Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Przemysław Michalczyk: Chcemy udowodnić, że zasługujemy na pozostanie w PlusLidze

Przemysław Michalczyk: Chcemy udowodnić, że zasługujemy na pozostanie w PlusLidze

fot. Katarzyna Antczak

Siatkarze Łuczniczki Bydgoszcz nie stracili seta w pierwszych meczach barażowych. Bydgoszczanom do utrzymania się w lidze potrzebne jest jeszcze jedno zwycięstwo. Kolejny mecz rozegrany zostanie w Częstochowie. – Chcemy wyjechać do Częstochowy nastawieni pozytywnie na jeden, decydujący pojedynek – powiedział po niedzielnym spotkaniu w Bydgoszczy Przemysław Michalczyk, drugi trener Łuczniczki Bydgoszcz.

Jak pan ocenia te dwa, wygrane 3:0 mecze barażowe?



Przemysław Michalczyk: – Na pewno te spotkania były bardzo trudne dla nas z psychologicznego punktu widzenia. Byliśmy stawiani w roli mocnego faworyta, a oglądając częstochowian, wiedzieliśmy, że to na pewno nie będzie spacerek. Ten zespół wyglądał na bardzo bojowy, dobrze nastawiony do gry. Obawialiśmy się tych meczów bardziej pod kątem mentalnym niż naszych umiejętności.

Ciężko się grało siatkarzom pod taką presją? Cały sezon ważne było, żeby uniknąć dwóch ostatnich miejsc w tabeli, a tutaj gracie o być albo nie być w PlusLidze.

– Trochę było to widać w naszej grze, która była nierówna. W trudniejszych momentach, kiedy częstochowianie „łapali” grę, po naszej stronie siatki pojawiły się problemy. W tych dwóch meczach rywale trochę się pogubili, co ułatwiło nam wygranie tych spotkań.

Pomogło wam pewnie też jeszcze jedno – kontuzja lidera AZS-u, Bartosza Krzyśka.

– Na pewno. Bartek Krzysiek to ich główny atakujący, siła napędowa zespołu, którego moc tkwi w kolektywie. Brak jednej cegiełki osłabił tę siłę. To mocno popsuło im szyki, również mentalnie, z czego skwapliwie skorzystaliśmy.

Niektórzy eksperci twierdzili, że pierwszoligowiec ma 10% szans na pokonanie rywala z PlusLigi. Gdyby nie zabrakło Krzyśka, to tak wyraźnych zwycięstw tu w Bydgoszczy mogłoby nie być?

– Nie lubię wydawać ocen przed rozpoczęciem meczu. Na pewno chcemy udowodnić, że zasługujemy na pozostanie w PlusLidze, pokazując w tych meczach, że istnieje różnica w poziomie zaplecza i najwyższej klasy rozgrywek siatkówki w Polsce. Co do tego, jakie przełożenie na wyniki spotkań miał brak jednego z zawodników, to teraz jest to tylko gdybaniem.

W tym sezonie w roli drugiego trenera walczy pan o pozostanie w PlusLidze, w zeszłym roku, trenując drużynę z Wałbrzycha, dopiero po pięciu meczach udało się pokonać częstochowskiego Norwida.

– Tak, tamte spotkania miały nieco inną wagę. Stanęły naprzeciwko siebie dwie wyrównane drużyny i ciężko było wskazać faworyta. To była też inna sytuacja, bo byłem pierwszym trenerem. Spoczywała na mnie większa presja. Teraz jestem drugim i tym razem ciężar odpowiedzialności rozkłada się na cały sztab. Tej rywalizacji towarzyszą duże emocje, ale trzeba je tłumić i ciężej jest się od nich uwolnić, siedząc z boku, nie mogąc ich rozchodzić, tak jak pierwszy trener.

Wtedy do Częstochowy wracaliście na ostatni mecz. Teraz Łuczniczka ma ten komfort, że ma dwie szanse na wyjeździe i ewentualnie trzecią we własnej hali. W takim wypadku nastroje w zespole są chyba bardzo dobre.

– Na pewno te zwycięstwa podbudowały nas mentalnie. W sezonie mieliśmy z tą sferą problem. Często nie potrafiliśmy wykorzystywać podanej przez przeciwnika ręki, dobijając go. Dlatego zajęliśmy takie, a nie inne miejsce w lidze. Natomiast w tych dwóch spotkaniach barażowych postawiono nas w roli faworyta i wytrzymaliśmy to mentalnie. AZS to dobra drużyna, która chce powrócić do PlusLigi. W składzie ma zawodników z doświadczeniem, którzy ocierali się o ekstraklasę. Patrząc na same wyniki tych dwóch meczów, można byłoby powiedzieć, że nasze zwycięstwa były pewne, ale to wcale nie był taki spacerek. Na szczęście zawodnicy wytrzymali trudne momenty, wyszliśmy z nich obronną ręką. Dzięki temu jesteśmy mocniejsi, silniejsi psychicznie. To jest na pewno spory plus przed kolejnym spotkaniem.

Po tak wyraźnych zwycięstwach jest jeszcze co poprawiać w grze, czy po prostu trzeba utrzymać to, co jest.

– Chcemy dobrze przepracować ten tydzień. Wiemy, że w sobotę czeka nas trudny mecz. AZS pokazał już w tym sezonie, że potrafi obrócić niekorzystny dla siebie wynik rywalizacji (w finale I ligi mężczyzn – przyp. red.). Czapki z głów. Potwierdził fakt, że siatkówka jest sportem nieobliczalnym. Zrobimy wszystko, żeby ta sytuacja nie powtórzyła się w najbliższy weekend. Chcemy wyjechać do Częstochowy nastawieni pozytywnie na jeden, decydujący pojedynek.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved