Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > PP: Legionovia pokonała pierwszoligowca i zagra dalej

PP: Legionovia pokonała pierwszoligowca i zagra dalej

fot. Bogusław Krośkiewicz

Siatkarki Legionovii awansowały do kolejnej rundy Pucharu Polski. W środę pokonały w hali rywala pierwszoligową Wisłę Warszawa 3:1. Mimo straconej pierwszej partii podopieczne trenera Roberta Strzałkowskiego rozstrzygnęły trzy kolejne sety na swoją korzyść. O awans do ćwierćfinału legionowianki zagrają 2 marca z PTPS-em Piła lub Pałacem Bydgoszcz.

Mecz lepiej rozpoczęły legionowianki. Skuteczna była szczególnie ich gra blokiem już w pierwszej fazie seta. Zawodniczki Wisły zaś dosyć często myliły się w ataku, przytrafiły im się również błędy i nieporozumienia na rozegraniu. Przy stanie 6:2 dla Legionovii trener warszawskiego zespołu, Mirosław Zawieracz, poprosił o czas dla drużyny. Ta przerwa najwyraźniej pomogła jego zawodniczkom, bo zaczęły one stopniowo odrabiać stratę punktową. Dobrze w ataku spisywała się przyjmująca Justyna Sachmacińska, pojawił się blok w wykonaniu Moniki Kutyły i Moniki Naczk, który zatrzymał Klaudię Grzelak. Dosyć szybko kibice zgromadzeni w hali mogli zobaczyć na tablicy wyników remis po 9. Wkrótce to wiślankom udało się wyjść na pierwsze prowadzenie w meczu (12:11). Od tego momentu gospodynie stopniowo powiększały swoje prowadzenie (kolejno 14:11 i 18:12). Coś wyraźnie „zablokowało” grę legionowianek. Trener Robert Strzałkowski był zmuszony sięgnąć po zmiany, na boisku pojawiła się Malwina Smarzek i Alicja Grabka, a zaraz potem Aleksandra Wójcik zmieniła Klaudię Grzelak. Na niewiele to się jednak zdało, gdyż bardzo skuteczne były we wszystkich niemal elementach gry pierwszoligowe zawodniczki Wisły. Punktowymi zagrywkami popisywała się Monika Kutyła, wykonywała również efektowne mocne ataki, a wtórowała jej Justyna Sachmacińska. I chociaż pod koniec seta legionowianki próbowały jeszcze gonić rywalki (zmniejszyły różnicę punktową z ośmiu do pięciu punktów), to jednak przewaga warszawianek była zbyt duża. Pewnie wygrały one pierwszą odsłonę, kończąc atakiem ze środka Moniki Naczk (25:19).



Drugiego seta znów, mimo wyraźnej porażki kilka minut wcześniej, lepiej rozpoczęły przyjezdne (2:0). Pomogły w tym błędy popełnione przez Wisłę. Jednak do stanu 9:7 dla Legionovii żaden z zespołów nie był w stanie uzyskać większej przewagi i wynik oscylował w okolicach remisu. We wspomnianym momencie podopieczne trenera Strzałkowskiego wreszcie zdołały „uciec” wiślankom na kilka punktów. Dobrze w ataku prezentowała się Malwina Smarzek, skuteczny był również blok legionowianek. Za to Wisła miała bardzo duże problemy z wykorzystywaniem swoich szans, „pierwsza akcja” niemal przestała istnieć. Legionovia zaś takich kłopotów nie miała i w połowie seta prowadziła już 15:9. Wtedy o czas poprosił trener Zawieracz. Chociaż wydawało się, że zapas jest już wyraźny i dosyć bezpieczny dla przyjezdnych, to znów okazało się, że w kobiecej siatkówce nie występuje coś takiego jak „bezpieczna przewaga”. Po przerwie atak w aut posłała Malwina Smarzek, a na zagrywce pojawiła się środkowa Wisły Ivana Isailović – to jej serwisy w głównej mierze doprowadziły do remisu po 15. Wtedy jednak znowu do gry poderwały się grające w Orlen Lidze zawodniczki Legionovii. Oprócz wspomnianej dobrej gry atakującej świetną postawą w bloku wykazała się kapitan drużyny, Daria Paszek, zatrzymując dwa razy z rzędu najpierw Barbarę Włodarczyk, a zaraz potem Monikę Kutyłę. Do końca drugiego seta legionowianki utrzymywały trzy lub cztery punkty przewagi i nie dawały sobie tego prowadzenia odebrać. Partię zakończyła mocnym atakiem po prostej Malwina Smarzek (25:22).

Trzecią odsłonę kolejny już raz od prowadzenia zaczęły legionowianki (2:0). W tej pierwszej fazie seta utrzymywały one dwupunktową przewagę, w głównej mierze dzięki skutecznej grze na skrzydle Darii Paszek. Legionovia na tym etapie meczu lepiej wykorzystywała swoje szanse, zawodniczki broniły i atakowały na kontrach, co pozwoliło na powiększanie prowadzenia (11:7), jednak wiślanki nie zamierzały się poddać tak łatwo. Kibice w bemowskiej hali byli świadkami naprawdę efektownej gry w obronie, akcje były długie i emocjonujące. Jednak problemy na przyjęciu ekipy z Warszawy oraz dobra dyspozycja w zagrywce legionowianek sprawiła, że znowu uzyskały one wyraźną przewagę, którą trudno już było odrobić Wiśle (14:20). Trener Zawieracz próbował jeszcze zmian, na boisku pojawiły się Katarzyna Śmieszek i nowa zawodniczka drużyny ze stolicy, Anna Sołodkowicz. I chociaż kilka dobrych zagrywek i skuteczna gra Moniki Kutyły w ataku nieco poprawiła wynik (18:21), to jednak Legionovia nie pozwoliła już sobie odebrać prowadzenia. Trener Strzałkowski korzystał z przysługujących mu czasów, aby przypomnieć swoim zawodniczkom o konieczności zachowania koncentracji do końca seta. Partię zakończyła Aleksandra Wójcik, która wykorzystała piłkę przechodzącą po niedokładnym przyjęciu warszawskiego zespołu (25:21).

Czwarta i ostatnia odsłona tego spotkania długo była bardzo wyrównana i trudno było w niej wskazać faworyta do wygranej. Problemy na przyjęciu ciągle miały zawodniczki Wisły, za to niezwykle skuteczna była na środku Monika Naczk. Nie ustępowała jej na tej samej pozycji siatkarka Legionovii Katarzyna Połeć, popisując się równie przekonującymi atakami. Wynik długo oscylował w granicach remisu, jednak jeśli już któraś z drużyn uzyskiwała małą przewagę, to zazwyczaj była to Legionovia (8:10, 12:14). W połowie seta na zagrywce pojawiła się Aleksandra Wójcik i to właśnie jej serwisy pozwoliły na zwiększenie przewagi legionowianek. Najpierw zaserwowała asa, zaraz potem „ustrzeliła” Barbarę Włodarczyk (12:16). I kiedy znów wydawało się, że mecz zmierza ku końcowi, a prowadzenie przyjezdnych jest wystarczające, wiślanki poderwały się jeszcze do gry. W tej fazie meczu warszawska ekipa opierała swoją skuteczność głównie na grze atakującej Moniki Kutyły, w Legionovii podział rozgrywanych piłek był nieco bardziej urozmaicony. Końcówka tej partii była niezwykle emocjonująca, podopieczne trenera Strzałkowskiego dały sobie odebrać czteropunktowe prowadzenie (z 19:23 na 23:23). Nie pozwoliły sobie jednak wyrwać kolejnego seta i wykorzystały drugą piłkę meczową, dwa razy zatrzymując atakującą warszawskiego zespołu i kończąc swoją szansę na skrzydle (24:26).

Wisła Warszawa – Legionovia Legionowo 1:3
(25:19, 22:25, 21:25, 24:26)

Zobacz również:
Wyniki Pucharu Polski kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved