Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: W Bielsku-Białej punkty tylko dla Skry

PlusLiga: W Bielsku-Białej punkty tylko dla Skry

fot. Katarzyna Antczak

Drużyna z Bełchatowa pokonała w meczu wyjazdowym BBTS Bielsko-Biała. Podopieczni Miguela Falaski wywalczyli komplet punktów, jednak wcale nie przyszedł on im łatwo. Bielszczanie przez większą część spotkania grali z rywalami jak równy z równym, chwilami też przewodząc stawce na boisku.

Gdyby nie Sergiej Kapelus, to BBTS nie mógłby mówić o wyrównanym początku batalii ze Skrą Bełchatów. Klasę ośmiokrotny zdobywca mistrzostwa Polski zaczął pokazywać jednak wraz z wejściem za linię dziewiątego metra Mariusza Wlazłego, co sprowokowało także Facundo Conte do pokazania całego wachlarza swoich umiejętności (6:10). Bełchatowianie bezbłędnie wykorzystywali niekonsekwencję bielskiej defensywy, co najbardziej było widać w akcjach, w których w roli głównej był Srećko Lisinac, raz po raz umieszczający w boisku rywala siatkarskie gwoździe (11:16). Prawdziwa dominacja gości miała miejsce po drugiej przerwie technicznej, kiedy pogubieni w obronie i bloku bielszczanie nie byli w stanie podbić zagrań przyjmujących drużyny przeciwnej. Przy stanie 11:18 Krzysztof Stelmach zdecydował się na przerwanie gry, ale zaowocowało to tylko jednym poprawnym atakiem Marcina Wiki i dalszym spokojnym marszem przyjezdnych w stronę zwycięstwa (20:13). Mimo tego, że Kapelus starał się poderwać swoich kolegów do walki (17:22), to na odrabianie strat było już za późno. Błędy własne w polu serwisowym i zbicie Karola Kłosa ze środka pogrążyły gospodarzy, a Skra triumfowała w secie (25:19).



Asem serwisowym Nicolás Uriarte rozpoczął drugą odsłonę batalii i wydawało się, że to dopiero początek popisu siatkarskich możliwości Skry w tym secie. Nic bardziej mylnego, bowiem na prawym skrzydle zaczął pokazywać się Bartosz Janeczek, a błędy z drugiej linii stały się udziałem Conte (6:3). Przerwy w grze na życzenie Miguela Falaski przynosiły poprawę w dyspozycji jego podopiecznych na dwie akcje, jednak finalnie to bielszczanie budowali swój zapas punktowy (10:6). Mankamentem kradnącym punkty gospodarzom była ich zagrywka, która sprawiała, że przewaga niebezpiecznie wymykała im się z rąk. Na siatce odrabiali to jednak z naddatkiem, sprawiając, że poirytowani bełchatowianie nie byli w stanie ponownie narzucić im swojego tempa rozegrania (15:12). Druga przerwa techniczna odmieniła obraz walki po stronie gości – przede wszystkim zaczął funkcjonować ich serwis i blok, co pozwoliło im wyjść na prowadzenie (20:19). Zagrywka Mariusza Wlazłego „ustawiła” Skrze resztę rozdania i mimo interwencji trenera Stelmacha to bełchatowianie znaleźli się o krok od wygranej w całym meczu (25:21).

Od prowadzenia 5:1 BBTS rozpoczął trzecią odsłonę batalii, przez co trener Falasca zarządził przerwę w grze. Dobre zagrania Lisinaca i obrona Nicolasa Marechala nie były jednak wystarczające do przełamania skrupulatnie wyłapujących wszystkie niedociągnięcia rywali bielszczan (6:9). Kiedy wydawało się, że kiwki Conte mogą pomoc przywrócić jego drużynę na właściwe tory, to wszelkie złudzenia bełchatowian rozwiał blok miejscowych, którym raz jeszcze podporządkowali sobie trzeci team poprzedniego sezonu (15:10). Seria pomyłek podopiecznych Miguela Falaski postawiła ich pod przysłowiową ścianą, bowiem gospodarze utrzymywali sześć oczek zapasu, a Marcin Janusz nie miał pewnego ogniwa, które byłoby w stanie przejąć odpowiedzialność za rozwój sytuacji na boisku. Dopiero zbicia Marcela Gromadowskiego, przy serwisie Kłosa, dały przyjezdnym odrobić większość dystansu, choć wciąż trzy oczka przewagi mieli miejscowi (21:18). Mimo wszystko trzeba przyznać, że finalnie Skra przegrała końcówkę na własne życzenie przez błędy w polu serwisowym i brak komunikacji w obronie, a bez pomocy przeciwników bielszczanie nie przechyliliby szali zwycięstwa na swoją korzyść w takim stosunku, w jakim to zrobili. Dobrego wyczucia momentu nie można było jednak odmówić Kapelusowi, który zakończył seta asem (25:22).

Podopieczni Krzysztofa Stelmacha szybko zapomnieli o postawie, dzięki której udało im się wygrać w poprzednim secie i w kolejnej partii już od pierwszych piłek ustępowali rywalom (1:3). Otrzeźwienie przyszło jednak szybko, bowiem po dwóch pomyłkach Skry, a fotel lidera zajęli dzięki dwóm bardzo dobrym zagraniom Janeczka przy stanie 6:4. Głównie dzięki Kapelusowi miejscowi utrzymywali przewagę nad rywalami, natomiast w prezencji bełchatowian było widać coraz większą stagnację i to, że jedynym, który w tym momencie zdobywał dla nich punkty, był Wlazły (13:8). Kolejna fala pomyłek gości sprowokowała trenera Falaskę do poproszenia o pauzę w walce, która od razu poskutkowała trzema punktami, które wpadły na konto jego zawodników (11:13). Chwilę później bielszczanie rezultat 16:13 wywalczyli głównie dzięki ukraińskiemu przyjmującemu, bezbłędnie nakierowującemu piłkę w wolną przestrzeń w defensywie rywali, lecz kiedy przyjezdni i na niego znaleźli sposób, stało się jasne, że Skra się odbudowała, a gdy raz złapała punktowy kontakt z oponentem, to nie odpuściła już do końca rozdania (21:19). O losach końcówki zaważyły bloki gości na bielskich środkowych i to właśnie po nich trzecia drużyna poprzedniego sezonu mogła się cieszyć ze zmazania złego wrażenia po ostatniej porażce z olsztynianami (25:21).

MVP: Nicolas Uriarte

BBTS Bielsko-Biała – PGE Skra Bełchatów 1:3
(19:25, 21:25, 25:22, 21:25)

Składy zespołów:
BBTS: Krulicki (12), Pilarz, Janeczek (12), Wika (5), Kapelus (12), Sacharewicz (8), Koziura (libero) oraz Neroj i Bogdan
PGE Skra: Lisinac (8), Wlazły (9), Kłos (8), Conte (11), Uriarte (4), Marechal (9), Piechocki (libero) oraz Milczarek (libero), Janusz, Stanković (2) i Gromadowski (4)

 

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-01-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved