Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Podsumowanie LSK: Wisła Warszawa – kompromitacja na wszystkich frontach

Podsumowanie LSK: Wisła Warszawa – kompromitacja na wszystkich frontach

fot. Michał Szymański

Historia żeńskiej ekstraklasy pamięta już przypadki drużyn mocno odstających od reszty stawki. Tak było w przypadku AZS-u Białystok, APS-u Rumia czy też Gedanii Gdańsk. Nigdy jednak nie zdarzyło się, by zespół zakończył rundę zasadniczą z ujemnym bilansem punktowym. Wisła Warszawa nie wygrała żadnego meczu w lidze, niewiele brakowało, a nie miałaby wystarczającej liczby zawodniczek do rozegrania meczu. Ten sezon to była kompromitacja stołecznego klubu.

Trudny początek

Już przed sezonem widać było pierwsze oznaki tego, że może to być ciężki czas dla warszawskiej Wisły. Działacze mieli ogromny problem ze znalezieniem hali, w której drużyna mogłaby trenować i rozgrywać mecze. W okresie przygotowawczym zespół trenowany był przez Adama Grabowskiego, jednak tuż przed rozpoczęciem rozgrywek szkoleniowiec ten pożegnał się z klubem. Zespół przejęła Agnieszka Rabka i chyba szybko tego pożałowała…



Siatkarki Wisły w przedsezonowych sparingach i turniejach nie wyglądały jednak źle. Sprowadzone Brazylijki i Elena Nowgorodczenko oraz kilka polskich zawodniczek z ekstraklasowym doświadczeniem mogły dawać nadzieję na walkę jeśli nie o play-off, to przynajmniej o utrzymanie. Szybko jednak się okazało, że Brazylijki nie będą mogły grać, bowiem klub ma nałożony zakaz transferów międzynarodowych przez CEV – wszystko to pokłosie nierozliczonego kontraktu serbskiej zawodniczki Mirjany Djurić. Prezes Kulikowski twierdził, że nie ma prawnych możliwości zapłaty, potem, że zawodniczka nie chciała przyjąć pieniędzy, a Wisła musiała sobie radzić w krajowym składzie.

problemy nie tylko kadrowe

Warszawianki przegrywały mecz za meczem, Brazylijki siedziały sfrustrowane za bandami o reszta drużyn uciekała Wiśle. Pierwsze oznaki optymizmu w klubie można było zauważyć po wygranych setach z Chemikiem Police i BKS-em Bielsko-Biała, ale jak się okazało ta jaskółka wiosny nie uczyniła. Wprawdzie w grudniu CEV odwiesił chwilowo zakaz dla zawodniczek z zagranicy i stołeczny zespół zdobył dwa punkty (przegrywając po tie-breaku z MKS-em Kalisz i Radomką Radom), ale jak się okazało były to pierwsze i ostatni punkty Wisły w tym sezonie.

Pod koniec grudnia prezes klubu zaproponował zawodniczkom obniżenie kontraktu, a te, które się na to nie zgodziły, musiały opuścić Wisłę. Sytuacja stała się dramatyczna, bowiem CEV przywrócił zakaz wobec niewywiązywania się klubu z ustaleń. Do tego doszła kolejna zmiana na stanowisku trenera – Agnieszkę Rabkę zastąpił serbski szkoleniowiec Dejan Desnica. Jego wypowiedzi o szybkim wzmocnieniu składu i walce o utrzymanie świadczyły, że Desnica faktycznie uwierzył zapewnieniom prezesa Kulikowskiego. Jakież musiało być jego zdziwienie, gdy w styczniu został z sześcioma siatkarkami, a Wisła nie pojechała na mecz do Łodzi z Budowlanymi. Chwilę później stołecznej drużynie groziło wyrzucenie z ekstraklasy, co byłoby następstwem kolejnego walkowera. Wisła nie miała gdzie i kim rozegrać meczu z Chemikiem. Ostatecznie udało się wynająć halę w Łodzi i zebrać siedem zawodniczek – mecz został rozegrany, a Wisła wciąż walczyła.

Prezes Kulikowski miał do końca stycznia uregulować sprawy z Djurić i zakaz transferów ostatecznie miał zostać zdjęty. Do tego jednak nie doszło, a skład Wisły uzupełniły zawodniczki z drugiej i trzeciej ligi. Jasne stało się, że warszawski klub niewiele będzie już w stanie zdziałać w ekstraklasie. Wisła przegrała wszystkie spotkania do końca rundy zasadniczej, jednak według zapewnień prezesa szykowała się na play-out. Miała w nim zagrać z #VolleyWrocław, z którym dwukrotnie poległa w rundzie zasadniczej i to w silniejszym składzie. Skąd optymizm szefa klubu – do dziś nie wiadomo.

minusowe konto

Do play-out z powodu sytuacji epidemiologicznej w kraju nie doszło, dodatkowo Wisła została ukarana odjęciem trzech punktów za niespełnianie wymogów licencyjnych. Tym samym zakończyła sezon mając -1 punkt na koncie i zostawiając po sobie fatalne wrażenie. Nie zamknięte sprawy rozliczeń z zawodniczkami, brak hali, ciągłe zmiany trenerów, do tego doszły prasowe doniesienia o zachowaniach prezesa ocierających się o mobbing. Tak w ekstraklasie wszyscy zapamiętają Wisłę Warszawa, a niektóre siatkarki, które w tym klubie grały z pewnością będą chciały szybko wymazać z pamięci ten epizod w swojej karierze.

Wisła nie zasłużyła na grę w ekstraklasie i przez cały sezon usilnie starała się to wszystkim udowodnić. Udało jej się to w stu procentach, a teraz nikt nie powinien być zdziwiony, jeśli w najbliższych tygodniach usłyszymy kolejną narrację z klubu, że Wisła nie powinna spaść, a degradacja jest niesprawiedliwa. Bo przecież w play-out to mogłoby się zdarzyć wszystko…

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2020-03-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved