Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Przez uczelnię do PlusLigi

Przez uczelnię do PlusLigi

fot. Klaudia Piwowarczyk

To jedyny taki ośrodek siatkarski w Polsce, który daje możliwość połączenia profesjonalnego uprawiania sportu i zdobycia wyższego wykształcenia w ramach jednej uczelni. Nie każdy zawodnik trafi do reprezentacji Polski, ale ważne, żeby po przygodzie z siatkówką nie został na lodzie, bez wykształcenia i perspektyw na ułożenie sobie życia po sporcie. – Poprzez intensywne treningi staramy się podnieść indywidualne umiejętności siatkarskie zawodników, a poprzez studia, wiedzę – tłumaczy Arkadiusz Jesionek, Członek Zarządu KS AGH Kraków.

Od studentów po sportowców



AZS AGH Kraków jest klubem założonym przez Akademię Górniczo-Hutniczą im. Stanisława Staszica w Krakowie, w ramach którego funkcjonuje pięć sekcji profesjonalnych: koszykówki (I liga), piłki ręcznej (II liga), badmintona (ekstraklasa), pływacka oraz pierwszoligowi siatkarze, a także 31 sekcji akademickich. Klub łączyć ma profesjonalne uprawianie sportu ze zdobywaniem wykształcenia. – Od początku istnienia sportu profesjonalnego w AGH przyświeca nam idea połączenia sportu i studiów.  Oprócz grania ligowego uczestniczymy również w rozgrywkach akademickich, dlatego model zespołów AGH, który powstał, oparty jest o studentów. Drugim aspektem organizacyjnym, jako że uczestnictwo w rozgrywkach I ligi jest profesjonalną formą uprawiania siatkówki, było powołanie stowarzyszenia sportowego, które prowadzi działalność zapewniającą zespołom ligowy byt. Z założenia też chcemy budować zespoły, które wyniki sportowe osiągną ciężką pracą w hali i salach wykładowych, a być może kiedyś spełni się marzenie o awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej– zdradza Arkadiusz Jesionek.

Akademia Górniczo-Hutnicza zdecydowała się postawić na sport z kilku powodów. – Po pierwsze to duża wartość promocji studiów w AGH, a po drugie wymiar sportowy. W AGH studiuje blisko 30 tysięcy studentów. Statystycznie w tej grupie jest sporo młodych ludzi, którzy mają epizody w rozgrywkach ligowych. Chcemy pokazać, że studiowanie nie kojarzy się z przerwaniem kariery sportowej.  Zaś w sportowym wymiarze, interesuje nas aby zdobywać laury w Akademickich Mistrzostwach Polski, nie oszukujmy się, nie wystarcza już niekiedy posiadać zawodników z doświadczeniem drugoligowym. Podczas turniejów akademickich, po drugiej stronie siatki spotykamy swoich kolegów z I ligi, czy nawet siatkarzy z Plusligi. Ta rywalizacja tam także jest bardzo mocna – wyjaśnia członek zarządu KS AGH.

Jak górnicy wykopują talenty

Sam proces pozyskiwania zawodników odbywa się w podobny sposób jak w pozostałych pierwszoligowych klubach, chociaż grupa docelowa jest dużo węższa, ze względu na warunki (nabór na studia) jakie muszą oni spełniać. – Przede wszystkim są to obserwacje w trakcie sezonu. Chodzi tu zarówno o zawodników z innych klubów jak i naszych graczy i to, jak realizują poszczególne cele w trakcie sezonu, które na podstawie rozegranych meczów, danych statystycznych, materiałów wideo analizuje trener z asystentem. Ponadto obserwujemy też zawodników, którzy grają w niższych ligach, SMS-sach lub są już naszymi studentami. Mówiąc o młodych zawodnikach myślimy o ich dłuższym pobycie w AGH – mówi Jesionek.

AZS AGH nie opiera się jednak w całości wyłącznie na zawodnikach, którzy dopiero podjęli studia. W klubie występują również nieco starsi gracze, którzy wspomagają swoim doświadczeniem młodszych zawodników. – Zakładając, że w rozgrywkach akademickich chcemy walczyć o najwyższe cele a w I lidze uniknąć ponownie grania w strefie play-out wiemy, że 100% kadry nie będzie z naszej uczelni, ale chcemy zachować jak najwyższy ten wskaźnik– tłumaczy Arkadiusz Jesionek. A co z zawodnikami, którzy nie grają jeszcze w I lub II lidze? Są inne okazje do sprawdzenia się: otwarte nabory, research sztabu szkoleniowego pośród ekip juniorskich oraz grupa zawodników oferowanych do klubu przez managera.

Rosnące koszty

W przeciągu ostatnich kilku lat szczególnie ta ostatnia grupa rozrosła się najbardziej. – Zwodnicy skłaniają się ku reprezentowaniu przez managerów. Jest to naturalnym zjawiskiem, bo wobec niemożności wyegzekwowania pieniędzy od klubów, kwestii związanych z opieką lekarską czy z operacjami rozumiem, że ci chłopcy potrzebują też opieki – komentuje Jesionek, który zwraca również uwagę na element analizy rynku przez agencje. – Nie uważam, żeby I liga powinna być tym docelowym rynkiem agentów, chociaż oczywiście nie można im tego zabraniać. Nie lubię natomiast, jeśli w kontaktach z managerem, wychodzi w trakcie rozmowy że ten na temat I ligi wie bardzo mało, a kwoty o których później rozmawiamy są kosmiczne i nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Obserwuję, że w ciągu ostatnich dwóch lat wzrost wynagrodzeń sięga około 25% – tłumaczy.

Kwestia współpracy z managerem lub jej brak jest indywidualną kwestią. Zdarza się, że, osiemnastolatek ma już podpisaną współpracę z agencją reprezentującą jego interesy, ale są również zawodnicy, jak Karol Kłos, którzy sami załatwiają swoje sprawy kontraktowe. – Tutaj nie ma reguły, czasem zawodnicy koło trzydziestki nie mają swojego reprezentanta, ale są gracze, który w wieku juniora mają już swoich managerów – dodaje.

Najważniejsze, żeby wypłata była na czas

W Polsce coraz więcej klubów siatkarskich na najwyższym stopniu rozgrywkowym popada w kłopoty finansowe, a cześć z nich musi nawet poddać się likwidacji, jak Stocznia Szczecin. Sytuacja, w które zawodnik przez kilka miesięcy nie otrzymuje swojej wypłaty zdaje się stawać normą w niektórych ośrodkach. Te problemy dotyczą również pierwszoligowych klubów. Bardzo głośno w środowisku mówi się o prawdopodobnym zamknięciu zadłużonej Buskowianki Kielce czy AZS-u Częstochowa. Te problemy najczęściej wynikają z braku możliwości znalezienia sponsora, który wsparłby drużynę w długofalowej współpracy. – Wiemy, że kluby borykają się z problemami finansowymi wynikającymi ze zmianą władzy. Nasz akurat do nich nie należy, bo jest związany z uczelnią. Musimy pamiętać, że podpisujemy kontrakt w miesiącu rozpoczynającym przygotowania i mieć zapewnione finansowanie na cały sezon. To jest element przyzwoitości osób prowadzących klub – tłumaczy Arkadiusz Jesionek.

Nie tylko zawodnicy

AZS AGH, oprócz zawodników daje również szansę początkującym członkom sztabu szkoleniowego i osobom odpowiedzialnym za opiekę medyczną. Głównodowodzącym w przyszłym sezonie pozostanie w dalszym ciągu Andrzej Kubacki, dla którego będzie to już szósty sezon w krakowskim klubie. – Wiem, że warsztat jest prowadzony bardzo fachowo i chłopcy go sobie chwalą. Zdaję sobie sprawę, że jest twardy i wymagający, ale widać też progres indywidualny. Chyba jako jedyni w lidze prowadzimy tak szerokie analizy meczowe. Wydaje mi się, że to jest ten element nauki, który przynosi zawodnikom bardzo wiele i przygotowuje ich do czytania i rozumienia gry – wyjaśnia prezes.

Przez sztab szkoleniowy AZS AGH Kraków przewinęło się już wiele osób, które zdobyły wiedzę, by następnie przyjąć oferty z lepszych klubów, czy nawet reprezentacji Polski. – Świetny drugi trener, Kamil Nalepka, popracował z nami rok, dostał propozycję pracy z reprezentacjami młodzieżowymi w Spale i ją przyjmuje – mówi Arkadiusz Jesionek. Oprócz tego klub daje również możliwość rozwoju fizjoterapeutom i trenerom przygotowania fizycznego. – Przy rozmowach odnośnie nowego sezonu rozmawiamy z naszymi pracownikami, którzy przyznają, że mają też inne oferty. Wydaje się, że na dzisiaj mało jest specjalistów fizjoterapii, którzy specjalizują się w sporcie. Bazujemy na ludziach młodych, którzy zdobywają swoje doświadczenie, ale wydaje się, że to też owocuje – tłumaczy Jesionek. W nadchodzącym sezonie AZS AGH chce nieco zmienić system funkcjonowania sztabu szkoleniowego. Klub chce pozyskać stażystów, którzy będą się przyuczać przy bardziej doświadczonych kolegach. – Będziemy chcieli wzmocnić się zarówno w sferze organizacyjnej jak i PR-u stąd też będziemy potrzebować zaciągu osób do sztabu szkoleniowego jak i działu mediów – dodaje prezes klubu.

Siatkówka nie jest zagrożona

Ostatni sezon nie może być zaliczony do najbardziej udanych. Klub zajął 12. miejsce po fazie zasadniczej i musiał walczyć w fazie play-out. Jak to możliwe, że zespół, który w poprzednim sezonie zajął 4. lokatę teraz walczył o utrzymanie? Wielu graczy, po bardzo udanych rozgrywkach dostało oferty z dużo silniejszych klubów. Część zawodników, jak Jan Fornal (MKS Będzin), Bartłomiej Mordyl (Trefl Gdańsk) czy Marcin Kania (Warta Zawiercie)  przeniosło się do PlusLigi, a inni wzmocnili pierwszoligowych rywali. Nad krakowianami zawisło widmo spadku z I ligi, jednak podopieczni Andrzeja Kubackiego wygrali rywalizację z Olimpią Sulęcin i nadal walczyć będą na pierwszoligowych parkietach. – Teraz mogę to już powiedzieć z uśmiechem na twarzy, ale braliśmy pod uwagę tego typu wariant, że możemy zagrać w II lidze i nikt z nas nie powiedział, że porzucilibyśmy ten projekt. Wydaje się, że ma to na tyle mocne podstawy, jeżeli chodzi o tę misję, że nawet w II lidze staralibyśmy się prowadzić ten zespół próbując wrócić do I ligi – zakończył Arkadiusz Jesionek.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-04-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved