Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Przemysław Gepfert: Apetyt rósł w miarę jedzenia

Przemysław Gepfert: Apetyt rósł w miarę jedzenia

fot. MCKiS Jaworzno

– Najważniejsze, że udało nam się utrzymać w I lidze, szczególnie, że był taki moment, w którym zespoły będące za nami w tabeli coraz bardziej się do nas zbliżały. My mieliśmy chwilę kryzysu. Na szczęście już na kolejkę przed końcem rundy zasadniczej udało nam się zapewnić sobie pozostanie w I lidze. Szkoda, że nie udało nam się wejść do play-off. Niemniej jednak myślę, że w nich bardzo ciężko byłoby nam powalczyć z mocną drużyną z Tomaszowa Mazowieckiego – powiedział libero MCKiS-u Jaworzno, Przemysław Gepfert.

MCKiS Jaworzno zakończył sezon na dziewiątej pozycji. Jak na beniaminka to chyba całkiem dobry wynik? Można powiedzieć, że rozgrywki zakończyliście z podniesionymi głowami? 



Przemysław Gepfert: – Przed sezonem wiedzieliśmy, że będzie nam ciężko walczyć o utrzymanie. Mieliśmy bardzo młody skład, na dodatek niewielu zawodników w naszej drużynie miało I-ligowe doświadczenie. Pojawiały się opinie, że możemy być jednym z kandydatów do spadku, ale już pierwsze sparingi pokazały, że jesteśmy zespołem, który może powalczyć z każdym w I lidze. Apetyt rósł w miarę jedzenia. po pierwszej rundzie zakładaliśmy, że możemy powalczyć o awans do play-off. Chciałoby się jak najwięcej, ale to dziewiąte miejsce jest i tak dobrym wynikiem w pierwszym sezonie gry w I lidze. 

A bardziej odetchnęliście z ulgą, że nie musieliście walczyć w play-out o utrzymanie, czy raczej odczuwacie niedosyt, że nie udało wam się wskoczyć do ósemki? 

– Najważniejsze jest to, że udało nam się utrzymać w I lidze, szczególnie, że był taki moment, w którym zespoły będące za nami w tabeli coraz bardziej się do nas zbliżały. My mieliśmy chwilę kryzysu. Na szczęście już na kolejkę przed końcem rundy zasadniczej udało nam się zapewnić sobie pozostanie w I lidze. Szkoda, że nie udało nam się wejść do play-off. Niemniej jednak myślę, że w nich bardzo ciężko byłoby nam powalczyć z mocną drużyną z Tomaszowa Mazowieckiego. 

A ten kryzys był spowodowany kontuzjami, które nękały was przez cały sezon? 

– Na pewno tak. Mieliśmy duże problemy zdrowotne. Zresztą jednym z poszkodowanych byłem ja. Kontuzja wyeliminowała mnie tak naprawdę z większej części sezonu. Urazu nabawiłem się już we wrześniu, kiedy skończył się najcięższy okres przygotowawczy. zaczęły się sparingi, ale mi przytrafiła się kontuzja kolana. Później urazy złapali między innymi Wiktor Macek, Karol Borończyk. Mieliśmy sporo pecha w tym sezonie. Rzadko kiedy był moment, w którym mieliśmy dwunastu w pełni zdrowych zawodników. ciężko nam się wówczas trenowało, a to odbijało się na wynikach. Los nam przeszkadzał, ale cieszymy się, że spokojnie udało nam się utrzymać. 

Cenne są więc te wyniki meczów, w których postraszyliście faworytów. Pokonaliście między innymi Krispol, a punkty w meczach z wami zgubiły też choćby Stal i Gwardia.  Czyli byliście trudnym rywalem nawet dla czołowych zespołów I ligi? 

– Szczególnie w pierwszej rundzie dużo punktów zdobyliśmy z zespołami plasującymi się w górnej części tabeli. W drugiej rundzie też fajne mecze rozegraliśmy, między innymi z zespołem z Suwałk. Pokazaliśmy, że potrafimy walczyć z każdym. Zresztą ta liga taka była, że żaden zespół na luzie nie mógł podejść do żadnego spotkania. 

Czyli udowodniliście, że nawet budując zespół na ostatnią chwilę i mając w nim wielu niedoświadczonych zawodników można napsuć sporo krwi faworytom? 

– Ze względu na bardzo długi sezon II-ligowy trenerzy z Jaworzna mieli bardzo utrudnione zadanie, żeby sklecić jak najmocniejszy zespół. Sezon II-ligowy kończył się praktycznie w drugiej połowie maja, przez co wielu zawodników miało już podpisane kontrakty. Zbudowano drużynę, w której doświadczenie gry w I lidze miało tylko trzech, czterech zawodników. Głównie postawiono na walczaków z II ligi. stworzono młody zespół, który jednak pokazał na boisku waleczność, co dało nam utrzymanie. 

A jak podeszliście do rywalizacji o dziewiąte miejsce? Bo z kieleckiego obozu dochodziły sygnały, że jest ona niepotrzebna, że trudno było się do niej zmobilizować. 

– Jeśli chodzi o mobilizację, to na pewno o nią było ciężko. Odczuwaliśmy już trochę okres wakacyjny. Byliśmy szczęśliwi, że udało nam się utrzymać, chociaż nie powiedziałbym, że walka o dziewiąte miejsce była niepotrzebna. Udało nam się te rywalizację wygrać, kończąc ją w dwóch pojedynkach. W nich więcej szans na grę otrzymali zawodnicy, którzy wcześniej grali mniej. Takie mecze też się przydały, żebyśmy spędzili trochę więcej czasu na boisku.    

Teraz czas na odpoczynek? 

– Po meczach z Buskowianką dostaliśmy od trenerów trochę wolnego. Niebawem wracamy do treningów i powoli będziemy myśleć już o kolejnym sezonie. 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved