Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Podsumowanie LSK: PTPS pozytywnym zaskoczeniem

Podsumowanie LSK: PTPS pozytywnym zaskoczeniem

fot. Michał Szymański

Przed sezonem wydawało się, że Enea PTPS Piła będzie walczyło o utrzymanie w Lidze Siatkówki Kobiet. Tymczasem podopieczne Mirosława Zawieracza sprawiły kilka niespodzianek, a rundę zasadniczą zakończyły na ósmym miejscu.  W play-off już jednak nie zagrały, bo sezon przerwała pandemia koronawirusa.  

Przed sezonem wydawało się, że zespół z Piły czekają trudne miesiące. W międzysezonowej przerwie odeszła z niego większość zawodniczek, a na kontynuowanie współpracy z PTPS-em zdecydowały się tylko Anna Pawłowska oraz Paula Słonecka. Klub zdecydował się na ściągnięcie kilku młodych zawodniczek oraz kilku siatkarek, które nie znalazły miejsca w innych drużynach grających w LSK. Nikt w Pile nie ukrywał, że priorytetem dla podopiecznych Mirosława Zawieracza będzie utrzymanie się w rozgrywkach, tymczasem one w rundzie zasadniczej spisały się znacznie powyżej oczekiwań.



Wszystko zaczęło się od porażki z Chemikiem Police, później przyszła także przegrana z Developresem, ale pilanki szybko utarły nosa faworytkom. Najpierw odprawiły z kwitkiem BKS, a kilka dni później pokonały na wyjeździe mistrza Polski, już wówczas pokazując, że nie zamierzają być dziewczynkami do bicia. – Wykonałyśmy swoją pracę. Starałyśmy się dać z siebie wszystko i pokazać się z jak najlepszej strony. To zaowocowało wspaniałym wynikiem. Zagrałyśmy bardzo zespołowo. Wysłaliśmy do rywalek sygnał, że nie można nas lekceważyć – mówiła po ograniu łodzianek Karolina Bednarek, środkowa drużyny z Wielkopolski.

W kolejnych tygodniach podopieczne Mirosława Zawieracza grały w kratkę. Nie sprostały między innymi Budowlanym, MKS-owi oraz Legionovii, ale wygrane z Radomką i borykającą się z problemami Wisłą sprawiły, że ich sytuacja wciąż była całkiem dobra. – Jakby ktoś wcześniej mi powiedział, że będziemy mieli cztery wygrane mecze, to wzięłabym taki wynik w ciemno. Gramy ciekawie, dużo bronimy, chociaż z atakiem jest jeszcze różnie. Wystarczy to na urywanie punktów faworytom, co zresztą już udowodniłyśmy. Uważam, że sporo jeszcze możemy pokazać. Nie jesteśmy drużyną do bicia, co wszyscy zakładali przed sezonem – podkreślała w Polsacie Sport Magdalena Saad, libero PTPS-u.

Na czterech zwycięstwach pilanki nie zamierzały jednak poprzestawać. Pod koniec pierwszej rundy pokonały jeszcze rywalki z Wrocławia, a w drugiej ponownie okazały się lepsze od zespołów z Radomia i Bielska-Białej, wzięły także rewanż na kaliszankach, coraz bardziej włączając się do rywalizacji o miejsce w czołowej ósemce. Ważne dwa oczka zdobyły w potyczce z wyżej notowaną Legionovią, a wygrana z outsiderem ze stolicy praktycznie przypieczętowała awans PTPS-u do play-off. Wprawdzie w drugiej rundzie więcej niespodzianek nie udało się sprawić pilankom, a słabo zagrały między innymi z Pałacem i #Volley-em, ale i tak całą rundę zasadniczą zagrały na plus. Były skazywane na walkę o utrzymanie, a jednak na boisku pokazały, że potrafią grać w siatkówkę. Ich ważnymi ogniwami początkowo były między innymi Paula Słonecka i Żaneta Baran, a w trakcie trwania rozgrywek dużo dobrego do zespołu wniosła Aleksandra Kazała. Swoje robiły też między innymi środkowe, a także Oliwia Urban i Magdalena Saad. Okazało się, że zespołowością też można sporo zdziałać. Mimo że w ekipie trenera Zawieracza nie było gwiazd, to jednak w Pile został stworzony kolektyw, który uplasował się wyżej od kilku mocniejszych na papierze drużyn. – Na początku sezonu nikt w nas nie wierzył. Wszyscy mówili, że będziemy w strefie spadkowej i spadniemy do I ligi. Dlatego jestem bardzo zadowolona, że doszłyśmy do fazy play-off – mówiła Marta Janiszewska.

W ćwierćfinale pilanki miały zmierzyć się z Grupą Azoty Chemikiem Police, z którym dwukrotnie przegrały w rundzie zasadniczej. Nie były faworytkami tej rywalizacji, ale gdyby się ona odbyła, to miały szansę na zebranie dodatkowego doświadczenia boiskowego. Koronawirus jednak wstrzymał rozgrywki, dlatego w Pile wszyscy muszą zadowolić się miejscem w czołowej ósemce. Na pewno jest to wynik lepszy niż można było oczekiwać przed sezonem. Chociaż według szkoleniowca PTPS-u w play-off mógł on jeszcze pokusić się o wyższą lokatę na koniec rozgrywek. – Czekaliśmy na play-off. Bardzo chcieliśmy w nich grać. Planowaliśmy w nich jeszcze coś ugrać. Ósma lokata to nie był kres naszych możliwości. Gra w ósemce miała być dla nas nagrodą za pracę wykonaną przez cały sezon. Wszystko skończyło się przed czasem – skomentował na łamach lsk.net.pl trener drużyny z Wielkopolski.

Sezon 2019/2020 jest już jednak historią. Przed działaczami z Piły trudny okres, bowiem muszą zbudować skład na nowy sezon. Jeśli tym razem nie dojdzie w PTPS-ie do rewolucji kadrowej, a drużyna nie zostanie znacząco osłabiona, to być może w kolejnych rozgrywkach nie tylko znajdzie się w czołowej ósemce, ale także sprawi jakąś niespodziankę w play-off. Na razie jednak trzeba czekać na wieści transferowe z wielkopolskiego klubu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2020-03-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved