Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Przemysław Michalczyk: Żal pierwszego seta

Przemysław Michalczyk: Żal pierwszego seta

fot. Katarzyna Antczak

BKS Visła Bydgoszcz nieudanie rozpoczęła rywalizację w sezonie PlusLigi. Bydgoska drużyna dość wyraźnie przegrała we własnej hali z Jastrzębskim Węglem. Mimo tego zadowolony z postawy zespołu był trener gospodarzy, Przemysław Michalczyk. – Dobrze wyglądała nasza gra. Zabrakło nam tego, co ma Jastrzębie, czyli doświadczony zespól, który idzie po najwyższe tytuły i jest o tym przekonany – stwierdził szkoleniowiec.

Przed spotkaniem niewielu myślało o tym, by Visła miała sprawić niespodziankę. Mecz potwierdził takie założenia, gdyż tylko w pierwszej odsłonie BKS długo stawiał się rywalom, prowadząc nawet 21:17. Ostatecznie bydgoszczanie przegrali tę partię do 22. – Przez większą część seta mieliśmy przewagę. Prowadziliśmy 21:17 i przegraliśmy do 22. Na tym poziomie nie może być tak, że w jednym czy dwóch ustawieniach nasi rywale nas nokautują. Musimy nad tym pracować. Rywale też bardzo dobrze zagrywali, choć chyba całkiem nieźle przyjmowaliśmy – stwierdził po spotkaniu Radosław Gil. Żal pierwszego seta, gdyż mógł być na naszą korzyść. Nie wiem, czy inaczej potoczyłby się mecz. Jastrzębski jest gotowy do grania na wysokim poziomie. Poza tym drużyna ma Lyneela. Jest to postać nietuzinkowa. Sam jestem pod wrażeniem jego zagrań. To właśnie tacy ludzie kreują siatkówkę – powiedział Przemysław Michalczyk. Być może pierwsza partia była kluczowa dla dalszego przebiegu spotkania, ponieważ utrata pierwszej odsłony mogłaby wpłynąć na grę „JW”. – Nie wiadomo co by się stało, gdybyśmy wygrali pierwszego seta. Może gdyby Jastrzębie delikatniej zagrywało… Pewnie przez to przegraliśmy partię, gdyż nie utrzymaliśmy przyjęcia. To był nasz główny błąd. Ponadto zabrakło konsekwencji, by skończyć piłkę w kontrze – swój głos w sprawie zabrał Janusz Gałązka.



Mimo porażki bez zdobytego seta trener Michalczyk był zadowolony z występu swoich podopiecznych. – Dobrze wyglądała nasza gra. Zabrakło nam tego, co ma Jastrzębie, czyli doświadczony zespól, który idzie po najwyższe tytuły i jest o tym przekonany. W detalach zdecydowała zagrywka. Od drugiego seta nie mogliśmy ich odrzucić od siatki, a oni zrobili to skutecznie i punktowali w tym elemencie. To wybiło nam rytm grania. Co do naszych pozytywów, nie wymieniałbym jednostek. Dla mnie zespół podjął rękawice, walczył o każdą piłkę, cieszył się z gry i że może wystąpić przeciwko takim gwiazdom. Zabrakło nam jedynie zagrywki, by wywrzeć na przeciwniku większą presję – stwierdził trener.

Zawodnicy z Bydgoszczy nie mają dużo czasu na oddech. W środę znów w hali Łuczniczka podejmą oni Projekt Warszawa, który, choć nękany różnymi problemami, nadal jest kandydatem do medalu. – Na razie nie mamy łatwych rywali. Do meczu z Projektem podchodzimy jak do kolejnego spotkania, chcemy pokazać dobrą siatkówkę, poprawić co się da, choć czasu jest mało. Wychodzimy i walczymy, pokazując z przytupem, że walczymy o tę ligę – ocenił sternik BKS Visły.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-10-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved