Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Walka o play-off trwa nadal

PlusLiga: Walka o play-off trwa nadal

fot. Klaudia Piwowarczyk

Za nami większość pojedynków 21. kolejki PlusLigi. Ponad miesiąc temu awansem został rozegrany mecz Cuprum Lubin ze Ślepskiem Suwałki, w którym 3:1 triumfowali lubinianie, a starcie Cerrad Enei Czarnych Radom z Aluronem Virtu CMC Zawiercie odbędzie się w marcu. Pozostałe mecze rozstrzygnęli na swoją korzyść faworyci, a za takiego uchodził Jastrzębski Węgiel, kiedy okazało się, że w PGE Skrze zabraknie Milada Ebadipoura. Oprócz tego komplet punktów zgarnęli również gracze z Warszawy, Gdańska, Kędzierzyna-Koźla, a także Olsztyna. 
Ta runda spotkań rozpoczęła się od starcia PGE Skry Bełchatów z Jastrzębskim Węglem. Chwilę przed meczem okazało się, że w szeregach gospodarzy zabraknie Milada Ebadipoura. To w roli mocnych faworytów postawiło jastrzębian, którzy wykorzystali tę sytuację. W dwóch pierwszych setach obie drużyny prowadziły dość wyrównaną walkę, ale lepsza gra z sytuacyjnych piłek sprawiła, że za każdym razem zwycięsko wychodzili z nich goście. – Wiadomo, że Jastrzębski Węgiel to atletyczna drużyna i nie każdą akcję da się obronić, ale myślę, że kilka z nich można było. Byliśmy gorsi od jastrzębian w tej takiej brudnej grze na siatce. Jakieś bezpańskie piłki, piłki przechodzące, których w każdym secie było kilka, a za każdym razem właśnie te akcje przegrywaliśmy – tłumaczył po meczu trener PGE Skry, Michał Mieszko Gogol. W trzecim secie goście przypieczętowali już swoje zwycięstwo, przerywając tym samym serię trzech porażek z rzędu. Wyraźnym liderem jastrzębian był Dawid Konarski, który wywalczył 20 oczek, a całe spotkanie zakończył atakiem „hakiem”. Tym samym Jastrzębski Węgiel traci już tylko 3 punkty w tabeli do bełchatowian.
Niespodzianki nie było w Katowicach, gdzie miejscowy GKS podejmował Grupę Azoty ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Co prawda w pierwszym i drugim secie ekipa prowadzona przez Dariusza Daszkiewicza walczyła, ale świetne zawody rozgrywał Kamil Semeniuk. Przyjmujący, a także pozostali gracze mistrza Polski zagrali skutecznie, co w trzecim secie pozwoliło im już dość swobodnie kontrolować grę i zamknąć pojedynek w Katowicach w trzech odsłonach. Semeniuk z 14 punktami na swoim koncie był liderem ZAKSY. Ekipa z Katowic popełniła zdecydowanie za dużo błędów, by myśleć o zwycięstwie z faworytem. Przy takiej ilości błędów trudny było rywalom nawiązać wyrównaną walkę. Mówi się, że gra się tak jak przeciwnik pozwala, więc widocznie byliśmy dla nich dobrym rywalem – mówił w rozmowie z Polsatem Sport środkowy ZAKSY, Łukasz Wiśniewski. 



Ważny w kontekście układu środkowej części tabeli był pojedynek Trefla Gdańsk z MKS-em Będzin. W premierowej odsłonie parkiet należał do gospodarzy, którzy jednak w drugiej ustąpili miejsca rywalom. Na tym jednak dobra gra MKS-u Będzin się skończyła. W secie numer trzy i cztery brylowali już podopieczni Michała Winiarskiego, zwłaszcza Bartosz Filipiak, który w pełni zasłużenie odebrał po wygranej statuetkę dla najlepszego zawodnika spotkania. Atakujący w czterech partiach zdobył 24 punkty, notując ponad 65% skuteczność. To właśnie w ofensywie różnica między zespołami była najbardziej widoczna, Trefl postawił do tego 18 bloków, autorem 5 z nich był Marcin Janusz. – Chyba najwięcej w swojej karierze udało mi się zablokować. Dobrze graliśmy w polu zagrywki, odrzucaliśmy ich od siatki, więc jest naturalne, że ten blok będzie lepiej pracował – mówił rozgrywający. Dzięki temu Trefl jest 5. w ligowym zestawieniu, a podopieczni Jakuba Bednaruka spadli na 10. miejsce.

Niespodzianki nie było na Podkarpaciu. Tam Asseco Resovia podejmowała lidera tabeli – Vervę Warszawa. Co prawda w pierwszej i drugiej partii gospodarze toczyli wyrównaną walkę, w drugim secie udało im się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale jedynie na tyle było ich stać. Kolejne dwie odsłony padły już zdecydowanym łupem warszawian. W szeregach rzeszowian na pozycji środkowego pojawił się… Damian Schulz, co było jednym z ciekawszych wydarzeń tego spotkania. Ponownie liderem Vervy był Bartosz Kwolek, który zgromadził na swoim koncie 22 oczka, 21 dodał od siebie Artur Udrys. Z dobrej strony pokazał się również Piotr Nowakowski, który został wybrany MVP pojedynku, kończąc mecz z 16 oczkami, w tym 3 zdobytymi blokiem. Podopieczni Andrei Anastasiego utrzymali pozycję lidera tabeli, a ekipa ze stolicy Podkarpacia nadal jest przedostatnia.

Błyskawicznie, bo w zaledwie w 63 minuty z Visłą Bydgoszcz rozprawili się siatkarze z Olsztyna. Od samego początku Indykpol AZS narzucił swój styl gry, a rywale znad Brdy absolutnie nie potrafili znaleźć na to antidotum. Powalczyli trochę na początku trzeciej odsłony, ale to było za mało, aby myśleć o wygraniu chociażby jednego seta. Podopieczni Daniela Castellaniego dominowali we wszystkich elementach, z rewelacyjnej wręcz strony pokazali się obaj środkowi. MVP wybrano jednego z nich – Mateusza Porębę, który zdobył 14 oczek, miał 100% skuteczności w ofensywie, 4 bloki i 3 asy serwisowe na swoim koncie. Tym samym akademicy z Olsztyna przeskoczyli w tabeli MKS Będzin i awansowali na 9. miejsce. Visła Bydgoszcz ma już jedynie matematyczne szanse, aby wyrwać się z ostatniej pozycji w ligowym zestawieniu.
W połowie stycznia awansem został rozegrany pojedynek Cuprum Lubin ze Ślepskiem Malow Suwałki. Wtedy dość pewnie, bo 3:1 triumfowali gracze z Dolnego Śląska, natomiast starcie Cerrad Enei Czarnych Radom z Aluronem Virtu CMC Zawiercie zaplanowano na połowę marca.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi 

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved