Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Wszyscy zgodnie z planem, teraz czas na hit

PlusLiga: Wszyscy zgodnie z planem, teraz czas na hit

fot. Katarzyna Antczak

14. kolejka rozgrywek PlusLigi potoczyła się tak, jak spodziewali się tego kibice czołowych drużyn. Skra, Resovia i ZAKSA wygrali swoje spotkania po 3:0, umacniając się tym samym na trzech czołowych miejscach. Kroku tym ekipom dotrzymuje także Jastrzębski, który triumfował 3:1. W następnej kolejce najciekawiej zapowiada się mecz w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie mistrz Polski zmierzy się z wicemistrzem.

W  czternastej rundzie spotkań Resovia przed własną publicznością podejmowała MKS Będzin. Jak się można było tego spodziewać, rzeszowianie dość łatwo poradzili sobie z będzińską ekipą, która do tej pory radzi sobie całkiem nieźle na plusligowych parkietach. W tym meczu jednak przyjezdni nie mieli szans powalczyć, ponieważ gospodarze wygrali do 20, 17 i 18. Rzeszowianie zdemolowali swojego rywala zagrywką, w szczególności w drugiej partii, w której posłali cztery asy serwisowe. Będzinianie przez całe spotkanie natomiast nie byli w stanie posłać żadnego. Atakiem gospodarze zdobyli czterdzieści dwa oczka, przy dwudziestu siedmiu rywala, co pokazuje wyraźną przewagę Resovii w tym meczu. Najczęściej punktował w tym spotkaniu Gavin Schmitt, który zdobył szesnaście punktów. W następnej kolejce rzeszowian czeka nie lada wyzwanie, bowiem zmierzą się oni z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, która jest liderem tabeli. Będzie to również starcie mistrza i wicemistrza Polski, dlatego ta rywalizacja zapowiada się niezwykle ciekawie. Pojedynek Mateusza Bieńka z Piotrem Nowakowskim czy Dawida Konarskiego z Gavinem Schmittem będą bez wątpienia ozdobą tego meczu. Zatem spotkanie będzie bez wątpienia wyrównane. W poprzednim sezonie pięciokrotnie lepsi byli kędzierzynianie, którzy aż trzykrotnie triumfowali po 3:0. Będzinianie natomiast w następnej kolejce zmierzą się z Espadonem Szczecin, który powoli odbija się od dna, ponieważ w środę 3:0 pokonał Effectora Kielce, przeskakując tym samym na trzynaste miejsce w tabeli.



Wspomniani już szczecinianie też triumfowali w tej kolejce, tym razem pokonali kielczan przed własną publicznością. Nie było to jednak łatwe spotkanie dla szczecińskiej ekipy, bowiem w dwóch pierwszych setach wszystko rozstrzygało się w końcówkach. Zaciętości meczu dowodzą statystyki, które pokazują, że w każdym z elementów siatkarskiego rzemiosła przewaga gospodarzy była naprawdę minimalna. W ataku wynosiła ona dwa oczka, a w pozostałych elementach tylko jedno. Najlepiej na boisku prezentowali się Bartłomiej Kluth i Leo Andrić, którzy zdobyli odpowiednio 21 i 19 punktów. W następnej kolejce Effectora czeka jeszcze trudniejsze zadanie, ponieważ zmierzy się on z PGE Skrą Bełchatów, która celuje w tym sezonie w mistrzostwo Polski. Naszpikowana gwiazdami bełchatowska ekipa jest bez wątpienia faworytem tej rywalizacji, a kielczanie mogą jedynie liczyć na słabszy dzień rywala, któremu zdarzały się już wpadki w tym sezonie. Trzeba chociażby przypomnieć starcie w Lidze Mistrzów z rumuńskim zespołem, z którym Skra przegrała niespodziewanie 1:3. Teraz jednak bełchatowianie bez wątpienia będą chcieli pokazać swoją siłę na plusligowych parkietach, o czym boleśnie przekonał się BBTS Bielsko-Biała. Wygrana drużyny z Bełchatowa 3:0 pokazuje, że siatkarze chcą zapomnieć o porażce w Rumunii. Tego samego wyczynu będą chcieli też dokonać w Kielcach.

BBTS Bielsko-Biała nie może odbić się od dna. Przegrana ze Skrą była dla nich już jedenastą porażką w tym sezonie. Bełchatowianie mieli wyraźną przewagę w tym spotkaniu w każdym z elementów siatkarskiego rzemiosła, zdobywając atakiem czterdzieści punktów przy dwudziestu sześciu rywala. Najlepszy na parkiecie okazał się Bartosz Kurek, który zdobył dwadzieścia oczek. Po drugiej stronie siatki natomiast najskuteczniejszy był Bartosz Janeczek, który zapunktował piętnaście razy. W piętnastej kolejce bielszczanie podejmą przed własną publicznością Lotos Trefl Gdańsk, którego forma wciąż faluje. W tej rundzie spotkań gdańszczanie 3:1 pokonali częstochowian, jednak podopieczni trenera Andrei Anastasiego nadal grają w kratkę. Ich forma nie jest ustabilizowana i w tym swojej szansy może doszukiwać się BBTS. Co prawda w poprzednim sezonie dwukrotnie triumfował Lotos Trefl, ale jeden z meczów kończył się dopiero w tie-breaku. Ta rywalizacja będzie też walką dwóch najlepiej punktujących w swoich drużynach, czyli Mateusza Miki i Pawła Gryca. Ten pierwszy zdobywa średnio 16,8 punktu na mecz, a drugi 9,3, co może wskazywać na przewagę gdańszczan w tym spotkaniu. Wszystko jednak rozstrzygnie się w sobotni wieczór.

Starcie AZS-u Częstochowa z Lotosem Treflem Gdańsk dostarczyło emocji kibicom tylko w pierwszym secie, który padł niespodziewanie łupem częstochowian. Przyjezdni w tym sezonie nie spisują się dobrze, ponieważ mają już na swoim koncie jedenaście porażek i plasują się raczej w dolnych częściach tabeli. W następnej kolejce AZS-u nie czeka łatwiejsza rywalizacja, bowiem będzie on musiał zmierzyć się z Cuprum Lubin, które obok AZS-u Olsztyn jest rewelacją rozgrywek. Lubinianie co prawda przegrali w czternastej kolejce właśnie z olsztyńskim AZS-em, ale nadal plasują się w czubie tabeli. Dlatego częstochowianie raczej mogą liczyć tylko na gorszy dzień przeciwnika, bo to Cuprum jest faworytem tej rywalizacji. W poprzednim sezonie lubinianie triumfowali dwukrotnie, raz 3:1 i raz 3:2.

Najbardziej zaciętym pojedynkiem czternastej rundy spotkań było starcie Łuczniczki z Czarnymi Radom. Sety wygrywała na przemian jedna bądź druga drużyna, a ostatecznie to siatkarze mogli cieszyć się ze zdobycia dwóch oczek. W następnej kolejce obie ekipy czeka trudne zadanie, bowiem bydgoszczanie będą walczyć z rozpędzonym Jastrzębskim Węglem, który plasuje się na czwartej pozycji w tabeli PlusLigi. Radomianie natomiast udadzą się do Olsztyna, gdzie zagrają z piątym zespołem po czternastej kolejce spotkań. Dla obu drużyn będzie to zatem starcie z czołowymi ekipami, które będą faworytami w tych pojedynkach. W poprzednim sezonie Łuczniczka dwukrotnie uległa Jastrzębskiemu, Czarni natomiast raz triumfowali nad AZS-em. Jednak teraz sytuacja radomian jest inna, ponieważ początek był dla nich bardzo nieudany. Teraz pomału zespół z Radomia powraca na właściwe tory, plasując się już na siódmej pozycji w tabeli.

Do ciekawego pojedynku doszło również w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie miejscowi podejmowali GKS Katowice, który jak na beniaminka radzi sobie całkiem dobrze na parkietach siatkarskiej ekstraklasy. Tym razem jednak katowiczanie tylko w drugiej partii byli w stanie powalczyć z gospodarzami, w pozostałych wyraźnie triumfowali jastrzębianie. Swoją siłę w ataku znów udowodnił Salvador Hidalgo Oliva, który zdobył dwadzieścia punktów. Po drugiej stronie siatki kroku próbował dorównywać mu Serhiy Kapelus, który zapunktował trzynaście razy. W następnej kolejce katowicki GKS zmierzy się z warszawską Polietchniką, która musiała przełknąć gorycz porażki w starciu z ZAKSĄ. Obie ekipy dzieli zaledwie trzy oczka w tabeli, zapowiada się zatem wyrównana rywalizacja. Będzie to być może pojedynek Serhiya Kapelusa z Michałem Filipem, czyli dwóch najskuteczniejszych zawodników w obu drużynach.

Rywalizację w czternastej kolejce zamknął mecz właśnie AZS-u Politechniki Warszawskiej z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Kędzierzynianie nie pozostawili złudzeń warszawianom, triumfując pewnie 3:0. Swoją siłę w ataku pokazał Dawid Konarski, który zdobył dwadzieścia oczek. Przyjezdni byli bardzo skuteczni w polu serwisowym, z którego posłali aż osiem asów, przy tylko dwóch rywala. Również blok był ich domeną, którym zdobyli pięć oczek. W tym ostatnim elemencie najwięcej do powiedzenia miał Mateusz Bieniek, który sam zablokował rywala tyle razy co cała drużyna przeciwna przez całe spotkanie. Dzięki tej wygranej ZAKSA utrzymała pozycję lidera PlusLigi, ma na swoim koncie już trzydzieści osiem punktów.

Zobacz również:
Wyniki i tabela rozgrywek PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved