Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Przedstawiamy uczestników Final Four LM – Cucine Lube

Przedstawiamy uczestników Final Four LM – Cucine Lube

fot. Katarzyna Antczak

O ile ubiegłoroczna edycja Ligi Mistrzów okazała się szczęśliwa dla polskich zespołów, bo aż dwie drużyny trafiły do Final Four elitarnych rozgrywek, tym razem los uśmiechnął się do Włochów. W zestawieniu najlepszej czwórki znalazły się bowiem dwie ekipy z Półwyspu Apenińskiego. Pierwsza z nich – Lube Cucine Banca Marche Civitanova wie, jak smakuje triumf w Lidze Mistrzów i także w tym sezonie podopieczni Gianlorenzo Blenginiego mają potencjał i możliwości, aby ten historyczny rezultat powtórzyć.

Lube Marche Civitanova jest jednym z klubów potwierdzających, że kryzys, jaki kilka lat temu zastał włoską siatkówkę, został zażegnany. 2012 rok okazał się w Italii niezwykle pechowy, o czym przekonali się włodarze najbardziej utytułowanego włoskiego klubu, jakim był Sisley Volley Treviso. Po rezygnacji sponsorów klub musiał wycofać się z rozgrywek, po jakimś czasie wznawiając istnienie w niższych klasach rozgrywkowych. Pewnego rodzaju trzęsienie obiło się w mniejszym lub większym stopniu we wszystkich klubach włoskiej Serie A. Również biancorossich nie ominęły problemy, o czym świadczą chociażby kolejne zmiany nazwy, łączone z lokalizacją klubu (kolejno: Cucine Lube Banca Marche Macerata, Cucine Lube Banca Marche Treia, Cucine Lube Banca Marche Civitanova). Włodarze Lube zdołali opanować sytuację, o czym świadczy chociażby pozycja klubu utrzymującego się w czołówce.



Aktualny sezon dotychczas układał się wyjątkowo dobrze dla zespołu Gianlorenzo Blenginiego. Po fazie zasadniczej Lube plasowało się na pierwszym miejscu ligowej tabeli, przy siedmiopunktowym prowadzeniu nad drugą Modeną. Również początek fazy play-off to rozstrzygnięcia gwarantujące spokój biancorossim. W ekspresowym tempie w trzech meczach rywalizacji ćwierćfinałowej bez straty seta pokonując rywali z Latiny, Lube postawiło ważny krok w kierunku walki o scudetto. Ostatni tydzień to jednak pechowy czas dla Lube, zespół trenera Blenginiego falstartem rozpoczął walkę o finał i po dwóch meczach przegrywa z rywalami z Perugii 0:2. Jak zapewniali po ostatnim meczu zawodnicy Lube, nie jest to pełnia możliwości tego zespołu, a w perspektywie kończącego się sezonu to jednak nie pierwsze poważniejsze kłopoty, na jakie natrafili. Dotychczasowa rywalizacja Ligi Mistrzów pokazała bowiem, jak Ivan Miljković i jego koledzy potrafią reagować w sytuacjach stresowych. Przez pierwszą fazę Ligi Mistrzów Lube przeszło jak burza, na większy opór ze strony rywali biancorossi natrafili dopiero na ostatniej prostej przed Final Four. W meczach II rundy fazy play-off Lube po złotym secie wyeliminowało z gry Halkbank Ankara.

Patrząc na skład Lube, Gianlorenzo Blenginiemu pozazdrościć mógłby niejeden trener. Takich zawodników jak Alessandro Fei, Ivan Miljković, Osmany Juantorena czy William Priddy nie trzeba nikomu przedstawiać. Siła ataku biancorossich jest imponująca, jednak to nie wszystkie atuty tego zespołu, stabilne przyjęcie ma gwarantować jeden z czołowych libero, reprezentant Francji – Jenia Grebennikov, a siłę bloku serbski duet Stanković/Podrascanin. Czy plejada gwiazd włoskiej ekipy tym razem wystarczy, aby zagwarantować sukces. O sporych oczekiwaniach wobec turnieju w Krakowie mówił Marko Podrascanin. – To Final Four było dla nas głównym celem sezonu. Teraz chcemy grać do końca, dając z siebie wszystko. Musimy przede wszystkim koncentrować się na danym momencie, z pełną koncentracją podchodząc do meczu z Trento. Dla nas to będzie powtórka zeszłorocznego półfinału Pucharu Włoch, za który chcemy się zrewanżować. Wiemy jednak, że to będzie trudne spotkanie, jeśli uda nam się osiągnąć pierwszy cel, będziemy mogli myśleć o kolejnym rywalu, teraz mamy w głowach tylko ekipę z Trydentu. Ja już miałem okazję grać z Lube w Final Four w 2009 roku, ale niestety wtedy rozgrywki zakończyły się źle dla nas. Liczę więc na poprawę tego rezultatu – na łamach oficjalnej strony biancorossich mówił serbski środkowy.

Dotychczasowe występy Lube na europejskich parkietach nie należały do szczególnie udanych, nawet kiedy barw zespołu z Włoch bronił aktualnie reprezentujący Resovię – Bartosz Kurek. Dla biancorossich to czwarte Final Four LM, i wbrew pozorom to nie ostatnie lata, a początki gry w Lidze Mistrzów układały się dla Lube lepiej. Historyczny występ włoskiej ekipy to sezon 2001/2002 i polskie Final Four w Opolu, kiedy to debiutujący w elitarnych rozgrywkach, wówczas dość młody, zespół z Maceraty pokonując w finale Olympiakos Pireus, zdobył tytuł. Najjaśniejszą postacią w zespole prowadzonym wówczas przez Roberto Masciarellego był aktualny lider zespołu – Ivan Miljković. Sympatycy Lube na sukces na miarę tamtego zwycięstwa czekają 14 lat, historia zatoczyła koło, czy także tym razem Polska okaże się szczęśliwa i gościnna dla siatkarzy z Półwyspu Apenińskiego?

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved