Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Zakończyła się runda zasadnicza

PlusLiga: Zakończyła się runda zasadnicza

fot. Klaudia Piwowarczyk

30. kolejka rozgrywek PlusLigi już za nami, a to oznacza koniec rundy zasadniczej. Poznaliśmy już wszystkie możliwe odpowiedzi, odnośnie zespołów walczących o medale oraz utrzymanie. Wiemy także, kto z kim zagra o poszczególne lokaty. W tej ostatniej serii gier odbyło się kilka ciekawych pojedynków ze szlagierem Asseco Resovii Rzeszów i ZAKSY Kędzierzyn-Koźle na czele. W miniony weekend nie było jednak większych niespodzianek.

Jeden mecz odbył się w piątek pomiędzy Cerradem Czarnymi Radom oraz Indykpolem AZS Olsztyn. Dla tych drugich było to spotkanie przedłużające ich nadzieje na ewentualny awans do pierwszej czwórki. Było to widać na parkiecie, bowiem podopieczni Andrei Gardiniego wygrali bardzo pewnie 3:1 i przez kilkanaście godzin znajdowali się w strefie medalowej, ale musieli czekać na odpowiedź Jastrzębskiego Węgla. Radomianie zakończyli rundę zasadniczą na ósmej lokacie i w fazie play-off o siódme miejsce zagrają z Lotosem Treflem Gdańsk. Jak się później okazało, olsztynianom nie udało się wyprzedzić rzutem na taśmę jastrzębian i ostatecznie zagrają o piąte miejsce z Cuprum Lubin. – Przez cały sezon walczyliśmy o tę czwórkę, robiliśmy wszystko, co w naszej mocy. Nie gubiliśmy niepotrzebnie punktów, a nawet kilka razy udało nam się urwać oczko faworytom. Jastrzębski Węgiel również prezentuje się bardzo dobrze, taki jest sport. Na pewno mogę powiedzieć, że jestem dumny z mojej drużyny. Nigdy się nie poddaliśmy, walczyliśmy w każdym spotkaniu, nawet jeśli czasami zdarzały nam się kłopoty – nie ukrywał zadowolenia ze swoich zawodników opiekun AZS-u.



Jastrzębski Węgiel dzień później dopełnił formalności i zgodnie z planem pokonał przed własną publicznością Łuczniczkę Bydgoszcz 3:0. Przyjezdni tylko w drugim secie przekroczyli barierę dwudziestu oczek. Ekipa znad Brdy miała co prawda szansę przed tą kolejką na uniknięcie przedostatniej lokaty, ale chyba nawet sami zainteresowani nie wierzyli w spełnienie takiego scenariusza. Jastrzębianie zajmują czwartą pozycję i w półfinale PlusLigi podejmą ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Bydgoszczan czeka walka o 15. miejsce z AZS-em Częstochowa o uniknięcie baraży z pierwszoligowcem.

Wspomniany AZS Częstochowa już dawno stracił szansę na opuszczenie ostatniej lokaty i na swój ostatni mecz jechał do Lubina bez większego ciśnienia. O ile w pierwszym i trzecim secie częstochowianie powalczyli z wyżej notowanym rywalem, to o drugiej odsłonie będą chcieli jak najszybciej zapomnieć, bowiem przegrali 8:25. Lubinianie z przytupem i w dobrym stylu podejdą do fazy play-off z szóstego miejsca i zmierzą się z olsztynianami. Podopieczni Michała Bąkiewicza z fatalnym bilansem 26. porażek zagrają z Łuczniczką Bydgoszcz i będzie to dla nich ostatnia okazja na utratę miana czerwonej latarni.

Interesujący mecz odbył się w Bielsku-Białej, gdzie miejscowy BBTS podejmował Lotos Trefl Gdańsk. Bielszczanie nie byli jeszcze pewni w stu procentach uniknięcia 15. pozycji przed tym spotkaniem, chociaż mało kto zakładał, że będąca bezpośrednio za nimi Łuczniczka Bydgoszcz wygra w Jastrzębiu. BBTS nie zamierzał jednak biernie przyglądać się tej sytuacji i dzielnie powalczył z ekipą Andrei Anastasiego. Goście z Trójmiasta prowadzili już w setach 2:0, ale zbyt szybko uwierzyli w zakończenie tego pojedynku. Po dziesięciominutowej przerwie do gry wzięli się gospodarze, którzy zaczęli dominować i doprowadzili do tie-breaka. W nim było najwięcej emocji, bowiem potrzebna była gra na przewagi. Minimalnie lepsi okazali się przyjezdni, którzy wygrali 3:2 i zajęli na koniec rundy zasadniczej siódme miejsce, o które zmierzą się jeszcze z Cerradem Czarnymi Radom. Siatkarze Rastislava Chudika zrealizowali swój plan, jakim było utrzymanie się w lidze i bez większej presji będą rywalizować o 13. miejsce z Effectorem Kielce.

Z bardzo dobrej strony na finiszu zaprezentowało się ONICO AZS Politechnika Warszawska, które pokonało u siebie GKS Katowice 3:0 i dzięki temu wyprzedziło swoich rywali w tabeli i awansowało na dziewiąte miejsce. Podopieczni Jakuba Bednaruka pewnie zwyciężyli w dwóch pierwszych setach, natomiast w trzeciej partii katowiczanie byli bardzo blisko triumfu, ale ulegli na przewagi. Oba zespoły przed fazą play-off zamieniły się miejscami i już za chwilę znowu będą grać ze sobą o 9. miejsce na koniec sezonu.

Najpóźniej ze wszystkich sobotnich starć rozpoczął się szlagier tej ostatniej kolejki, a więc pojedynek Asseco Resovii Rzeszów z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Mecz wicemistrza z mistrzem Polski, a zarazem wicelidera i lidera tabeli stanął pod znakiem dominacji rzeszowian, którzy wygrali nadspodziewanie łatwo 3:0. – Nie spodziewaliśmy się tego. Graliśmy z mistrzem Polski, drużyną, która od dwóch sezonów gra najrówniej. Skupialiśmy się tylko i wyłącznie na sobie. Zdawaliśmy sobie sprawę, że ZAKSA tak naprawdę grała już o nic i być może zabrakło jej motywacji – przyznaje Fabian Drzyzga. Podopieczni Andrzeja Kowala byli podwójnie zmotywowani, ponieważ musieli w tym spotkaniu zapunktować, jeżeli nie chcieli stracić drugiej lokaty na rzecz PGE Skry Bełchatów. Dokonali tego z nawiązką i z mocnym akcentem mogą skupić się teraz na rywalizacji półfinałowej z bełchatowianami. Kędzierzynianie o awans do wielkiego finału zagrają z Jastrzębskim Węglem.

Dwa mecze odbyły się w niedzielę. PGE Skra Bełchatów znając już wynik z Rzeszowa, wiedziała, że nie ma szans na wywalczenie drugiej lokaty, ale musiała zapunktować, aby nie zostać wyprzedzoną przez Jastrzębski Węgiel. Rywalem ekipy Philippe’a Blaina był Effector Kielce, toteż gospodarze byli zdecydowanymi faworytami i pewnie pokonali swoich rywali 3:0. Wystarczy powiedzieć, że team z woj. świętokrzyskiego najwięcej punktów zdobył w drugiej odsłonie, kiedy to zgromadził na swoim koncie 19 oczek. PGE Skra przystąpi zatem do półfinałów PlusLigi z trzeciej lokaty i zmierzy się z Asseco Resovią Rzeszów. Effector już dawno zapewnił sobie ligowy byt i teraz może skupić się na obronie trzynastej pozycji w rywalizacji z BBTS-em Bielsko-Biała.

Świetną końcówkę sezonu notują siatkarze Espadonu Szczecin, którzy tym razem pokonali we własnej hali MKS Będzin 3:2 i odnieśli już dziewiąte zwycięstwo w tym sezonie. Szczecinianie przegrywali już w tym meczu 1:2, ale odrobili straty i okazali się lepsi w tie-breaku. Dzięki temu beniaminek PlusLigi wyprzedził Effectora Kielce i na koniec rozgrywek zajmie co najmniej dwunastą lokatę, a może jeszcze powalczyć o wyższą pozycję w dwumeczu z… MKS-em Będzin, który przed tą kolejką miał szansę awansować na dziesiąte miejsce, lecz tej okazji nie wykorzystał. – Pierwsza runda była jak wiadomo dla nas bardzo ciężka. Jednak przyszedł nowy trener, poukładał naszą grę i z kolejnej części sezonu zasadniczego już możemy być zadowoleni. Tam, gdzie mieliśmy zdobywać punkty, tam je zdobywaliśmy. Nie omijały nas także problemy kadrowe. Jak graliśmy pierwszy mecz z będzinianami, to mieliśmy tylko ośmiu zawodników gotowych do grania, a teraz wszyscy byli do dyspozycji trenera, więc to jest spora różnica. Teraz już nie ma co o tym mówić, mogę powiedzieć, że jesteśmy zadowoleni. Mamy już zapewnione co najmniej dwunaste miejsce i jest dobrze – cieszy się Janusz Gałązka.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved