Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: ZAKSA uciekła spod topora, ale to Skra lepsza po tie-breaku

PlusLiga: ZAKSA uciekła spod topora, ale to Skra lepsza po tie-breaku

fot. Klaudia Piwowarczyk

W hicie 19. kolejki PLusLigi PGE Skra Bełchatów podejmowała ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Początkowo ekipa Nikoli Grbicia nie dostosowała się poziomem do miejscowych i zanosiło się na szybki triumf Skry. Jednak w końcówce trzeciego seta ZAKSA przejęła inicjatywę i głównie za sprawą przestawionego na atak Aleksandra Śliwki nie tylko wygrała tę część meczu, ale i doprowadziła do tie-breaka. W nim ze zwycięstwa mogli się jednak cieszyć bełchatowianie.



Spotkanie minimalnie lepiej rozpoczęli gospodarze, po pomyłce w ataku Arpada Barotiego objęli dwupunktowe prowadzenie. Nie cieszyli się jednak z niego długo, bowiem po dotknięciu siatki przez Karola Kłosa na tablicy wyników widniał remis. Wprawdzie kontra skończona przez Milada Ebadipoura pozwoliła bełchatowianom odbudować zaliczkę (12:10), lecz w drużynie mistrzów Polski świetnie w ofensywie spisywał się Kamil Semeniuk, co pozwoliło przyjezdnym wyrównać wynik. W miarę trwania seta coraz lepiej funkcjonował bełchatowski blok, ,,czapa” Jakuba Kochanowskiego dała im trzy ,oczka zaliczki (17:14). Kędzierzynianie nie pomagali sobie, popełnili kilka błędów w polu serwisowym. Goście nie byli w stanie odrobić strat, tę partię zakończył skuteczny blok Dušana Petkovicia (25:21).

Siatkarze PGE Skry Bełchatów kapitalnie weszli także w drugą odsłonę spotkania. Przyjezdni nie mogli sobie poradzić z zagrywkami Kochanowskiego oraz Petkovicia, co ułatwiało gospodarzom czytanie gry rywali. Kędzierzynianie popełniali coraz więcej błędów i przegrywali już 2:7. Trener Nikola Grbić zdecydował się przeprowadzić kilka roszad w składzie, Krzysztof Rejno zastąpił Łukasza Wiśniewskiego, a Filip Grygiel zmienił Arpada Barotiego. Poprawiło to sytuację gości, którzy zaczęli odrabiać straty. Dzięki kontrze wykorzystanej przez Davida Smitha zbliżyli się do przeciwników (12:14). Przez chwilę dystans między drużynami utrzymywał się na poziomie 2-3 punktów. O wszystkim przesądziły jednak kapitalne zagrywki Petkovicia. Jego trzy asy serwisowe dały bełchatowianom wysokie zwycięstwo w tej partii (25:17).

Mistrzowie Polski rozpoczęli kolejną partię w lekko zmienionym składzie, na parkiecie pojawili się Simone Parodi. Goście grali bez nominalnego atakującego, boisko bowiem opuścił Arpad Baroti. Podopieczni Michała Mieszko Gogola rewelacyjnie weszli także w kolejnego seta, dzięki serwisom Jakuba Kochanowskiego mieli trzy punkty zaliczki. Kędzierzynianie nie pozostali dłużni, blok Łukasza Wiśniewskiego pozwolił im złapać kontakt z rywalami (2:3). Gospodarze świetnie grali pasywnym blokiem, co stwarzało im okazje w kontrze (8:4). Na parkiecie pojawił się Piotr Łukasik, co okazało się dobrym posunięciem.  Przyjezdni prezentowali się coraz lepiej w bloku, do tego gospodarze zaczęli się mylić i na tablicy wyników widniał remis. Zawodnicy Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle poszli za ciosem, as Davida Smitha dał im dwupunktową zaliczkę (17:15). Bełchatowianie nie zamierzali składać broni, punktową zagrywką popisał się Ebadipour. Sędziowie przez chwilę mieli problem z ustaleniem prawidłowego wyniku meczu, co skutkowało kilkoma minutami przerwy. Ta sytuacja lepiej podziałała na kędzierzynian, którzy za sprawą bloku Łukasza Wiśniewskiego wygrywali (20:17). Bełchatowianie jednak znowu byli w stanie wyrównać dzięki kontrze skończonej przez Milana Katicia, a także ,,czapie” Karola Kłosa. W końcówce nie zabrakło kontrowersyjnych decyzji sędziów, ale po grze na przewagi ostatecznie lepsi okazali się goście (25:27).

Początek czwartego seta miał bardzo wyrównany przebieg, obie drużyny wymieniały się prowadzeniem, ale żadna z nich nie potrafiła zbudować trwałej przewagi. Dopiero za sprawą kiwki oraz bloku Jakuba Kochanowskiego bełchatowianie wygrywali 9:7. Po stronie ZAKSY kapitalnie w ofensywie prezentował się Aleksander Śliwka. Punktowy serwis Piotra Łukasika oraz rewelacyjne techniczne zagranie Simone Parodiego pozwoliły przyjezdnym odskoczyć od rywali (13:10). Gospodarze mieli coraz większe problemy w przyjęciu, co skrzętnie wykorzystywali podopieczni Nikoli Grbicia, którzy powiększyli przewagę do pięciu ,,oczek”. Bełchatowianie nie zamierzali się poddawać, Mariusz Wlazły pojawił się na parkiecie i dołożył asa (21:23). Goście zdołali jednak opanować sytuację, seta zakończył punkt zdobyty zagrywką przez Kamila Semeniuka (25:21).

Na początku decydującej odsłony spotkania obie drużyny kończyły akcje przy swoim przyjęciu, a wynik oscylował wokół remisu. Dopiero po dwóch blokach na Simonie Parodim gospodarze wyszli na dwupunktowe prowadzenie (7:5). Włoski przyjmujący po chwili zrehabilitował się w kontrze, dzięki jego atakowi przyjezdni doprowadzili do remisu. Blok Milana Katicia oraz skuteczne uderzenie Milada Ebadipoura pozwoliły bełchatowianom odbudować zaliczkę (13:10). Siatkarze PGE Skry Bełchatów nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa, spotkanie zakończył autowy atak Aleksandra Śliwki (15:10).

MVP: Jakub Kochanowski

PGE Skra Bełchatów – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:2
(25:21, 25:17, 25:27, 21:25, 15:10)

Składy zespołów:
Skra: Kochanowski (19), Ebadipour (18), Kłos (15), Katić (14), Petković (10), Łomacz (1), Piechocki (libero) oraz Wlazły (10), Orczyk (1), Droszyński
ZAKSA: Śliwka (24), Smith (11), Semeniuk (7), Baroti (5), Wiśniewski (8), Toniutti, Zatorski (libero) oraz Parodi (8), Łukasik (6), Rejno (1), Grygiel (1), Kaczmarek

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-02-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved