Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Polskich klubów nie stać na Wilfredo Leona

Polskich klubów nie stać na Wilfredo Leona

fot. Klaudia Piwowarczyk

W sierpniu najlepszy siatkarz świata zadebiutuje w reprezentacji Polski. Czy kiedykolwiek wystąpi w PlusLidze? Oferty podobno są.  Pozyskanie czterokrotnego triumfatora Ligi Mistrzów wiązałoby się z koniecznością wyłożenia ogromnych pieniędzy, bo szacuje się, że w Perugii Leon zarabia za sezon ponad milion euro. Żadnego klubu PlusLigi nie stać na taki wydatek. 

Już niedługo, 24 lipca zakończy się okres karencji Wilfredo Leona nakładany przez FIVB na zawodników, którzy zmieniają barwy narodowe. Od tego dnia Leon będzie mógł występować w reprezentacji Polski. Przyjmujący Perugii prawdopodobnie zadebiutuje w kadrze w Krakowie podczas Memoriału Wagnera (1–3.08), a potem ma być filarem zespołu w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich (Gdańsk, 9–11.08). – Długo czekałem na ten moment. Już nie mogę się doczekać – mówi Leon.



Nie jest tajemnicą, że na pochodzącego z Kuby genialnego siatkarza zakusy miały także inne kraje – przede wszystkim Rosja, Włochy i Turcja. Kulisy tamtych rozmów ujawnia dzisiaj Bolesław Grzyb, menedżer 26-letniego siatkarza. – Każde z tych państw kusiło Wilfredo, a Turcy proponowali mu nawet za przyjęcie obywatelstwa wysoką kwotę. Leon stanowczo odmówił, twierdząc, że jeżeli ma grać w innej drużynie narodowej niż kubańska, to tylko w reprezentacji Polski. Tym bardziej że jego żona jest Polką, tu mieszka i tutaj układa sobie życie na przyszłość. Widać było jego dużą determinację, żeby grać w naszej kadrze – mówi w rozmowie z „PS” Grzyb junior.

Czekając na debiut Leona w biało-czerwonych barwach, kibice zastanawiają się, czy kiedykolwiek genialny przyjmujący zagra w PlusLidze. Na przykład w sezonie 2020/21, gdy skończy mu się dwuletnia umową z Perugią. – Parę konkretnych zapytań o Wilfredo już było. Nie mogę jednak zdradzić, o jakie kluby chodziło – mówi Grzyb junior. To jego ojciec Andrzej opiekował się Leonem w 2014 roku po ucieczce z Kuby.

Właśnie wtedy zanim srebrny medalista mistrzostw świata trafił do Zenitu Kazań, szansę na podpisanie z nim umowy miała Asseco Resovia. Leon, który był wówczas bez klubu poprosił o możliwość trenowania w Rzeszowie, ale nie zgodził się na to ówczesny trener Resovii Andrzej Kowal. Ostatecznie Kubańczyk przez pewien czas uczestniczył w zajęciach AKS, drugiej drużyny klubu z Podkarpacia. Andrzej Grzyb proponował wtedy Resovii Leona, ale do rozmów nie doszło. – Chęć podpisania umowy ze strony Wilfredo była. I od razu muszę dodać, że chodziło o zdecydowanie niższe kwoty kontraktu niż te, które proponowano mu potem w Rosji. Zaufał mu trener Zenitu Władimir Alekno, a Leon wygrał dla rosyjskiego klubu wszystko. W tym wypadku sprawdziło się powiedzenie, że kto nie zaryzykuje, ten nie wypije szampana. Rosjanie zaryzykowali, postawili na Wilfredo, uwierzyli w niego, a on bardzo szybko odpłacił się im świetną grą – mówi Bolesław Grzyb.

A tak tamte wydarzenia w rozmowie z „PS” wspomina sam siatkarz. – Klub z Rzeszowa doskonale wiedział, jaka jest moja sytuacja, bo trenowałem tam sześć miesięcy i prosiłem trenera Kowala, żeby dał mi szansę gry w jego zespole. Tak się jednak nie stało, ale to nie jest mój problem – mówił Leon.

Teraz pozyskanie czterokrotnego triumfatora Ligi Mistrzów wiązałoby się z koniecznością wyłożenia ogromnych pieniędzy, bo szacuje się, że w Perugii Leon zarabia za sezon ponad milion euro. Żadnego klubu PlusLigi nie stać na taki wydatek. – Istnieją różne opcje. W Polsce jest na przykład wielu sponsorów indywidualnych, którzy są zainteresowani sprowadzeniem Wilfredo do PlusLigi. Na razie on jest jednak skupiony na grze w Perugii. Chce pobić wszelkie możliwe rekordy pod względem zdobytych tytułów w Lidze Mistrzów – mówi Grzyb.

Więcej w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-03-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved