Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Podsumowanie PlusLigi: Nic dwa razy się nie zdarza, rozczarowujący sezon Aluronu

Podsumowanie PlusLigi: Nic dwa razy się nie zdarza, rozczarowujący sezon Aluronu

fot. Klaudia Piwowarczyk

Do sezonu 2019/2020 siatkarze Aluron Virtu CMC Zawiercie przystępowali z dużymi nadziejami. Chcieli ponownie włączyć się do walki o czołowe lokaty, ale tym razem rzeczywistość okazała się dla nich brutalna. W wielu meczach spisali się poniżej możliwości, a przerwany przez koronawirusa sezon zakończyli poza czołową ósemką.

Po bardzo udanym sezonie 2018/2019 siatkarze Aluron Virtu CMC Zawiercie w kolejnym chcieli pójść za ciosem. Zdawali sobie sprawę, że ponowne znalezienie się w turnieju finałowym Pucharu Polski oraz awans do czołowej czwórki PlusLigi będzie trudnym zadaniem do zrealizowania, ale liczyli, że ponownie namieszają na krajowym podwórku.



Ich atutem miało być utrzymanie trzonu zespołu z poprzedniego sezonu. Z drużyny odeszło bowiem tylko czterech zawodników, a na ich miejsce ściągnięto dwóch środkowych – Patryka Czarnowskiego oraz Pietera Verheesa oraz dwóch przyjmujących – Wojciecha Ferensa i Nikołaja Penczewa.

Początek sezonu był obiecujący w wykonaniu podopiecznych Marka Lebedewa. Odnieśli bowiem zwycięstwa z rywalami z Olsztyna, Lubina i Bydgoszczy, a znacząco postawili się także mistrzom Polski. Szeroki skład powodował, że australijski szkoleniowiec mógł rotować zawodnikami, co miało być dużym atutem zawiercian. – Praktycznie w każdym dotychczasowym meczu zmienialiśmy szóstkę. Równy skład jest naszą siłą. Nieważne, kto wychodzi na boisko, wszyscy się wspieramy, jesteśmy pozytywnej myśli i zawsze walczymy o zwycięstwo – deklarował Marcin Waliński, przyjmujący „jurajskich rycerzy”.

Im dalej w głąb sezonu, tym jednak dla Aluronuschody stawały się coraz bardziej strome. W listopadzie wygrał jeszcze z Cuprum, Visłą i MKS-em, a pod koniec miesiąca z beniaminkiem z Suwałk, ale w kolejnych tygodniach ponosił porażkę za porażką w rozgrywkach ligowych. Na kolejne zwycięstwo musiał czekać aż do stycznia, kiedy to na wyjeździe pokonał olsztyńskich akademików. – Końcówka roku nie była dla nas zbyt udana. W lidze ponieśliśmy kilka porażek. Nie możemy być zadowoleni ze swojej postawy w pierwszej rundzie. Mimo że brakuje nam trzech punktów, żeby znaleźć się w okolicach siódmego miejsca, to nie tego spodziewaliśmy się po swojej grze – komentował wówczas Dominik Kwapisiewicz, drugi szkoleniowiec ekipy z Zawiercia.

W międzyczasie zadebiutowała ona w europejskich pucharach. W Challenge Cup w pierwszej rundzie dwukrotnie pokonała bułgarski Hebar Tazardzik, a w kolejnej rundzie w pierwszym meczu odprawiła z kwitkiem Spor Toto Ankara. W rewanżu przegrała, a w złotym secie nie wykorzystała szansy na znalezienie się w kolejnej rundzie. Natomiast kolejne niepowodzenia w PlusLidze spowodowały, że zespół z Zawiercia zaczął oddalać się od fazy play-off. W związku z tym działacze podjęli szereg działań, które miały spowodować, że Aluron wróci na zwycięską ścieżkę. Najpierw zdecydowano się na wymianę rozgrywających. Michal Masny przeniósł się do Bydgoszczy, a do Zawiercia przyszedł równie doświadczony Piotr Lipiński. Kolejnym krokiem było podziękowanie za współpracę Markowi Lebedewowi, którego na stanowisku pierwszego trenera zastąpił Dominik Kwapisiewicz. Wydawało się, że pod jego wodzą drużyna się podniesie, bowiem dość niespodziewanie wygrała między innymi z Jastrzębskimm Węglem i Skrą Bełchatów. Wówczas odżyły nadzieje, że znajdzie się w play-off, ale porażki z Asseco Resovią i Treflem ponownie skomplikowały sytuację Aluronu. Na dwie kolejki przed zakończeniem rundy zasadniczej miał tylko matematyczne szanse na znalezienie się w czołowej ósemce. – Mogło wydawać się, że coś drgnęło, że powoli łapiemy odpowiedni rytm, ale sytuacja wewnętrzna nas nie rozpieszczała. Przez choroby i absencje nie mogłem korzystać ze wszystkich zawodników. Miało to wpływ na fakt, że u siebie nie udało nam się wygrać z Asseco Resovią, a później w Gdańsku – podkreślił Kwapisiewicz.

Koronawirus przerwał rozgrywki, a runda zasadnicza nie została dokończona. Bez wątpienia dla Aluron Virtu CMC Zawiercie ostatnie miesiące były trudne. Zanosi się na to, że w zespole tym razem zajdą spore zmiany, a działacze mają nad czym myśleć przed kolejnymi rozgrywkami. Muszą przeanalizować ostatni sezon i wyciągnąć z niego odpowiednie wnioski, aby „jurajska armia” w następnych rozgrywkach ponownie stała się pozytywnym zaskoczeniem PlusLigi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2020-03-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved