16:7). Pomimo pojedynczych błędów zawodników z Kraju Kwitnącej Wiśni drużyna z Egiptu zdawała się nie mieć w starciu z nimi żadnych szans. W decydującej fazie seta przegrywała już bowiem 11:21 i wcale nie zamierzała sobie pomóc, co pokazywała popełniając dodatkowo błędy własne. Taka gra nie mogła więc przynieść już nic innego jak bardzo wysoką wygraną Japonii w tym secie 25:14.

Drugi set rozpoczął się jednak zupełnie inaczej niż poprzedni. Asa serwisowego na swoim koncie zanotował bowiem Ahmed Abdelhay, dzięki któremu Egipt wygrywał już 5:2. Świetnie w ataku spisywał się także Ahmed Shafik, ale Japonia nie zamierzała dać za wygraną i cały czas utrzymywała kontakt punktowy z rywalami. W połowie seta popełniła jednak trochę błędów i to właśnie atak w siatkę Nishidy sprawił, iż schodzili na drugą przerwę techniczną przy stracie czterech punktów (12:16). Sytuacja Japończyków nie poprawiła się także w końcówce, w której na czasie wziętym przez azjatyckiego trenera przegrywali już 15:22. Błędy Egipcjan w końcówce nie miały już więc większego znaczenia. Ostatecznie Japończycy przegrali bowiem dość znacznie w tej partii, która zakończyła się dla nich niekorzystnym wynikiem 18:25.

Początek trzeciego seta również należał do drużyny z Egiptu. Trener reprezentacji Japonii został bowiem zmuszony do wzięcia czasu po asie serwisowym oraz skutecznych atakach przeciwnika na 4:0. Japończycy próbowali szybko poprawić swoją sytuację w tej partii, ale rywale ponownie zrobili użytek ze swej broni w postaci zagrywki. Jednak nikt nie zamierzał się łatwo poddawać i dzięki serwisem Nishidy wynik wskazywał już na remis 10:10. Skutkiem konsekwentnej gry Japończyków okazały się dwa punkty przewagi nad drużyną z Egiptu na drugiej przerwie technicznej. Zaraz potem pomylił się jednak Tatsuya Fukuzawa i z powrotem powróciła gra pod presją. Pod koniec asa serwisowego dołożył jeszcze Abdelhay, ale nawet to nie przesądzało o tym, kto ostatecznie wyjdzie z tego starcia zwycięsko. Japonia nie była bowiem dłużna swym przeciwnikom w tym elemencie i również wykonała punktową zagrywkę. To niezwykła determinacja Japończyków zdecydowała ostatecznie, iż to właśnie oni wygrali tę niezwykle emocjonującą partię 25:23.

Czwarty set ponownie wskazywał na zaciętą walkę, ale to zawodnicy z Japonii wypadli lepiej na pierwszej przerwie technicznej po skutecznym ataku ze środka (8:6). W dalszej fazie tej partii świetnie spisywał się Fukuzawa, który do swoich skutecznych ataków dołożył także punktową zagrywkę, czym zmusił przeciwnika do wzięcia czasu przy stanie rywalizacji 12:8. Kluczowy okazał się także element bloku, dzięki któremu to Japończycy nadal utrzymywali swoją przewagę na drugiej przerwie technicznej (16:12). Końcówka pokazała jednak, iż losy tej partii nie są jeszcze przesądzone. Egipcjanie powrócili bowiem do gry i doprowadzili do remisu 19:19 w tym meczu. Niewątpliwy wpływ na to miały błędy Nishidy oraz pozostałych zawodników z jego drużyny. Doprowadziły wręcz do gry na przewagi, w której to reprezentanci z Egiptu zaczęli być o jakże ważny punkt lepsi. Nie mogli więc wypuścić z rąk szansy na przedłużenie meczu i po niezwykle zaciętej walce zakończyli czwartą partię wynikiem 30:28.

W tie-breaku ponownie do swojej dobrej gry powrócił Nishida. Przełożyło się to na dwa punkty przewagi Japonii w najważniejszym secie tego meczu (5:3). Po drugiej stronie świetnie spisywał się natomiast Hossam Abdalla i przy zmianie stron to jednak Egipt miał o jedno oczko więcej. Mimo to w końcówce sytuacja niespodziewanie się odwróciła i to Japończycy wyszli na prowadzenie 12:11. Chwilę później dołożyli jeszcze niesamowity blok i już tylko jednego punktu brakowało im do zakończenia tego meczu. Ostatecznie Egipcjanie pogubili się w decydującej akcji i to właśnie zaważyło o ich przegranej w tie-breaku 13:15 i w całym meczu 2:3.

Japonia – Egipt 3:2
(25:14, 18:25, 25:23, 28:30, 15:13)

Składy zespołów:
Japonia: Ishikawa (24), Nishida (23), Fukuzawa (15), Onodera (10), Takahashi (7), Sekita (1), Yamamoto (libero) oraz Otake (4), Yanagida (2), Fujii (1), Ri
Egipt: Shafik (17), Omar (13), Abdelhay (8), Seoudy (7), Bekhit (5), Masoud (1), Mohamed (libero) oraz Seliman (7), Ewais (6), Atia (5), Abdalla (2), O. Hassan, M. Hassan (libero)

Zobacz również:
Wyniki i tabela Pucharu Świata siatkarzy

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-10-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved