Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Polacy będą chcieli sięgnąć po drugi tytuł mistrzów Europy

Polacy będą chcieli sięgnąć po drugi tytuł mistrzów Europy

fot. Aleksandra Twardowska

Europejska Konfederacja Piłki Siatkowej (CEV) nie daje sympatykom swojej dyscypliny odpocząć. W niedzielę poznaliśmy mistrzynie Europy, a już od czwartku rozpoczyna się ten sam turniej mistrzowski, ale w wykonaniu mężczyzn. Podobnie jak u kobiet będzie on obfitował w wiele nowości. Grono drużyn biorących udział zostało poszerzone do 24, a rozgrywki będą się toczyły w czterech krajach: Francji, Słowenii, Belgii i Holandii. Debiut zaliczą dwie reprezentacje: Czarnogóry i Macedonii Północnej. Tytułu bronią Rosjanie, ale jest wiele zespołów, które mają zamiar pokusić się o złote krążki, m.in. Biało-Czerwoni, którym do tej pory tylko raz udało się sięgnąć po medale z najwyższego kruszcu.

Po raz pierwszy mistrzostwa Europy zostały rozegrane w Italii w 1948 r. Wygrała ja reprezentacja Czechosłowacji, za którą znaleźli się Francuzi i gospodarze. Od tego momentu turniej ten rozgrywany był nieregularnie w odstępach rocznych, dwuletnich, trzyletnich, a nawet pięcioletnich. Jednak od 1975 r. impreza ta organizowana jest cyklicznie co 2 lata. Najczęściej, bo aż czterokrotnie przedstawicieli najlepszych drużyn na Starym Kontynencie gościli Włosi. Polskiemu Związku Piłki Siatkowej przywilej ten przypadł w 2013 r., kiedy wraz z Duńczykami byliśmy współgospodarzem oraz w 2017 r. CEV chcąc popularyzować dyscyplinę w różnych krajach w 2005 r. po raz pierwszy zdecydował się, że turniej ten rozegrany zostanie na terenie dwóch państw. Jak się później okazało pomysł ten został przyjęty na dłużej i po Serbii i Czarnogórze oraz Włoszech jeszcze trzykrotnie z niego skorzystano. Zaczynające się mistrzostwa będą prawdziwym przełomem, gdyż po raz pierwszy rozegrane zostaną na terenie aż czterech krajów: Francji, Słowenii, Belgii i Holandii.



Niekwestionowanymi liderami w ilości zdobytych medali jest ekipa ZSRR, która aż dwunastokrotnie zdobywała tytuł mistrza Europy, a dwukrotnie musiała zadowolić się trzecim miejscem. Wyczyn ten jest na tyle spektakularny, że tylko dwukrotnie ZSRR wyjechał z turnieju bez żadnej zdobyczy medalowej. Drużyna ta na europejskich boiskach była niekwestionowanym liderem nieprzerwanie od 1967 r. przez 22 lata, kiedy to na dwa lata musiała uznać wyższość Włochów. I to właśnie zawodnicy z Półwyspu Apenińskiego zajmują drugie miejsce w klasyfikacji wszechczasów tej imprezy z dorobkiem sześciu złotych, czterech srebrnych i trzech brązowych medali. W ostatnich czasach to zespół Italii podnosił najczęściej ten upragniony puchar. Po rozpadzie ZSRR reprezentantom Rosji zdobywanie medali nie przychodziło już z taką łatwością, jak ich poprzednikom, gdyż tylko w 2013 i w 2017 r. mogli się cieszyć po ostatnim gwizdku sędziego kończącym turniej. Na boiskach Francji, Słowenii, Belgii i Holandii będą występować w roli obrońców tytułu i po raz kolejny wskazywani są jako jedni z faworytów tychże mistrzostw.

Polacy po raz pierwsi przystąpili do tych rozgrywek w 1950 r., kiedy uplasowali się na szóstym miejscu. Po serii szóstych lokat przełom przyszedł w 1967 r. kiedy po raz pierwszy mogli się cieszyć z wywalczenia medalu. Wprawdzie stanęli na najniższym stopniu podium, ale od tego momentu miały przyjść lepsze czasy i tak faktycznie było. Złota drużyna Huberta Jerzego Wagnera zdobyła swój pierwszy srebrny krążek w 1975 r. i od tego momentu przez cztery kolejne imprezy powtarzała ten sukces w zmienionym już składzie personalnym. Za każdym razem musiała spoglądać z uznaniem na ekipę ZSRR, która w tym czasie nie miała sobie równych. Po ostatnim medalu w 1985 r. było już coraz gorzej. Siódme, szóste, czy piąte miejsce zarówno zawodników, jak i kibiców nie satysfakcjonowało. Po wicemistrzostwie świata zdobytym w 2006 r. oczekiwano co najmniej powtórzenia sukcesu na parkietach europejskiego czempionatu. Tymczasem biało-czerwoni zanotowali najgorszy występ w historii. Sukces miał przyjść dwa lata później, kiedy Piotr Gruszka wraz Bartoszem Kurkiem poprowadzili naszą reprezentację na sam szczyt. Niestety jak się okazało do tej pory jedyny. Wprawdzie w 2011 r. udało się jeszcze wywalczyć brązowe krążki, ale od tego momentu nasi reprezentanci zawodzili plasując się na dalekich pozycjach. Zwłaszcza 10 miejsce na turnieju rozgrywanym w Polsce było uznane za dużą porażkę.

XXXI Mistrzostwa Europy będą pod wieloma względami różne od tych odbywających się dwa lata temu w Polsce. Jak już wyżej wspominałam po raz pierwszy będą miały miejsce aż na terenie czterech krajów, co do tej pory nigdy się nie zdarzyło. Ponadto grono drużyn biorących udział zostało poszerzone z 16 do 24. Zmieniono też system rozgrywania meczów. Dotychczas szesnaście drużyn podzielone było na cztery grupy. Ich zwycięzcy awansowali bezpośrednio do ćwierćfinału, a drugie i trzecie ekipy grały baraż o najlepszą ósemkę. W tegorocznych rozgrywkach zdecydowano się zrezygnować z barażu kosztem grania dłuższej fazy pucharowej. I tak, zespoły w dalszym ciągu podzielone są na cztery grupy, ale po zakończeniu fazy grupowej zwycięzcy nie będą mieć zapewnionego bezpośredniego awansu do ćwierćfinału tylko będą musieli zmierzyć się z czwartą drużyną innej grupy. Zespoły z miejsc drugich i trzecich także, a pozostałe kończą udział w turnieju. I tak grupa A krzyżować się będzie z grupą C, a B z D. Zwiększenie liczby zespołów oraz konieczność częstych przenosin przez zespoły sprawiły, że impreza ta wydłuży się znacznie w czasie. W Polsce trwała ona jedenaście dni, podczas kiedy tegoroczna aż siedemnaście.

Wskazać jednego faworyta jest niezwykle ciężko. Groźni wydają się być Rosjanie, którzy po wygraniu Ligi Narodów oraz uzyskaniu kwalifikacji na Igrzyska Olimpijskie mogą skupić się na obronie tytułu. Wydaje się, że współpraca zawodników z trenerem Tuomasem Sammelvuo po jego przejęciu kadry zaczyna się układać wzorowo i zespół ten będzie bardzo groźny dla każdego przeciwnika. Na boiskach Słowenii, a zapewne później i Francji zaprezentuje się mieszanka doświadczenia z młodością, a nazwiska typu Maksim Michajłow, Dmitrij Muserski, czy Dmitrij Wołkow zawsze są gwarantem wysokiego poziomu. Nie zapominać należy także o gospodarzach – Francuzach. Wprawdzie do ekipy tej przylgnęła łatka, że zawodzą na dużych imprezach to za wszelką cenę będą się chcieli pokazać przed własną publicznością. Jedyne co może ich martwić to kontuzje, na które narzeka ich największa gwiazda Earvin N`Gapeth oraz inny przyjmujący – Trevor Clevenot. Jak zawsze nie zamierzają się poddawać Włosi. Trener Gianlorenzo Blengini zdołał namówić do gry swoje największe gwiazdy: Osmanego Juantorene i Ivana Zaytseva, dzięki czemu na pewno będą się liczyć w walce o najwyższe cele. Jednak wielu ekspertów zwraca oczy w stronę reprezentacji prowadzonej przez Vitala Heynena. Mistrzowie świata wzmocnieni Wilfredo Leonem uważani są przez wielu za murowanego kandydata do medalu. Nawet bez powracającego po kontuzji Bartosza Kurka mają tak szeroką kadrę równorzędnych zawodników, że o ile poradzą sobie z presją faworyta (co nie zawsze im się na turnieju rozgrywanym na Starym Kontynencie udawało) to mogą wracać z niego bardzo zadowoleni.

Wydaje się, że wszystko powinno się rozstrzygnąć między tą ,,czwórką, ale wielokrotnie już byliśmy świadkami, że na tym turnieju często pojawia się tzw. ,,czarny koń”. Dwa lata temu byli to Niemcy. Warto dodać, że ponownie w niemieckich barwach zobaczymy Georga Grozera, który wraz z Lukasem Kampą i kolegami będą chcieli powtórzyć sukces osiągnięty w Tauron Arenie w Krakowie. Nie można zapominać też o Serbach. Przed Slobodanem Kovacem to pierwsza impreza, gdzie jest głownodowodzącym brązowych medalistów poprzednich mistrzostw. Aleksandar Atanasijević, Srecko Lisinac czy Uros Kovacević to nazwiska, których nikomu przedstawiać nie trzeba, ale pozostaje pytanie, czy będą się potrafili podnieść po ostatnich porażkach w nienajlepszym stylu. Na uwagę zasługują także Belgowie oraz Słoweńcy. Obie drużyny nie mają może wielkich nazwisk w swoich szeregach, ale razem tworzą duży kolektyw, który jest w stanie powalczyć z najlepszymi. Zwłaszcza Słoweńcy będą chcieli pokazać się z dobrej strony przed własną publicznością. A może niespodziewanie zaskoczy jeszcze ktoś inny?

Polscy siatkarze w ME

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2019-09-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved