Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Podsumowanie LSK: Pałac skończył na tym samym miejscu, ale w gorszym stylu

Podsumowanie LSK: Pałac skończył na tym samym miejscu, ale w gorszym stylu

fot. Michał Szymański

Przed startem rozgrywek 2019/2020 Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz miał zwrócone ku sobie więcej par oczu. Rewelacja poprzedniego sezonu musiała bowiem udowodnić, że waleczna postawa nie była dziełem przypadku. Minione zmagania wprawiają obserwatorów w dużą konsternację, gdyż drużyna nie grała tak skutecznie, jak przed rokiem, lecz mimo to udało się jej powtórzyć wynik. Możliwe, że teraz przed bydgoskim klubem czas na poważniejsze ruchy kadrowe.

Spore nadzieje



Podczas przerwy sezonowej Pałac nie musiał szczególnie przebudowywać zespołu. Wprawdzie karierę zakończyła Natalia Misiuna, jednakże w jej miejsce klub sprowadził Annę Stencel. Ponadto do Bydgoszczy przybyły dwie atakujące – Tereza Vanzurova oraz Izabella Rapacz, które miały rozwiązać zeszłoroczne problemy na tej pozycji. Reszta podstawowego zespołu pozostała w zasadzie bez większych zmian.

Nieznacznie zmodyfikowany skład, prowadzony przez charyzmatycznego Piotra Matelę przystępował do rozgrywek z nieco innym bagażem oczekiwań. Po udanej kampanii 2018/2019 wszyscy patrzyli na zespół z większymi oczekiwaniami. Sam trener jasno deklarował, iż gra toczy się o co najmniej osiągnięcie wyniku sprzed roku, jasno dając jednak do zrozumienia, że aspiracje są wyższe. Pałac nie był już bowiem niespodzianką, tylko zespołem mającym udowodnić swoją wartość zbudowaną poprzednim sezonem.

Obiecujący początek

„Pałacanki” od razu miały jednak niełatwe zadanie sprostania wymaganiom kibiców. Mianowicie kalendarz sprawiał, że na pięć pierwszych spotkań, aż w czterech z nich bydgoszczanki mierzyły się z Grupą Azoty Chemikiem Police, Developresem SkyRes Rzeszów oraz dwukrotnie z Grotem Budowlanymi Łódź. Jedynym „łatwiejszym” meczem miała być konfrontacja z Wisłą Warszawa.

Mimo trudnego harmonogramu Pałac pokazał, że stać go na wiele. Zaczęło się od przegranej w tie-breaku z Budowlanymi u siebie. Później przyszła wygrana 3:0 z Wisłą. W Rzeszowie drużyna została wprawdzie sprowadzona na ziemię, lecz bydgoszczanki odbiły to sobie wygraną w Łodzi 3:0. Na finał tej części gier podopieczne Mateli postawiły Chemikowi bardzo twardy opór, finalnie ulegając w tie-breaku. – Kolejny raz zagraliśmy z trudnym przeciwnikiem i przestajemy bać się czołówki. Do dziewczyn chyba dochodzi świadomość, że wszystko jest w ich rękach, niezależnie kto i co będzie grał po drugiej stronie siatki. Moje podopieczne pokazały to w Łodzi, a także teraz i za to dla nich gratulacje – powiedział po meczu z policzankami Matela.

Nie ma lekko

Z czasem zespół z Bydgoszczy gasł. Porażka u siebie 0:3 z ŁKS-em nie była wprawdzie złym omenem. Dwie kolejki później „Pałacanki” w hali Immobile Łuczniczka musiały jednak uznać wyższość E.LECLERC Radomki Radom. – Oddaliśmy pole przeciwnikowi, nic więcej nie trzeba mówić. Mecz kończy się w momencie, gdy mamy trzy sety na swoim koncie, a nie byliśmy do tego nawet blisko. Dostosowaliśmy się do gry przeciwnika – skomentował spotkanie trener.

Wyjazdowe zwycięstwo z Eneą PTPS-em Piła nie przywróciło wszystkiego do normy. 15 grudnia Pałac był bliski totalnej klęski z zespołem gości w postaci DPD Legionovii Legionowo. Po drugim secie Matela wziął swoje siatkarki na mocną rozmowę. Ta wprawdzie podziałała, lecz finalnie gospodynie ugrały jedynie seta. Dwa dni później natomiast bydgoszczanki poniosły wyjazdową klęskę z #VolleyWrocław. Złe wyniki zespołu ciągnęły się aż do 17. kolejki, po której bilans klubu wynosił 5-11.

Dobra końcówka

W ostatnich sześciu spotkaniach Pałac zaczął wracać na właściwe tory. Wprawdzie drużynie zdarzyła się wstydliwa porażka w Radomiu, lecz „Pałacanki” wygrały wszystkie pozostałe cztery spotkania u siebie, ponadto stawiając w Legionowie twardy opór. Takie rezultaty sprawiły, że zespół zajął finalnie 6. miejsce, szykując się tym samym na ćwierćfinałową rywalizację play-off z ŁKS-em. – Przed meczami z ŁKS-em musimy zadbać o konsekwencję w każdym elemencie. Teraz nie da się już czegokolwiek wytrenować. Najważniejsza jest kwestia dobrej regeneracji oraz przygotowania psychicznego i fizycznego, szczególnie wytrzymałościowego – zapowiadał trener. Ostatecznie do tej rywalizacji nie doszło, a siatkarki z Bydgoszczy drugi rok z rzędu zakończyły ligowe zmagania na 6. lokacie.

Co dalej?

Trudno jednoznacznie ocenić, jaki to był sezon dla Pałacu. Sam Matela uważa, iż drużyna osiągnęła dobry wynik. –Jeśli dla kogoś to jest stagnacja, ok, każdy ma prawo do swojego zdania. Dla nas to jest stabilizacja i tak to postrzegamy. Tym bardziej, że sportowo i organizacyjnie kolejny sezon jest udany, i to również zasługa osób, które poza boiskiem na to pracują. Oczywiście, że nasze miejsce w tabeli mogło być wyższe i mamy tego świadomość. Wiele meczów mogło zakończyć się na naszą korzyść, jednak to jest sport i do końca nie można być niczego pewnym – stwierdził trener.

Pytanie, czy teraz w klubie przyjdzie czas na podniesienie sobie poprzeczki. Jeżeli faktycznie kolejny sezon ma być przeskoczeniem szóstego miejsca, to możliwe, że klub będzie musiał mocno podziałać w oknie transferowym. Według pojawiających się plotek do Rzeszowa może przenieść się Stencel. Moniką Fedusio interesują się z kolei Budowalni Łódź. Ewentualna strata tych zawodniczek mogłaby dość mocno wstrząsnąć zespołem, gdyż nie tak łatwo byłoby znaleźć godne zastępstwo. Z dobrych wiadomości dla kibiców Pałacu, kolejny sezon w klubie spędzą Ewelina Żurowska Monika Jagła, czyli kolejne dwie zawodniczki „wyjściowej szóstki”. Za sterami nowego projektu wciąż będzie stał Piotr Matela.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-03-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved